Liczyliśmy na to, że mama przejdzie na emeryturę, wyprowadzi się na wieś i odda nam swoje trzypokojo…

Słuchaj, muszę Ci opowiedzieć historię o mojej sąsiadce, Lucynie. Wiesz, Lucyna ma już 68 lat i od lat mieszkała sama w swoim trzypokojowym mieszkaniu na warszawskim Ursynowie. No ostatnio to wyobraź sobie, wynajęła to mieszkanie jakiemuś małżeństwu i sama wyjechała na wycieczkę po całej Polsce była nad morzem, odwiedziła Mazury, nawet na Dolnym Śląsku trochę się zasiedziała.

W międzyczasie jej córka, Jagoda, przyszła do mnie na kawę, cała w emocjach i narzeka do mnie:
Co ta moja mama w ogóle wyprawia? Myślałam, że na starość się uspokoi, zajmie wnukami, a ona teraz ruszyła pozwiedzać, mieszkanie komuś obcym oddała, jakby nie miała własnych dzieci. Moja teściowa już mnie wyzywa, że pewnie też na stare lata się rozbrykam, bo przecież jaka matka, taka córka. A akurat wzięliśmy z Wojtkiem nowy kredyt na auto, za dwa miesiące już raty nie płaciliśmy, liczyliśmy na mamę, że nam trochę pomoże, a ona nas wykiwała wynajęła mieszkanie, teraz jeszcze jeździ i wrzuca zdjęcia na Facebooka.

A ja na to tylko patrzę na Jagodę i myślę sobie no czemu to Lucyna ma spłacać za nich kredyt na samochód? Ale Jagoda dalej:
Teściowa już nie może nas znieść, bo siedzimy u niej w dwupokojowym, kłótnie co chwilę, a moja własna matka wyjeżdża sobie gdzieś i ma to gdzieś…

Czułam, że oczekuje ode mnie współczucia, ale szczerze mówiąc, uważam, że Lucyna zrobiła dobrze. Przepracowała swoje, ma prawo żyć po swojemu, cieszyć się tym, co jeszcze życie ma do zaoferowania. Skąd taki pomysł, że jak kobieta idzie na emeryturę, to ma obowiązek poświęcić się wyłącznie dzieciom i wnukom? Przecież to nie fair! Więc delikatnie pytam Jagodę:
A nie myślałaś z Wojtkiem, żeby się bardziej na siebie opierać, niż na mamy mieszkanie czy jej pieniądze? Przez 15 lat małżeństwa pewnie można było trochę odłożyć, może wejść we własne M2…

Na to Jagoda z rozbrajającą miną:
My tak bardzo liczyliśmy na to, że jak mama pójdzie na emeryturę, to przeniesie się na działkę na Podlasiu, a nam zostawi swoje mieszkanie na Ursynowie!

No to już nie wytrzymałam i żartem rzuciłam:
A wiesz, Jagoda, a może Lucyna też jeszcze kogoś pozna? Przecież pamiętasz Halinę z naszej klatki pojechała z biurem podróży do Bułgarii, tam poznała faceta i teraz mieszka z nim w Sofii, jest szczęśliwa jak nigdy. A Lucyna, kto wie, może przywiezie sobie chłopa z Bieszczad albo z Mazur.

Jagoda patrzy na mnie jakby jej komuś dywan spod nóg wyciągnęła. A potem tylko śledzę Facebooka, widzę te zdjęcia Lucyny, uśmiechnięta, opala się na jachcie pod Giżyckiem albo pozuje przy żubrach w Białowieży. Naprawdę się za nią cieszę. Serio, uważam, że zrobiła, co powinna w końcu wiek nie jest przeszkodą, żeby być szczęśliwym, ani w tym, żeby ciągle cieszyć się z życia i szukać nowych wrażeń. I dobrze, bo przecież życie jest za krótkie, żeby je na kogoś przeleżeć!

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzynaście − jeden =

Liczyliśmy na to, że mama przejdzie na emeryturę, wyprowadzi się na wieś i odda nam swoje trzypokojo…