Latem odwiedziłam klinikę leczenia głodówką, by oczyścić organizm. Pewnego dnia poszłam się opalać i obok mnie, na leżaku, leżała piękna dziewczyna o wyglądzie modelki.

Latem wybrałam się do kliniki głodówkowej, żeby trochę oczyścić organizm, bo przecież wiadomo Polak wszystko musi mieć na błysk nawet w środku. Pewnego dnia wygrzewałam się leniwie na słońcu i nagle, tuż obok na leżaku, pojawiła się dziewczyna o wyglądzie top modelki taka, że nawet na okładki Voguea za gruba by nie była.

Zaczęłyśmy gadać o naszych celach detoksu.
Muszę zrzucić czterysta gramów rzuciła z kamienną twarzą.
Zarechotałam od serca, bo byłam przekonana, że żartuje. Nic z tych rzeczy.
Już od roku tak żyję, gruba jestem. Chłopak powiedział, że mnie zostawi, jak nie schudnę Widzisz? złapała fałdkę na brzuchu i pokazała. Aż siadać wstyd
Chodziłam potem przybita jak po pogrzebie. Nazwałam ją sobie: Ola Czterysta Gramów.

Widać według jej faceta takie jak ja można by spokojnie zepchnąć ze Ślęży bo w idealnej polskiej Sparcie przetrwają tylko chude, a pyzate kluski mają iść do garów.

Parę dni później trafiłam na imprezę w nieznanej mi grupie świętowali coś w restauracji. Jedna wyjątkowo zadbana kobieta siedziała w fotelu, elegancko założyła nogę na nogę, rajstopy lekko błyszczały, lakierowana szpilka zsunęła się z pięty, balansowała na palcach, a ona sączyła wodę z kieliszka jak prawdziwa dama i przyciągała wzrok wszystkich facetów.

Wszedł jej mąż. Podał łapy wszystkim kolegom, a do niej syknął przez zaciśnięte zęby: Przykryj się! Rozwaliłaś uda jak na bazarze!
Kobieta automatycznie się wyprostowała, spłonęła rumieńcem, poprosiła kelnera o koc, chociaż siedziała tuż przy kominku, i resztę wieczoru przesiedziała skulona niczym wróbelek na gałęzi.

Kiedyś wpadłam na pomysł, żeby poczytać biografie słynnych polskich pisarzy i poetów może wygrzebię z ich życiorysów receptę na szczęście i sukces? Oj naiwniara! Szybko porzuciłam to hobby. Nie da się połączyć człowieka z jego geniuszem, zwłaszcza jak się dowiesz, co robił po godzinach.

Przestałam czytać życiorysy na historii Henryka Sienkiewicza. Uwielbiam Quo Vadis ale nie byłam w stanie przełknąć faktów o autorze. Oprócz obsesyjnych zainteresowań tematami umierania, miał on również delikatnie mówiąc specyficzne podejście do swoich żon. Kiedy po piątym dziecku (córce Zosi) Marysia, jego małżonka, ciężko zachorowała, lekarze zabronili jej dalej rodzić, a on machnął ręką i powiedział niby żartem: I co mi po niej teraz?.
Marysia urodziła w sumie trzynaścioro dzieci.

Patrzę czasem w Instagram. Tam królestwo silikonowych Barbie dzień wypełniają im fitness, solarium, okłady z alg i cukrowe peelingi. Są profesjonalnymi pięknościami, a cały przemysł tylko podsuwa im coraz droższe sposoby na idealną sylwetkę.

Mam szacunek dla każdej pracy, no ale coś nam się tu pokręciło. Polskie dziewczyny chcą być piękne, żeby je ktoś pokochał, żeby chłopcy je zauważyli i wybrali jak świeże pączki, a nie jak wczorajszy sernik. Standard piękności? Chuda, brew wydepilowana pod linijkę, usta jak glonojad, pupa jak orzech włoski. Przytaknęły i idą na kolejne depilacje.

A chłopakom coraz trudniej wybrać jak między identycznymi kluskami śląskimi na talerzu.

Kiedyś wybrałam się z mężem na giełdę ogrodniczą, on szukał narzędzi, a ja snułam się między regałami z nudów. Trafiłam do stoiska z ogrodowymi krasnalami te ich czerwone czapki sprawiały, że wyglądały jak zgrzybiałe muchomory.

