Przyjaciele zaprosili mojego męża i mnie na parapetówkę. Zgromadziło się wielu ludzi, niektórych nawet nie znaliśmy. To, co się stało, jest dla mnie niezrozumiałe.
Mąż jak zwykle troszczył się o mnie przez całą imprezę. To prawdziwy dżentelmen: a to poda krzesło, a to nałoży sałatkę. Jeśli nagle z kolei będzie mi zimno, to zamknie okno albo da mi swoją marynarkę. Moi przyjaciele wiedzą, jak bardzo się o mnie troszczy i nie są już zaskoczeni jego zachowaniem, ale nowi znajomi byli w szoku.
– Przepraszam, ale zachowujesz się jak pantofel – powiedział mężowi jakiś nowo poznany facet.
– Lepiej być pantoflem, niż nie dbać o własną żonę! – odpowiedział mąż, a moi przyjaciele zaczęli go oklaskiwać.
– Bzdury gadasz koleś! – wtrącił się inny gość.
– Jeśli każdy z was będzie dbał o swoją ukochaną tak jak ja o moją, to uwierzcie mi, że Wasze życie się zmieni – powiedział z przekonaniem małżonek.
Prawie wszystkie dziewczyny zgodziły się z moim mężem, za to niektórzy faceci zaczęli się buntować. Wyśmiewali mojego męża i do w bardzo nieładny sposób. Było mi strasznie przykro. Uważam, że mój małżonek ma rację. Dzięki jego trosce naprawdę rozkwitłam. A jeśli mężczyzna postrzega troskę o swoją kobietę jako upokorzenie, to po prostu jeszcze nie dorósł.
Cieszę się, że w moim życiu jest prawdziwy mężczyzna!



