Mała Ola nie mogła zrozumieć, dlaczego rodzice jej nie kochają. Tata irytował się na nią, a mama tylko mechanicznie wypełniała obowiązki opiekuńcze bardziej interesował ją nastrój męża.
Babcia ze strony ojca, Weronika Piotrowska, tłumaczyła, że tata dużo pracuje, mama też, żeby Ola niczego nie brakowało. A jeszcze domowe obowiązki
Prawda wyszła na jaw, gdy Ola miała osiem lat i przypadkiem usłyszała kłótnię rodziców.
Weroniko, znowu zupa przeсолona! warknął ojciec. Nic porządnie zrobić nie potrafisz!
Piotrze, co ty?! Przecież próbowałam, było dobrze broniła się matka.
U ciebie zawsze jest dobrze! A nawet syna urodzić nie umiała! Faceci się ze mnie śmieją niedorajda!
Pewnie nikt się z niego nie śmiał był surowym facetem, jeździł ciężarówką i wiele w życiu widział ale w jego głosie była taka urzona i złość na żonę przez córkę, że Oli zrobiło się wstyd.
Teraz zrozumiała, dlaczego rodzice wysyłali ją do babci, gdy tata wracał z trasy po prostu nie mógł patrzeć na nie-syna.
Oli u Weroniki Piotrowskiej podobało się. Razem odrabiały lekcje, gotowały, szyły ubrania Ale i tak bolało ją, że rodzice tak się zachowują.
Wkrótce po tej rozmowie Piotr i Weronika nagle oświadczyli, że wyjeżdżają do dużego miasta.
Mówili, że za długo tu siedzą, chcą zmian, może na nowym miejscu urodzi się syn. Decyzję, oczywiście, podjął ojciec, a matka tradycyjnie się zgodziła.
Tylko był jeden problem Oli nie chcieli zabrać do nowego życia.
Zostaniesz z babcią, a potem cię zabierzemy powiedziała mama, unikając wzroku.
Ja i tak nie chcę z wami jechać z babcią jest lepiej! powiedziała dumnie Ola, choć serce ściskało się z bólu.
Ale nic! Tu zostaje z kochającą babcią, z przyjaciółmi, znajomymi nauczycielami.
A rodzice niech żyją, jak chcą ona już się przez nich nie będzie przejmować!
Oli ledwo skończyło się dziesięć lat, gdy Piotr i Weronika doczekali się długo wyczekiwanego syna jej brata Krzysia.
Ojciec uroczyście poinformował o tym babcię i Olę przez wideorozmowę przez te lata ani razu nie odwiedzili córki, mama dzwoniła tylko czasem, a tata przekazywał pozdrowienia.
Czasem przesyłali Weronice jakieś pieniądze, ale głównie wnuczka była na jej utrzymaniu.
A rok później mama nagle oznajmiła, że Ola ma się do nich przeprowadzić. Przyjechała osobiście.
No kochanie szczebiotała. Teraz będziemy razem mieszkać. Wreszcie poznasz się z braciszkiem
Nie chcę nigdzie jechać zmarszczyła się Ola. Z babcią jest mi dobrze.
Nie kapryś, córko! Jesteś już duża, powinnaś pomagać mamie.
Weroniko, zwolnij! wtrąciła się Weronika Piotrowska. Jeśli chcesz zrobić z Oli darmową nianię, to ja na to nie pozwolę!
To moja córka i my się dogadamy! warknęła matka.
Ale babci nie tak łatwo było powstrzymać:
Jeśli będziesz się upierać, zgłoszę to do opieki społecznej! Odbiorą wam prawa rodzicielskie wstyd będzie po uszy!
Pokłócili się jeszcze. O czym? Ola już nie słyszała babcia wysłała ją szybko do sklepu ale mama więcej nie wspominała o przeprowadzce i wyjechała następnego dnia.
Przez następne dziesięć lat rodzice się nie pojawili. Ola skończyła szkołę, potem technik