Dwóch panów uparcie wybierało najładniejszego krasnala jeden macał, przestawiał, drugi nagle parsknął:
No weź, Mietek, szybciej zdecyduj! Wczoraj tak samo wybierałeś dziwki
Śmiałam się, aż łzy mi pociekły.

Dziewczyny, kochane: Ola Czterysta Gramów, Monika Przykryj Uda, Marysia Trzynaście Dzieci Jak wy możecie siebie nie kochać, nie cenić i nie szanować? Jak pozwoliłyście traktować się jak wadliwy produkt i nazywać to miłością?

Kto wam wmówił, że idealne ciało to warunek szczęśliwej relacji? Mam sto dowodów, że to kompletna bzdura. Moja koleżanka poznała męża na oddziale nefrologii, jeszcze w szlafroku, blada jak ściana, straszna jak noc listopadowa, z wielkim woreczkiem na mocz wystającym spod piżamy poderwała typa na amen.

Spójrzcie na Fridę Kahlo znacie? A brwi widzieliście? No.
Najlepsi faceci jej epoki bili się o jej względy.

Kiedyś po źle wyrwanej ósemce wyglądałam, jakbym brała udział w walkach MMA: rozwalona buzia, temperatura pod czterdzieści, opuchnięta jak pieróg, z ust krew i płacz. Mąż poił mnie kefirem, bo tylko to byłam w stanie połknąć. Mleczne wąsy na opuchniętej twarzy… Patrzę w lusterko, myślę: Boże, masakra… i płaczę.
A on patrzy i mówi: Jesteś najpiękniejsza na świecie. I teraz też! Wyjdziesz za mnie? Zostaniesz moją żoną?
Potem było już klasycznie: restauracja, pierścionek, jedno kolano i brawa. Ale tę pierwszą propozycję z poduszką zamiast policzka i kefirem zamiast szampana pamiętam najlepiej. Wtedy naprawdę uwierzyłam, że jestem piękna. Bo piękno to nie wygląd, a miłość to nie doskonałość.

Nasze niedoskonałości czynią nas żywymi i niepowtarzalnymi. To one budzą sympatię. Za to jesteśmy kochane.

A tak naprawdę, czy coś takiego jak doskonałość istnieje? Może i tak, ale dla każdego oznacza co innego.

Ostatnio postanowiłam założyć sobie aparat na zęby. Są po prostu krzywe jak tor kolejowy po remoncie.
Mąż na to: Uwielbiam twój uśmiech i nie rozumiem, po co się tak męczyć. Zrób to, jeśli chcesz ja bym nic nie zmieniać.

Po pierwszym dziecku ważyłam 118 kilo. Mąż sypał komplementami aż odechciało mi się chudnąć. Schudłam, kiedy sama miałam na to ochotę.
Oglądaliśmy zdjęcia ja, syn i kanapa z falbaną. Pytam:
Czemu nie powiedziałeś, żebym schudła? Przecież byłam gruba
Byłaś pyzata i pyszna schudnij, jak będziesz chciała. Dla mnie jesteś zawsze super.

A jak kilka lat temu rozwinął mi się latem paskudny łuszczycowy wysyp jeździliśmy na wakacje i odmówiłam pokazania się na plaży. Mąż patrzy i mówi: Co w tym złego? I wtedy zobaczyłam, że on naprawdę nie rozumie, o co mi chodzi. Łuszczyca nie liczy się. On widzi mnie.

Nie reklamuję męża, tylko takie podejście! Jeśli facet wymaga od ciebie byś pod linijkę do jego kanonów piękna to nie jest miłość, to potrzeba władzy.
Jesteś ekstra, jak dojrzałe jabłko w sadzie jeśli widzi tylko robaki, to nie jabłko mu się marzy, tylko kariera sadownika-preparatora.

Każdy samiec chce dominować, to fakt. Ale jego autorytet powinien być oparty nie na strachu, tylko na podziwie i szacunku. Twoja uległość nie może być ślepa ona musi wynikać z wyboru. Wybierasz takiego, za którym chcesz iść, bo jest pewny siebie, troskliwy, silny i czuły. On poprowadzi cię przez świat, a ty mu zaufasz, bo sama wybrałaś właściwego.
A zasłużyć na prowadzenie kogoś za rękę to już trzeba naprawdę umieć.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

17 + trzy =

Latem odwiedziłam klinikę leczenia głodówką, by oczyścić organizm. Pewnego dnia poszłam się opalać i obok mnie, na leżaku, leżała piękna dziewczyna o wyglądzie modelki.