Był grudzień. Magda czekała na ulicy na Maksa przez dwadzieścia minut. Było zimno i wietrznie. Próbowała otulić się bardziej kurtką, ukryć twarz przed zimnym wiatrem w ciepłym szaliku. Spojrzała z niecierpliwością na zegarek i zdecydowała, że poczeka jeszcze dziesięć minut. Spóźniał się jak zawsze, ale zgodzili się pójść na spacer po jego pracy. Na nieszczęście telefon też się wyładował, nie mogła do niego zadzwonić. Z nudów zaczęła się rozglądać. Jakiś facet też w pobliżu czekał na kogoś z bukietem pięknych kwiatów, czekał piętnaście minut i podeszła do niego dziewczyna.
Facet dawał jej bukiet czerwonych róż, ale ona go nie wzięła. Rozmawiali jeszcze przez chwilę i dziewczyna odeszła. Magdzie z tego spotkania zrobiło się trochę smutno. Rzucono faceta na jej oczach! Nagle zauważyła, że podszedł do niej. Podał jej bukiet. Magda spojrzała na niego pytająco, nie spodziewała się tego
.- Długo tu czekasz. Na chłopaka, prawda?
Magda skinęła głową.
– Jesteś piękna. Nikt nie jest wart czekania na kogoś tak długo. Trzymaj kwiaty. Co najważniejsze, doceń siebie i nie pozwól nikomu źle się traktować.
Magda była zaskoczona i wzięła bukiet. Mas nigdy nie przyszedł. Zadzwoniła do niego dopiero po powrocie do domu, telefon tam naładowała. Okazało się, że nawet zapomniał, że planowali się spotkać. Magda spotyka się z Maksem od czterech lat. W tym czasie nigdy jej nic nie dał. I bardzo bała się go stracić, więc ciągle biegała za nim i dostosowywała się. Słowa przypadkowego faceta wywarły na niej ogromny wpływ. Postanowiła docenić siebie i rzucić faceta.




