Monika nigdy nie zapomni dnia, w którym jej rodzice się rozstali. To była Wielkanoc, a ona siedziała w kuchni, łzy spływały jej po twarzy na wielkanocne ciasto. W tle jej matka krzyczała na ojca i pakowała jego rzeczy:
– „Oczywiście, że jesteś zdrajcą! Nie spodziewałam się tego po Tobie! Pakuj swoje rzeczy i wynoś się”.
Andrzej stał i milczał. Zdawał sobie sprawę, że jego żona nie jest w nastroju do słuchania i nawet nie próbował się tłumaczyć. Ale nie mógł uwierzyć, że Małgorzata tak po prostu wyrzuci go z domu, który zbudował własnymi rękami.
Tak się stało, kobieta wygoniła go z domu z jedną tylko walizką, nie próbując nawet zrozumieć sytuacji. A wszystko dlatego, że Walentyna, księgowa, rozpuściła plotki, że Andrzej się z nią spotyka. Była po prostu zazdrosna o ich rodzinne szczęście i tęskniła za nim od czasów szkolnych. Małgosia była tym wszystkim bardzo zraniona. Później zdała sobie sprawę z tego, że to było ponad jej siły, ale jej duma nie pozwoliła jej poprosić go o powrót. Księgowa przyznała, że kłamała. Zdiagnozowano u niej straszną chorobę i myślała, że to kara boska, więc pospieszyła się z wyznaniem.
Andrzej mieszkał w domu swoich rodziców, gdzie pomagał im w codziennych obowiązkach. Z czasem pogodził się z tą sytuacją, natomiast do końca nie rozumiał, dlaczego żona mu nie zaufała i nie stanęła po jego stronie, a uwierzyła plotkom. Taka sytuacja trwała kilka lat. Monika nigdy nie straciła kontaktu z ojcem. Zawsze była mile widzianym gościem w domu dziadków. Rodzice pogodzili się dopiero po jej ślubie. Zrozumieli, że nie chcą dożyć starości bez siebie, ale po takim czasie, wszystkie namiętności już opadły.



