Łukasz, nic z Ciebie nie rozumiem. Zwariowałeś? Co to znaczy – odchodzę?! – Dokładnie to. Od dawna …

Tomaszu, ja Cię nie rozumiem. Zwariowałeś? Co to znaczy odchodzę?

To co słyszysz. Już od dawna mam kochankę! Jest ode mnie młodsza o 16 lat! I postanowiłem, że z nią będzie mi lepiej!

Ona się na córkę dla ciebie nadaje!

Nic podobnego! Już ma 20 lat.

Tomasz podszedł do niej.

Poza tym, Waleria ma bardzo bogatego ojca. Wreszcie będę mógł żyć tak, jak zawsze marzyłem! Rozumiesz? A potem urodzi mi dziecko, czego ty nie potrafiłaś!

Każde jego słowo bolało Agatę, jakby wbijał kolejne igły. Wiedziała, że kiedyś pewnie do tego dojdzie, bo nie mieli dzieci.

Ale nigdy nie sądziła, że wydarzy się to w tak upokarzający sposób.

Przeżyli z Tomaszem prawie 15 lat. Bywało różnie, jak w każdym związku. Agata jednak zawsze uważała, że w małżeństwie musi być szacunek bez tego nie da się żyć.

Agato, może byś się choć popłakała, żeby mi głupio nie było?

Kobieta podniosła dumnie głowę.

Dlaczego miałabym płakać? Bardzo ci gratuluję! Naprawdę! Niech choć jedno z nas spełni swoje marzenie.

Tomasz krzywi się.

Po co wciąż przypominasz mi o swoich pędzlach? To przecież nie praca, to nic!

No tak, to hobby. Gdybym pracowała trochę mniej, a ty zarabiałbyś trochę więcej, też mogłabym rozwinąć swoją pasję.

Oj, daj spokój. Czym ty chcesz się jeszcze zajmować? Dziecka i tak nie będziesz miała. Pracuj i tyle.

Odwróciła się do Tomasza, który próbował dopiąć walizkę.

Tomek, a twoja nowa pasja. Przecież ona nie będzie pracować, z czego będziecie żyć? Ty też nie należysz do pracusiów.

Ale to już nie twoja sprawa! Choć dziś mam dobry humor, więc ci powiem: na własnych pieniądzach długo nie pożyjemy.

A potem, jak Waleria zajdzie w ciążę, jej ojciec obsypie nas złotówkami! Zresztą, i tak starczy, nie martw się!

Tomasz wreszcie zamknął walizkę i wyszedł z mieszkania, trzaskając głośno drzwiami. Agata skrzywiła się, zawsze nie znosiła hałasów. Odwróciła się do okna.

Pod blok podjechał czerwony, lśniący samochód. Wyskoczyła z niego młoda dziewczyna i rzuciła się Tomaszowi na szyję.

Oczywiście, wszystkie sąsiadki na ławce natychmiast przyglądały się tej scenie. Palant, nie mógł odejść cicho, bez robienia wstydu.

Co dziwne, Agata poczuła ulgę. Ostatnio ich życie było jedną wielką farsą.

Tomek prawie nie nocował w domu. Agata wszystko rozumiała, ale sama nie potrafiła przerwać tego, co nazywali rodziną.

Sięgnęła po telefon.

Rytka, hej. Masz jakieś plany na wieczór?

Przyjaciółka była zaskoczona.

Nie wierzę, wreszcie się wynurzyłaś z depresji?

Oj, przestań. Nie było żadnej depresji. Tak po prostu, miałam chandrę. Chodźmy dziś gdzieś wieczorem? Wypijemy, pogadamy, jest okazja.

Przez chwilę w słuchawce była cisza, potem Rita zapytała ostrożnie:

Agata, wszystko w porządku? Jakie leki dziś brałaś? Może na ból głowy albo gorączkę? A temperaturę masz?

Rytka, skończ już!

Jeśli to na poważnie, to oczywiście jestem za! Mam dość patrzenia na twoją kwaśną minę! Tylko…

Co? Nie możesz?

Nie o to chodzi. Jak twój Tomeczek cię puści? Kto mu przyniesie jedzenie na kanapę, nos wytrze?

Rytka, siódma, Diament!

Odłożyła telefon. Kiedyś ona z tej Rity zrobi porządek. I to już niedługo.

Agata uśmiechnęła się do siebie. Miała ochotę zrobić jej coś od dnia, kiedy się poznały.

Ale to w niczym nie szkodziło ich przyjaźni. Agata chwyciła torebkę i wyszła. Pora obiadu, a tyle rzeczy do zrobienia!

Rita zerkała niecierpliwie na zegarek. Agata nigdy się nie spóźniała, a dziś już pięć minut po czasie.

W końcu weszła jej przyjaciółka i Rita z wrażenia rozdziawiła usta. Tak zresztą jak wszyscy inni.

Agata zawsze nosiła długie włosy, spięte w kok. Teraz miała krótkiego boba, w jasnych odcieniach.

Zwykle nie używała kosmetyków. Tylko tusz i krem. Dziś perfekcyjny makijaż.

Agata nosiła spodnie, ale dziś przyszła w luźnej sukience, która podkreślała więcej niż najbardziej obcisłe dżinsy.

