Małżeństwo z rozsądku – Historia Iriny i Sergiusza: Zaskakująca propozycja, nietypowy układ i uczuci…

MAŁŻEŃSTWO Z ROZSĄDKU

Panie Mirosławie, mogę z panem porozmawiać? W drzwiach gabinetu pojawiła się jasnowłosa głowa Oliwii. Zwykle kapryśna i zbyt głośna dziewczyna była dziś podejrzanie uprzejma i spokojna.
Czego chcesz? Mężczyzna oderwał się od komputera i rzucił surowe spojrzenie na pasierbicę.
Mam do pana wielką prośbę Oliwia nie czekała na zaproszenie do środka. Z bezczelnością weszła do gabinetu, zamknęła za sobą drzwi i usiadła naprzeciw zdezorientowanego mężczyzny.
Nie będę ci podwyższał pensji! powiedział ostro Mirosław, jakby wiedział, z jakim zamiarem przyszła. Nawet nie próbuj prosić! Nie radzisz sobie z obowiązkami. Ciągle się spóźniasz, nie wywiązujesz się z terminów i zawodzisz mnie oraz innych nie raz już upomniał swoją pasierbicę za brak odpowiedzialności. Nie lubił też jej wiecznych konfliktów ze współpracownikami i intryg, które knuła przeciwko tym, z którymi nie potrafiła się dogadać.
Od kilku miesięcy właściciel firmy rozważał zwolnienie krnąbrnej dziewczyny, ale brakowało mu odwagi. Oliwia była córką jego ukochanej żony. Z Anną Mirosław poznał się piętnaście lat temu. Pobrali się, żyjąc szczęśliwie aż do chwili, gdy u Anny zdiagnozowano nowotwór. Zmarła dwa lata temu, a od tego czasu Mirosław żałował rozchwianej pasierbicy, bo fizycznie bardzo przypominała mu jego żonę.
Już dawno pogodziłam się z brakiem podwyżki prychnęła Oliwia. Przyszłam w zupełnie innej sprawie.
No to w jakiej? Mężczyzna zmarszczył brew i przychylił się do Oliwii z zainteresowaniem.
Panie Mirosławie zaczęła nieśmiało przecież pan wie, jak trudno mi było po śmierci mamy. Była dla mnie jedyną osobą na świecie, która mnie kochała i zawsze wspierała…
No i dlatego doprowadzałaś ją do łez? zmarszczył brwi. Dobrze pamiętał relację Anny z Oliwią. Jego żona bardzo kochała córkę, ale ta zawsze była nieposłuszna, przez co matka ciągle się stresowała. Po co mi to wszystko opowiadasz? Próbujesz wzbudzić we mnie litość? Przejdź do rzeczy, mam dużo pracy.
Panie Mirosławie… Oliwia kręciła się niespokojnie na krześle, nie śmiejąc się przyznać do swojej prośby czy nie mógłby pan mi pomóc finansowo? Chciałabym spróbować sił w biznesie, ale muszę mieć środki na kursy.
Nie uciął Mirosław. Z twoim podejściem do pracy nawet kursów nie skończysz. Mówiłem ci setki razy: dorosnij, Oliwia! A ty ciągle jesteś tak trudna, jaka byłaś w wieku nastoletnim.
Obiecuję, jeśli mi pan pomoże, na pewno się zmienię. Przysięgam! Mam dość tej niepewności. Chcę mieć normalne życie pracować, zrobić karierę, wyjść za mąż, mieć dzieci
Hm Mirosław pokręcił nosem. Popatrzył na pasierbicę nieco innym wzrokiem i wyraźnie się zdenerwował. Masz kogoś? Może chłopaka?
Nie mam nikogo machnęła ręką Oliwia. Gdybym miała, pewnie by mnie tu nie było. Z partnerem łatwiej ułożyć sobie życie.
Zgoda Ale pamiętaj, są różni partnerzy stukając palcami w stół, mężczyzna wyglądał na kogoś, kto zamierza powiedzieć coś ważnego, ale się waha. Wiesz co? Mam dla ciebie propozycję, dzięki której będziesz mogła godnie żyć.
Propozycję? zdziwiła się Oliwia, nie rozumiejąc jeszcze, do czego zmierza ojczym.
Dam ci pieniądze, ale pod jednym warunkiem Mirosław uśmiechnął się tajemniczo, opierając się wygodnie w fotelu.
Jakim warunkiem? Oliwia zesztywniała. Nie śniło jej się nawet, czego może zażądać Mirosław.
Wyjdź za mnie za mąż, a dostaniesz wszystko, czego pragniesz powiedziawszy to, spojrzał na Oliwię zupełnie poważnie.
Za pana?! Najpierw była w szoku, a potem uznała, że to żart i głośno się roześmiała. Wy to jednak potraficie rozbawić, panie Mirosławie! Takimi żartami lepiej nie rzucać do pasierbicy.
