Lekkie muśnięcie ramionami

Z lekka​rzyjmy, gdy rękawy się zetknęły

Zbliżał się Nowy Rok, a Jagoda czuła się jak dziecko przed wigilijną niespodzianką. Już czterdziesty trzeci rok w kalendarzu, a ona wciąż wyczekiwała tej magicznej nocy, pachnącej mandarynkami i cynamonem.

Jagoda mieszkała sama w przytulnym mieszkaniu w Krakowie. Po pół roku małżeństwa opuściła rodzinny dom, wyjechała z mężem na wybrzeże Bałtyku, gdzie jego rodzice prowadzili pensjonat. Młodej parze powierzyli ten biznes, a Jagoda cieszyła się z sukcesu męża.

W Nowy Rok zdarzają się rzeczy, których nie da się przeżyć w żadny inny dzień opowiadała przyjaciółce i współpracującej Lidzie.

Och, Jagodo, jakieś romantyczne marzenia masz jeszcze! Masz już ponad siedemnaście, a wciąż unoszisz się w chmurach, czekając na coś niezwykłego.

No cóż, Lidio, co innego mogłabym zrobić? Romantyzm nie przemija odpowiedziała.

Jedenaście lat temu Jagoda straciła męża, Romana, w wypadku samochodowym. Wychowała jedyną córkę, Martę, i nie szukała kolejnego szczęścia, uważając, że już było jej dane. Z Romane­m kochali się szczerze.

Jagodo, nie powinnaś żyć sama, jesteś piękna i dobra nieustannie powtarzała Lidia.

Nie wiem, Lidio. Każdego mężczyznę porównuję z Romane­m i nie wydaje mi się, że znajdę kogoś takiego jak on.

Do Nowego Roku pozostało nieco ponad dwa miesiące, gdy Jagoda niespodziewanie spotkała wysokiego, szczupłego blondyna o niebieskich oczach, którego imię brzmiało Jan. Zderzyli się przy kasie małej kawiarni w przerwie lunchowej nie dosłownie, a jednak ich dłonie lekko się dotknęły. Jagodę przeszyło niespodziewane ciepło, które rozprzestrzeniło się od głowy po stopy.

Boże, kiedy ostatnio czułam taką falę? pomyślała i od razu zapomniała.

Jagoda usiadła przy stoliku z tacą, a Jan podszedł.

Czy mogę się dosiąść? uśmiechnął się.

Nie ma sprawy odpowiedziała, zauważając, że jego uśmiech jest czarujący.

Jan przedstawił się.

Jagoda odparła, a jej policzki znów zaróżowały się.

Oboje byli nieco spięci, ale wkrótce rozmowa stała się płynna, jakby znali się od lat. Odkryli mnóstwo wspólnych tematów, rozumieli się bez słów i przez półtora miesiąca spędzali razem lunche i wieczorne spacery. Lidia już nie rozpoznawała swojej przyjaciółki. Jagoda nie uważała się za piękną, ale wiedziała, że ma w sobie coś wyjątkowego urok i pewien blask. Jej długie, jasne włosy, sięgające nieco poniżej barków, budziły zazdrość wśród znajomych. Nie lubiła krótkich fryzur, wierząc, że jeśli Bóg dał jej taką koronkę, należy ją nosić z dumą.

Jej urok polegał na ciepłym uśmiechu i lekko zadumanym spojrzeniu. Po latach nie czuła prawdziwego podniecenia, dopóki nie spotkała Jana. Młodość spędziła z Romane­m, pracując jako księgowa w dużym zakładzie przemysłowym, gdzie poznali się i żyli w zgodzie. Szczęście roztrzaskało się w jednej tragicznej chwili, kiedy straciła męża.

Jan często proponował wspólne spacery, a Jagoda chętnie się poddawała. Zimą kochała śnieg; nawet gdy drzewa okrywał biały puch, a mróz trzymał w domu, nie pozwalało to parze spotkać się w wyczekiwanym momencie.

Lidio, jestem najszczęśliwsza wyznała przy kawie w pracy. Jan jest dokładnie tym mężczyzną, o którym marzyłam. Czasem trudno uwierzyć, że Bóg zlitował się nade mną i dał mi drugą szansę.

Mówiłam, że ci się uda. Ja i mój mąż Szymon jesteśmy szczęśliwi i nie mogłam się oprzeć, by nie życzyć ci tego samego. odpowiedziała Lidia, nie mogąc ukryć podziwu.

Nagle Jan zniknął, nie dzwoniąc ani nie wyjaśniając przyczyny. Jagoda była zdruzgotana, Lidia martwiła się o przyjaciółkę.

Jagodo, nie przejmuj się tak. Czasem życie rzuca kłody na naszą drogę starała się pocieszyć.

Lido, a telefon? Nie mogę go po prostu nie dzwonić. Czekałam na niego całe lata i teraz rozpłakana Jagoda.

Łzy nic nie zmienią. Czy próbowałaś zadzwonić? zapytała Lidia.

Dzwoniłam setki razy, ale zawsze nie odbierał. Czy naprawdę mógł mnie po prostu zostawić? wątpiła Jagoda.

