Mądra Teściowa – Sekrety Relacji z Rodziną

Mądra teściowa

Starsza kobieta podlewała kwiaty w doniczkach na parapecie, gdy w pokój wpadła jej córka, kobietka w okolicach trzydziestu pięciu lat, imieniem Jadwiga.

Mamo, jesteś sama? zapytała, kręcąc się jak w kręgu snu.

A jakże, co by nie przywitać się, zapytać mamusi, jak się dzisiaj czuje? odpowiedziała z uśmiechem, który rozmywał się w powietrzu.

Och, cześć, mamuśka, jak się masz? Jestem taka przygnębiona, a ojca nie ma?

Czuję się, jak mówi mój dowód osobisty, wiesz, dla mnie dokument to prawo. A ojciec? Potrzebny do ustawień? Ojca nie ma, poszedł wierzyć w Boga.

Gdzie poszedł?

Rozciągnij mózg, gdzie tata chodzi w soboty?

A do synagogi

Mam nadzieję, że w synagodze, a nie przy kobiecie rozmawiają o Bogu roześmiała się, a jej śmiech brzmiał jak dzwonki w niebie. Co cię tak porwało, że nie dziękujesz Bogu?

Mamo, nie mogę dłużej, rozwiodę się z Jarekkiem!

A twój Jarek, szczerze mówiąc, nie jest najgorszym mężem na świecie! Myślisz, że przed tobą będzie kolejka? Aha, już! Rozciągnęli i nie biorą! krzyknęła, machając ręką w rytm niewidzialnej melodii.

I po co tak go podnosić? Myślisz, że cię kocha?

Czy mam kwaśny barszcz, bo nie kocha? Znam swoją córkę powiedziała, a jej słowa rozkwitały jak nietoperze w świetle księżyca. Za taką żoną i złotą teściową można się nienawidzić! Pobieżesz każdego do szczytu!

Mamusiu, jak to mówią: Jabłko nie spadło daleko od jabłoni uśmiechnęła się ironicznie.

A jeszcze: W rodzinie nie ma róży bez kolców pokazała język i mrugnęła. Dość rozdzierasz mi chore serce, powiedz już!

Mamo, posłuchaj: idziemy na urodziny, chcę dać pięćdziesiąt złotych, a on mówi: O rety!

A co on ma nie tak? Po co rozświetlać ludzkie oczy, że jesteście bogaci! Weź skromnie sześć kryształowych kieliszków i idź.

Rozsądny, jak sądzę! Kto potrzebuje teraz twoich kieliszków? Wszyscy mają je od dawna!

Nie jestem sędzią, co chciałaś wiedzieć, tylko pracownikiem kultury! Nie pamiętam już, ile lat sprzedaję bilety do cyrku! I bardzo się udaje! A jeśli nie chcą tych kieliszków, podarują je innym, wciąż jest masa!

Jadwiga spojrzała na matkę z oburzeniem. Wszedł mężczyzna w okolicach czterdziestu lat, wysokim wzrokiem.

Dlaczego drzwi otwarte? Dzień dobry, mamo!

Och, kto przyszedł! Jarek, tak się cieszę, że będziesz jadł? Mam tak cudowną rybę, że paluszki połykać będą, przygotowałam ją specjalnie dla ciebie, gdybyś nie przyszedł, posłałabym tatę, żeby ci ją przyniósł!

A ja? zapytała Jadwiga zraniona. Nie zaproponowałaś mi nic!

Córeczko, zawiniłam, i dla ciebie wystarczy, po prostu tak się ucieszyłam, że zobaczyłam Jarka! Opowiadam sąsiadom, jaki mam złoty zięć! Lepszy niż ktokolwiek! dodała, patrząc w oczy Jarka. Jarku, przyjdź, chcę, żebyś wiedział, że stoję po twojej stronie. Twoja żona zrobiła mi dziwne wrażenie, a ja mówię, że masz rację! Zjesz w kuchni, czy mam ci to przynieść?

Dziękuję, mamo, właśnie jedliśmy śniadanie, nie jestem głodny, i dziękuję za wsparcie, bo żonie nie udowodnisz nic, trzymając się swojego zdania, choćbyś miał umrzeć!

Wiesz, Jarku, ona nie jest taką złą żoną, opowiadała mi o tobie, tak mnie pochwalała, że było mi przyjemnie słuchać, jak dobry jesteś, kocham cię jak własnego syna, rozumiesz!

(Dziecko wypiło wody i zakrztusiło się przy tych słowach.)

Jarek podszedł i objął żonę.

Co? Nie spodziewałem się, myślałem, że narzeka.

Co ty, ona poszła po radę, nie chciała mówić, więc otworzę ci sekret: Dina chce dla ciebie coś pysznego przygotować, ale nie zdradzę, co, więc doradzaliśmy sobie jak dwie gospodynie! A przy prezencie przypadkiem powiedziała, że nie zdecydowaliście jeszcze, więc powiedziałem, że masz rację.

Cały monolog matki Jadwiga słuchała z szeroko otwartymi oczami, następnie uśmiechnęła się:

Mamusiu, dziękuję, zapamiętałam wszystko, co mi powiedziałaś, jeśli coś zapomnę, zadzwonię. Czas już iść.

Nie, dopóki nie zabierzesz dla Jarka ryby, nie wypuszczę was!

Tylko dla Jarka? Znowu o mnie zapomniałaś?

O mój głupi umysł, wiesz przecież, że on jest dla mnie na pierwszym miejscu, a potem ty dodała, szemrząc i wzruszając ramionami.

Zięć stał z zadowolonym uśmiechem. Jego teściowa przyniosła rybę owiniętą w pasiasty ręcznik, położyła ją w nieprzemakalnej torbie i podała zięciowi.

Oto, jedz ze zdrowiem i niech wszystko już mi pospiesznie przejdzie, bo się obrażę!

Dziękuję, mamo, jesteś prawdziwym przyjacielem, cóż za szczęście z teściową! wziął żonę pod ramię idźmy, Dina?

Idę, dogonię i pożegnam się z mamą.

Mężczyzna wyszedł, córka podeszła do matki i szepnęła:

Mamo, jesteś wielką aktorką! Wielki Teatr płacze za tobą! A jak zostawiłaś tatę bez stołu?

Wiesz, córeczko, nie chcę, byś później płakała po własnych oczach, więc z tatą zjemy rybę następnym razem. Idź już i zapamiętaj: by w domu panował spokój, trzeba odrobinę być aktorką!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 1 =

Mądra Teściowa – Sekrety Relacji z Rodziną