Skąd pomysł, że żartuję? jego poważna mina wyraźnie wskazywała, że mówił serio. Mimo różnicy wieku, oboje jesteśmy dorośli. Możemy być razem szczęśliwi.
Szczęśliwi?! Przecież pan jest dla mnie jak ojciec! Po co panu taki ślub? wybuchła oburzona Oliwia. Mirosław miał czterdzieści pięć lat, był zadbany i dość młodo wyglądał, ale dla niej jego propozycja była niezrozumiała, tym bardziej, że wokół niego kręciło się wiele innych, odpowiednich kobiet.
Na pewno słyszałaś, że chcę rozwinąć firmę i podpisać kontrakt z dużą spółką? sam sobie odpowiedział na jej pytające spojrzenie. Do podpisania tej umowy muszę mieć żonę. Takie są wymagania kontrahentów wierzą, że człowiek żonaty jest bardziej solidny i wzbudza zaufanie.
I do czego im ja? Dlaczego nie poślubi pan innej?
Po pierwsze, znam cię od lat i wiesz, jak kochałem twoją matkę. Po drugie, ufam, że nie rozgłosisz, że to fikcja. Po trzecie, wiem, że ci potrzebne pieniądze. Jeśli zostaniesz moją żoną, dostaniesz biznes na własność Mirosław mówił jej wszystko tonem partnerskim.
Czyli miałoby to być tylko papierkowe małżeństwo? Żadnych relacji? gniew Oliwii powoli zaczął ustępować ciekawości.
Tylko fikcja. Zgadzasz się czy nie? zapytał ostro.
Muszę się zastanowić.
Zastanów się Mirosław kiwnął głową w stronę drzwi.
Gdy zamknęła za sobą drzwi, przez chwilę pożałował, że zaczyna tę grę. Doskonale znał upór Oliwii. Taka dziewczyna, choćby zgodziła się, mogła uciec sprzed ołtarza. Ale teraz sprawa była postawiona jasno nie było odwrotu.
Oliwia nigdy nie patrzyła na Mirosława jak na mężczyznę. Ojcem też go nie nazywała nie zaadoptował jej formalnie, kontakt mieli raczej chłodny.
Teraz jednak wszystko się zmieniło. Po ich rozmowie zaczęła patrzeć na niego inaczej. Był przystojny, pewny siebie, a przede wszystkim bogaty.
Ostatecznie zgodziła się na propozycję. Ustalili, że tylko zawrą związek małżeński, a każda z nich będzie mieszkać osobno.
Po ślubie Mirosław słowa dotrzymał: podarował jej duże mieszkanie w Warszawie, dał pieniądze na własną działalność, sfinansował studia i całkowicie ją utrzymywał.
Oliwia też wypełniała swoje obowiązki: zawsze pojawiała się z fikcyjnym mężem na spotkaniach biznesowych i udawała szczęśliwą żonę.
Po zawarciu małżeństwa zniknęły jej szaleństwa. Ustatkowała się i spojrzała na Mirosława inaczej. Okazał się mądrym, opiekuńczym i hojny. Coraz więcej czasu lubiła z nim spędzać. Zrozumiała, dlaczego jej mama tak bardzo go kochała.
Przez rok ani razu nie żałowała swojej decyzji.
Po roku postanowili się rozwieść biznesmen podpisał kontrakt, nie musiał już udawać przykładnego męża. Ale w międzyczasie ich relacja się zmieniła. Mirosław już nie traktował jej jak kapryśnej dziewczyny, a Oliwia zaczęła się do niego przyzwyczajać i nawet czuć coś więcej.
Dziękuję ci, teraz już dasz sobie radę sama powiedział Mirosław przy urzędzie stanu cywilnego. Jak obiecałem, daję ci wolność.
Jesteś pewny, że tego chcesz? zapytała cicho.
A ty nie? spojrzał na nią i zobaczył w jej oczach smutek.
Nie chcę przyznała szczerze.
Ja też nie uśmiechnął się Mirosław, podchodząc do niej blisko. Ale jeśli zostaniesz moją żoną, to już naprawdę.
Zgadzam się.
Do rozwodu więc nie doszło. Zostali razem tym razem z wyboru, nie z rozsądku.

Życie często stawia nas w nieoczekiwanych sytuacjach, a prawdziwe uczucia mogą narodzić się tam, gdzie najmniej się tego spodziewamy. Warto dawać sobie szansę na miłość i na zmianę.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

cztery × cztery =

Małżeństwo z rozsądku – Historia Iriny i Sergiusza: Zaskakująca propozycja, nietypowy układ i uczuci…