Mam dość bycia taksówkarzem dla teściów i szwagierki. Myślą, że nie mam nic innego do roboty, tylko ich wozić tam i z powrotem!

Mam dość bycia taksówkarzem dla teściów i szwagierki. Myślą, że nie mam nic innego do roboty, tylko ich wozić tam i z powrotem!

Z żoną jesteśmy od 6 lat i mamy razem dziecko, 4-letnią Zosię. Jestem od Olgi o 8 lat starszy, dlatego kiedy się pobieraliśmy, miałem już mieszkanie, samochód i ciekawą, dobrze płatną pracę.

Z żoną bardzo się kochamy i naprawdę jak do tej pory układało się nam, ale ostatnio zaczął się między nami konflikt. Teściowie sprzedali samochód, aby pomóc siostrze Olgi w zakupie własnego mieszkania. Teściowie myśleli, że za jakiś czas kupią sobie jakiś inny samochód, ale niestety się przeliczyli i nie udało im się zebrać odpowiedniej kwoty. Ceny poszły w górę, więc było ciężko im oszczedzać tak jak dawniej.

Na co dzień teściowie tak naprawdę nie potrzebują samochodu – mają blisko do pracy na tyle, że mogą chodzić do niej pieszo. Samochód w zasadzie był dla nich najważniejszy w kontekście dojeżdżania na ich działkę. Moja żona nie ma prawa jazdy, tylko ja potrafię prowadzić. Oczywiste zatem, że gdy jest taka potrzeba, to zawożę rodzinę gdzie trzeba. Od jakiegoś jednak czasu, dokładniej od 6 miesięcy teściowie ciągle proszą mnie o to, abym ich gdzieś zawiózł, a potem przywiózł. Albo chcą, żeby ich zawieźć do szpitala, albo na działkę, potem mam ich zawieźć do szwagierki, a potem na targ czy jeszcze w jakieś inne miejsce. Niemal w każdy dzień tygodnia i co weekend potrzebują ode mnie podwiózki.

Kochałam Michała i robiłam wszystko, aby nasz związek kwitł. Podczas, gdy ja się poświęcałam, on miał już inne życie

Ostatnia, duża kłótnia miała miejsce w piątek, kiedy teściowa zadzwoniła i powiedziała, że ​​to idealny czas na posadzenie kwiatów, dlatego mam po nią przyjechać, zawieźć na działkę, a potem ją przywieźć z powrotem. Zaznaczyła, że w czasie, kiedy ona będzie sadzić kwiaty mam jechać po jej młodszą siostrę. W sumie te przyjazdy trwałyby z trzy godziny, co zupełnie mi nie odpowiadało.

Powiedziałem wprost, że z żoną mamy już plany na weekend i niestety nie mogę im pomóc, a poza tym nie jestem ich taksówką, która będzie na każde ich zawołanie. Teściowie się oburzyli, a całe to ich oburzenie wylało się na moją żonę, której wyrzucali, że ma skąpego i nieużytecznego męża.

Żona jest po mojej stronie i rozumie, że jej bliscy już przesadzają, a ja też mam prawo spędzić weekend inaczej niż na jeżdżeniu po nich i zawożenie tam, gdzie chcą. Teraz jestem obrażony na teściów i siostrę żony. Nie zamierzam z nimi rozmawiać dopóki mnie nie przeproszą.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden + 3 =

Mam dość bycia taksówkarzem dla teściów i szwagierki. Myślą, że nie mam nic innego do roboty, tylko ich wozić tam i z powrotem!