Mądra teściowa.

Zofia, nasza babcia, jak zwykle podlewa kwiatki stojące na parapecie. Do salonu wpada jej córka, Bogna, trzydziesto pięcioletnia, w pośpiechu.

Mamo, jesteś sama? pyta, nie kryjąc zdenerwowania.

A co, nie mogłam przywitać się i zapytać, jak się czujesz? odpowiada Zofia z uśmiechem.

Hej, mamo, jak leci? Ja dzisiaj wkurzona, a taty nie ma? wzdycha Bogna.

Czuję się, jak w dowodzie osobistym, wiesz, dla mnie dokument to prawo. A tata? Potrzebny do ustawień? Nie ma go, poszedł wierzyć w Boga.

Dokąd poszedł?

Pomyśl, gdzie tata chodzi w soboty

Ah do kościoła.

Mam nadzieję, że do kościoła, a nie do jakiejś giermkowej dyskusji o Bogu zaśmieje się Zofia. Co cię tak dręczy, że znowu nie dziękujesz Bogu?

Mamo, nie dam rady, rozwiodę się z Jarkiem!

Jarek, nasz szanowny zięć, nie jest najgorszym mężczyzną na świecie! Myślisz, że po tobie kolejka się utworzy? Aha, już widzę, jak wszyscy się rozbiegają! rzuca żartobliwie.

Dlaczego tak go uwielbiasz? Myślisz, że kocha cię?

A co, że mój barszcz kwaśnieje, bo on mnie nie kocha? Wiem, że z takim mężem i złotą teściową można się nienawidzić! Doprowadzisz każdego do granic cierpliwości!

Mamusiu, a jak to mówią: Jabłko nie pada daleko od jabłoni uśmiecha się ironicznie.

No i jeszcze: W rodzinie nie ma brzydkich pokazuje język i mruga. Przestań już rozrywać mi serce, powiedz wreszcie coś konkretnego!

Mamo, rozważmy to: idziemy dziś na urodziny, chcę dać pięćdziesiąt złotych, a on tylko Oho!

A co w tym złym? Nie po to, żeby ludziom oczy wyrywać, że jesteśmy bogaci. Weź szczerze sześć kryształowych kieliszków i idź.

Rozwaga, mamo! Kto teraz potrzebuje twoich kieliszków? Każdy już ma ich po trzy!

Nie jestem sędzią, co chciałaś wiedzieć, jestem pracownikiem kultury! Nie pamiętam nawet, ile lat sprzedaję bilety do cyrku, a radzę sobie świetnie. Nie potrzebują kieliszków, bo zarabiają na nie innym kosztem!

Bogna patrzy na mamę w gniewie, kiedy wchodzi czterdziestoletni Janek.

A czemu otwarte drzwi? Dzień dobry, mamo!

Ojej, Janek, cieszę się! Będziesz jadł? Mam taką pyszną rybę, że palce same się połkną. Gdybyś nie przyszedł, posłałabym tatę, żeby ci ją przyniósł!

A mnie? spojrzała Bogna z rozgoryczeniem. Nie zaproponowałaś mi nic!

Córeczko, przepraszam, po prostu tak się rozradowałam, że zobaczyłam Jarka! Opowiadam sąsiadom, jaki mam złoty zięć, lepszy niż syn! Posłuchaj, Janek, chcę, żebyś wiedział stoję po twojej stronie. Twoja żona zrobiła mi zamieszanie w głowie, ale mówię, że masz rację! Zjesz w kuchni, czy przyniosę ci coś tutaj?

Dzięki, mamo, właśnie śniadaliśmy i nie jestem głodny, ale dzięki za wsparcie, bo żonie już nic nie udowodnisz, ona trzyma się swojego zdania i może spadać!

Wiesz, Janek, a ona nie jest złą żoną, opowiadała mi same bajki o tobie, chwaliła cię, a ja słuchałam z przyjemnością. Kocham cię jak własnego syna, wiesz o tym!

Bogna popija wodę i ledwo nie dławi się przy tych słowach. Jarek podchodzi i obejmuje żonę.

Co? Nie spodziewałem się, myślałem, że się narzeka.

Ona poszła po radę, nie chciała rozmawiać Dobra, zdradzę ci sekret: Daria chce ci coś przygotować, ale nie powiem co. Konsultowaliśmy się jak dwie gospodynie! I przy prezentach przypadkiem wspomniała, że jeszcze nie zdecydowaliście, więc powiedziałam, że masz rację.

Bogna słucha tego monologu z otwartymi oczami, po czym uśmiecha się.

Mamusiu, dzięki, zapamiętam wszystko, co mi mówiłaś. Jak coś zapomnę, zadzwonię. Musimy już iść.

Nie ruszaj się, dopóki nie weźmiesz dla Jarka ryby, nie wypuszczę was!

Tylko dla Jarka? Znowu o mnie zapomniałaś?

Ojej, mój głupi umysł, wiesz przecież, że on jest dla mnie na pierwszym miejscu, a potem ty powiedziała, z uśmiechem i wzruszonym wzrokiem.

Zięć stał z zadowoloną miną. Teściowa podniosła rybę owiniętą w paskowany ręcznik, włożyła ją do wodoszczelnej torby i podała mu.

Smacznego, niech ci się posmakuje, a już po mnie nie musisz się martwić, bo się obrażę!

Dziękuję, mamo, jesteś prawdziwą przyjaciółką, szczęście mam z taką teścią! wziął żonę za rękę. Chodźmy, Dario?

Idź, dogonię cię, pożegnam się z mamą.

Mężczyzna wyszedł, a Bogna podeszła do matki i szepnęła:

Mamo, jesteś wielką aktorką! Wielki Teatr płacze po twojej sztuce! A jak zostawiłaś tatę bez grosza?

Wiesz, córeczko, nie chcę, żebyś później płakała po obojgu oczach, więc z tatą zjemy rybę następnym razem. Idź już i zapamiętaj: żeby w domu panował spokój, trzeba trochę grać aktorską rolę!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

jeden + dwadzieścia =

Mądra teściowa.