Musisz wierzyć i czekać. Twój Jan wróci zapewniła przyjaciółka. Dwa dni minęły, dziś trzeci

To jeszcze nie koniec pocieszył ją Lidia, przypominając o przygotowaniach do sylwestrowej imprezy. Jagoda, zawsze organizator, wzięła się za planowanie, choć w sercu czuła chłód.

Tydzień minął, Jan nie pojawił się. Jagoda starała się odwrócić uwagę, chodząc po sklepach z Lidą w poszukiwaniu nagród na konkursy w firmowym wieczorze, a wieczorami płakała pod poduszką.

W sylwestrową noc koledzy i koleżanki bawili się do upadłego, szampan lał się strumieniami, muzyka rozbrzmiewała na każdym kroku, a ludzie tańczyli z nadzieją w oczach. Stoły uginały się pod przysmakami. Jagoda udawała, że ma radość, ale wciąż wpatrywała się w telefon, czekając na dzwonek. Nic nie było. Po dziesiątej po południu wróciła do domu, zastanawiając się, co zrobić w nadchodzących wolnych dniach.

Córko, przyjedź do nas na Nowy Rok dzwoniła matka. Nie siedź sama, bo jak przywitasz noc, tak ją przeżyjesz.

Tak, mamo, przyjadę obiecała Jagoda.

31 grudnia, około siódmej wieczorem, gdy Jagoda szykowała się, by pojechać do rodziców, usłyszała dzwonek do drzwi.

Kto to może być? pomyślała i otworzyła.

Stojący w progu nie był nikim innym, jak Święty Mikołaj w tradycyjnym, polskim stroju.

Witaj, Jagodo powiedział ciepłym głosem. Przyniosłem ci prezent. Z worka wyciągnął małe czerwone pudełko i otworzył je, odsłaniając złoty pierścionek.

Co to jest? Od kogo? zapytała nieco przestraszona.

Czy wyjdziesz za Jana, mój kochany? odezwał się Mikołaj, a zza drzwi wyłonił się Jan, uśmiechnięty, trzymający bukiet róż i pierścionek w dłoni.

Tak, tak! rozpromieniła się Jagoda, aż łzy szczęścia spłynęły po policzkach.

Przyjmij ten pierścionek w dniu naszej zaręczycielskiej, czyli 31 grudnia, tuż przed Nowym Rokiem, w mojej obecności powiedział Jan.

Jagoda podała rękę, Jan założył pierścionek, podarował kwiaty i namiętnie pocałował.

Błogosławię was, kochani rzekł Mikołaj donośnie. Moja misja spełniona, życzę szczęśliwego Nowego Roku. i zniknął za drzwiami.

Przepraszam, kochanie, tak bardzo cię brakowało szepnął Jan, przytulając Jagodę.

Dlaczego nie dzwoniłeś? zapytała, łamiąc serce.

Byłem na zleceniach w twoim zakładzie, wyjechałem na rok. Nie miałem telefonu, bo zostawiłem go w samolocie. W nocy dowiedziałem się, że moja siostra i matka uległy wypadkowi. Siostra zginęła, a matka walczyła o życie w szpitalu. Nie mogłem się odezwać, więc poleciałem jak pierwszy lot, by być przy nich. wyjaśnił Jan.

Myślałam, że mnie zostawiłeś westchnęła Jagoda, przytulając go mocniej.

Nie mogłem przegapić Sylwestra z tobą odpowiedział, trzymając ją za rękę.

Jagoda nie wiedziała, co jeszcze przygotować.

Nie miałam nic w domu do przygotowania, a moi rodzice czekają na mnie przyznała niepewnie.

Mam wódkę i szampana wyciągnął z torby butelki, mandarynki i cukierki. Jedziemy do twoich rodziców, a przy okazji poproszę ich o twoją rękę.

Ojciec Jagody otworzył drzwi i zobaczył córkę z nieznajomym.

Witajcie, proszę wchodzić przywitał się, podając rękę Janowi.

Dobry wieczór, jestem Jan przedstawił się gość.

Wszystko było już gotowe: na stole stała zastawiona potrawami szopka, a pod choinką migotały lampeczki.

Mamo, tato, to jest Jan, mój narzeczony Jagoda pokazała pierścionek.

Rodzice byli zaskoczeni, ale po chwili uśmiechnęli się.

Witaj w naszej rodzinie, Janie powiedziała matka. Skąd wziął się ten niecodzienny prezent? zapytała.

To prezent od Mikołaja odpowiedział Jan, a wszyscy wybuchnęli śmiechem.

Święty Mikołaj, szampan i życzenia wypełniły pokój.

Na zdrowie, za wasze szczęście w Nowym Roku! wznieśli kieliszki.

Gdy dźwięk szkła rozbrzmiał, Jagoda spojrzała na Jana i zrozumiała, że prawdziwe szczęście nie zależy od tego, jak długo czekamy, lecz od tego, czy potrafimy otworzyć serce, gdy los daje nam drugą szansę.

Życie uczy: nie warto trwać w żałobie, lecz warto ufać, że po burzy przychodzi spokój i miłość.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 + 16 =

Lekkie muśnięcie ramionami