Lekcja dla żony: Kiedy mąż ma dość rozgotowanego makaronu i wymówek, a teściowa staje po jego stroni…

Dziennik Anny Kowalczyk

Mam już tego serdecznie dosyć! niemal krzyknęłam dzisiaj, gdy Marek z hukiem odsunął talerz i spojrzał na mnie z niesmakiem. Makaron rozgotowany tak, że prawie przypominał kleik, a kotlety, które ledwo złapały skórkę… Czy to naprawdę można nazwać obiadem? Co Ty cały dzień robiłaś, poza scrollowaniem telefonu?

Jak możesz tak mówić?! teatralnie wydęłam wargi i szybko schowałam komórkę pod poduszkę. Przecież musiałam pilnować Wiktorka! Jest bardzo żywiołowy, cały tatuś! dodałam z nutą złośliwości, patrząc, jak Marek aż się gotuje. Ciężko mi. Wszystko leci mi z rąk, a poród był dla mnie ogromnym przeżyciem

Wiktor ma dwa i pół roku Marek starał się mówić spokojnie, choć widziałam jak z trudem się powstrzymuje. Najwyższa pora, żeby poszedł do przedszkola, a Ty wróciła do pracy. Od razu będzie lżej i Tobie, i mnie!

I wysłać go do siedliska zarazków?! Chcesz, żebym co tydzień z nim do lekarza biegała?

Z dzieckiem trzeba pracować, rozwijać go, nie wiedziałaś o tym?!

Pracujemy! Wiktor jest jak na swoje lata bardzo dobrze rozwinięty i pediatra też tak stwierdziła! nie dawałam za wygraną. Marek już nie raz podnosił temat przedszkola i powrotu do pracy, a ja panicznie się tego bałam. Odzwyczaiłam się od wyścigu szczurów, wygodnie mi z tym, ile czasu mam dla siebie, z telefonem w ręce.

I kto ma za to dziękować? nie wytrzymał, uderzył pięścią w stół aż kubek podskoczył. Mojej mamie! To ona codziennie spędza czas z Wiktorem, a Ty wtedy albo się zdrzemniesz, albo siedzisz z nosem w telefonie! Porządku zero, obiad byle jaki! Dlaczego po pracy mam jeść coś takiego? spojrzał z obrzydzeniem na mojego gastronomicznego arcydzieła.

Nie jestem Twoją kucharką! Ani sprzątaczką! Jestem Twoją żoną! To Ty masz mi zapewnić wygodne życie!

I naprawdę wierzyłam w to, co mówiłam. Po setkach godzin na forach dla kobiet i niezliczonych talk-show, zmieniło mi się postrzeganie małżeństwa. Kiedyś myślałam, że żona powinna troszczyć się o dom, o dzieci i o męża, lecz teraz uznałam, że to rola służby, nie mnie. Doceniałam siebie na tyle, by nie dać się zbijać do roli pomocy domowej.

Tak uważasz, tak? Marek ledwo powstrzymywał złość. Ja będę harował, żebyście mieli na życie, a Ty będziesz leżeć na kanapie klikając? Serio?

Będę się rozwijać! odparłam z dumą. Jeszcze będziesz się mną chwalił przed kolegami. Taka żona elokwentna, bystra i interesująca.

Tylko powiedz, co nowego się ostatnio nauczyłaś? Jaką książkę przeczytałaś? Marek podszedł bliżej, patrząc prosto w oczy. Nic nie powiesz, prawda? Scrollowanie Facebooka nie liczy się za rozwój. Nudzi Cię dom, nudzisz się dzieckiem, a seriale i te głupie show niczego Cię nie nauczą. Powiedz szczerze zamierzasz zająć się domem i wychowaniem syna, jak przyzwoita żona, czy nie?

Nie, już mówiłam! Nie jestem służącą!

Zarzuciłam Markowi cały katalog zarzutów że za mało zarabia, że rzadko bywa w domu, że ma temperament tyrana On tylko słuchał w milczeniu, po czym powiedział cicho i zdecydowanie:

Rozwód.

Słucham?! aż mnie zatkało, bo szykowałam się na dalszy słowny atak.

Rozwód powtórzył chłodno. Znajdę sobie kobietę, która będzie prawdziwą żoną i matką dla Wiktorka. Przez większość czasu i tak zajmujemy się nim razem z moją i Twoją mamą. Ty nie masz do niego żadnego podejścia, nawet nie próbujesz. Ani z Ciebie matka, ani żona.

Najpierw przestraszyłam się, ale szybko sobie wmówiłam, że chce mnie tylko nastraszyć. Pewnie, że nie zostawi żony! Przecież jestem matką, kto mu odda dziecko?

Po tym Marek jakby przestał mnie widzieć omijał mnie w domu, nie rozmawiał, nie pytał. Wiktor pojechał z babcią nad morze na dwa tygodnie, a ja bez żalu zgodziłam się na ich wyjazd, bo nikt mi nie przeszkadzał i mogłam spokojnie siedzieć z Instagramem do nocy. Jednak szybko zatęskniłam za synkiem i coraz częściej wydzwaniałam do teściowej.

Po dwóch tygodniach przyszło pismo z sądu. Marek rzeczywiście złożył pozew o rozwód. A na sprawie czekała mnie kolejna niespodzianka moja mama, Barbara, otwarcie stanęła po stronie Marka.

Uważam, że Wiktor powinien zostać z ojcem powiedziała surowo, rzucając mi rozczarowane spojrzenie. Ani przez chwilę nie widziałam w Annie matczynego instynktu. Dzieckiem zajmuje się tylko Marek, ja i moja teściowa. Ona tylko marnuje czas w internecie i nie angażuje się w życie syna.

Sędzina kiwała głową, uśmiechając się pod nosem na mój widok. Nic dziwnego, bo nie zostało mi nic: ani pracy, ani mieszkania, ani dobrej relacji z synem. Ojciec miał wszystkie atuty.

Proszę o czas na próbę pojednania! Proszę, nie róbcie nam tego! Dajcie mi szansę! zawodziłam, łzy ciekły mi po policzkach. Marek, proszę, zmienię się! Odrzucę te głupoty z forów, będę żoną i matką z prawdziwego zdarzenia! Błagam Cię

Zgoda… odpowiedział.

***********************

Miesiąc wcześniej.

Nie mam już siły, Anna schodzi na złą drogę, aż wstyd patrzeć kręciła głową moja mama. Marek, rozumiem Cię; po co Ci taka żona? W domu nieporządek, dzieckiem się nie zajmuje Jeśli podejmiesz decyzję o rozwodzie, nie będę miała pretensji. Chciałabym jedynie widywać wnuka.

Kocham Annę, mimo wszystko westchnął Marek. Ale sytuacja jest fatalna. Chcę jej dać szansę się opamiętać.

I dobrze powiedziała mama. Wiesz co, postaraj się o rozwód z orzeczeniem o rozpadzie. Na pewno będzie przeciw, a sąd da Wam trzy miesiące na próbę pojednania. To ją otrzeźwi.

**************************

Lekcja została przerobiona. W mieszkaniu znowu zapanował porządek, z kuchni unosiły się apetyczne zapachy, a ja stałam się bardziej serdeczna i uważna. Wreszcie naprawdę zajęłam się Wiktorkiem, co sprawiło mu ogromną radość brakowało mu mamy. I chyba ja też zaczęłam rozumieć, jak wiele straciłabym przez własne lenistwo i egoizm.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − pięć =

Lekcja dla żony: Kiedy mąż ma dość rozgotowanego makaronu i wymówek, a teściowa staje po jego stroni…