Agata, niesamowite…

Agata triumfalnie postawiła torebkę na krześle i usiadła.

Podoba się?

Aż za bardzo! Odjęło ci dziesięć lat. Nie mów, że wyrzuciłaś swojego Tomka!

Nie powiem! Sam odszedł.

Spojrzały na siebie i wybuchnęły śmiechem.

Po pół godzinie kelner przyniósł im drinki od mężczyzny siedzącego nieopodal. Był od nich starszy o jakieś pięć lat.

Rita spojrzała chytrze na Agatę:

No patrz, już masz adoratorów.

Agata uśmiechnęła się lekko i zaprosiła go do stolika. Rita otworzyła szeroko oczy:

Dziś to ty mi się naprawdę podobasz!

Posiedziały do późna. Mężczyzna nazywał się Igor i był dowcipny, inteligentny, nienachalny i bardzo sympatyczny.

Odwiózł Ritę taksówką, a Agacie zaproponował spacer.

Mogę iść pieszo na drugi koniec Warszawy! Mam auto, ale w tym stanie nie wsiądę za kółko.

A nie musisz, mieszkam dwie ulice dalej.

Doszli do domu Agaty już nad ranem. Spacerowali, rozmawiali.

Agata, nawet nie zapytałem, świętowaliście coś dziś? Urodziny?

Nie… Chyba że tak popatrzeć. Wczoraj zostawił mnie mąż.

Uśmiechnęła się najpiękniej, jak tylko potrafiła. Igor spojrzał zaskoczony.

No Agato… Potrafisz zaskoczyć.

Trzy tygodnie później Agata i Rita siedzą w kawiarni.

Agata, jak się układa z Igorem?

Uśmiecha się lekko.

Rytka, chyba nigdy nie byłam tak szczęśliwa. Nic przed nim nie kryję, wszystko mu mogę powiedzieć. On jednym gestem potrafi rozgonić moje smutki.

Ale jednak… coś cię gryzie?

A bo Tomek nie daje mi spokoju. Wysłał mi zaproszenie na swój ślub.

Oho… po co mu to?

Pewnie chce zobaczyć byłą żonę załamaną i zapłakaną. Albo nowej się pokazać.

Ale kawał… Agata, zabierz Igora. Wpadniecie, pogratulujecie i tyle. Najważniejsze, żeby mu pokazać, gdzie twoje miejsce!

…Tomasz patrzył na Walerię.

Jesteś piękna…

Wiem. Myślisz, że tata się zjawi?

A jakby miał nie przyjść, w końcu to twoje wesele…

Wesele… Przez rok ani grosza nie dał, wciąż mi powtarza, żebym poszła do pracy. Straszny z niego ojciec.

Tomasz objął ją.

Daj spokój, przecież nie odpuści, córka wychodzi za mąż!

Całe wesele na kredyt. Tomek i Waleria byli przekonani, że ojciec wybaczy i sypnie złotówkami.

Tomek?

No?

Twoja była naprawdę przyjdzie?

Wyobraź sobie! Dzwoniła wczoraj.

Niemożliwe!

Tak! Myślę, że będzie mnie błagać, żebym wrócił.

Najlepsze są takie sceny!

Gdy Agata wytłumaczyła Igorowi, jaką ma do niego prośbę, on się zdziwił.

Na którą jest ślub?

O drugiej. Czemu pytasz, jesteś zajęty?

A jak się nazywa twój były?

Tomasz. Dlaczego?

No popatrz, świat jest mały. Jasne, że z tobą pojadę.

Wszystko wyjaśnił jej dopiero w drodze. Agata była tak wstrząśnięta, że nie komentowała.

Przechodzili ścieżką w stronę stołu młodych. Agata dumnie szła pod rękę z Igorem, uśmiechnięta.

Tymczasem Tomasz i Waleria wyglądali, jakby wcale nie cieszyli się z dnia ślubu. Podeszli.

Waleria szepcze:

Tato?

A Tomasz tylko wykrztusił:

Agata?

Nie poznał jej od razu. Nie mógł uwierzyć, że żona może tak wyglądać.

Igor podał córce kwiaty, przekazał kopertę i powiedział:

Dobrze, że wyszłaś za mąż i jesteś samodzielna. Bo my z Agatą planujemy zwiedzić kawałek świata.

Zwrócił się do Tomasza:

Chyba Pan rozumie, że przyszłej teściowej także należy się chwila wytchnienia? Przekazuję więc córkę w Wasze ręce. Przepraszam, musimy już iść.

Wyszli z restauracji. Agacie chciało się śmiać, ale nie wiedziała, jak Igor to odbierze. On za to odwrócił się nagle do niej.

Wiesz, że będziesz musiała za mnie wyjść?

Agata zamyśliła się poważnie, po chwili stwierdziła:

No cóż… Jeśli trzeba to trzeba.

Objęci ruszyli do samochodu. A Igor przez telefon już zamawiał bilety gdzieś, gdzie ciepło i jest morze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 1 =

Łukasz, nic z Ciebie nie rozumiem. Zwariowałeś? Co to znaczy – odchodzę?! – Dokładnie to. Od dawna …