Kochał, ale nie mnie
Joanna stała przy oknie i obserwowała podwórko, gdzie jej mąż Marcin rozmawiał z sąsiadką Kamilą. Znowu. Już któryś dzień z rzędu. Stali przy jej samochodzie, a Kamila żywo opowiadała, wymachując przy tym rękami. Marcin słuchał uważnie, przytakując, czasem się śmiejąc.
Joanna cofnęła się od okna, by jej nie zauważyli. W piersi zagościło znajome uczucie — nie zazdrość, nie. Coś innego, bardziej dojmującego. Zrozumienie.
— Mamo, a gdzie tata? — zapytała córka Ola, zaglądając do kuchni. — Obiecał pomóc mi z matematyką.
— Na podwórku — odpowiedziała Joanna, starając się, by głos zabrzmiał normalnie. — Wróci zaraz.
Ola skinęła głową i pobiegła do swojego pokoju. Joanna włączyła czajnik i wyjęła z szafki słoik z ciasteczkami. Ręce poruszały się automatycznie, a myśli były zupełnie gdzie indziej.
Gdy Marcin wszedł do mieszkania, na jego twarzy był ten szczególny uśmiech — zadowolony, trochę rozmarzony. Pojawiał się tylko po rozmowach z Kamilą.
— Cześć — powiedział, przechodząc do kuchni. — Herbata jest?
— Właśnie zaparzyłam — Joanna postawiła przed mężem kubek. — Długo rozmawiałeś z Kamilą?
— Nie bardzo. Opowiadała o nowej pracy. Wyobrażasz sobie, dostała pracę w agencji reklamowej. W jej wieku znaleźć takie stanowisko!
Marcin mówił z zachwytem. W głosie brzmiała duma, jakby to było jego własne osiągnięcie. Joanna w milczeniu mieszała cukier w herbacie.
— A czym dokładnie się tam zajmie? — zapytała.
— Menadżerem ds. klienta. Ma odpowiednie wykształcenie, spore doświadczenie. W ogóle Kamila to taka zaradna kobieta, po rozwodzie szybko się pozbierała.
Kamila. Zawsze Kamila. Ich sąsiadka, która wprowadziła się tu pół roku temu. Piękna czterdziestodwuletnia kobieta, niedawno po rozwodzie, bez dzieci. Sukcesywna, niezależna, interesująca.
Wszystko to, czym Joanna kiedyś była, zanim została żoną i matką. Nie żeby żałowała swoich wyborów, ale czasem…
— Ola czeka na ciebie z matematyką — przypomniała mężowi.
— A, no tak, zupełnie zapomniałem. Zaraz do niej pójdę.
Marcin dopił herbatę i poszedł do córki. Joanna została sama w kuchni. Wzięła jego kubek i zobaczyła na dnie fusy. Babcia uczyła ją kiedyś wróżyć z nich, ale teraz Joanna nie chciała znać przyszłości. Teraźniejszość była aż nadto jasna.
Marcin się zakochał. Nie w nią, swoją żonę od siedemnastu lat, ale w sąsiadkę Kamilę. Sam jeszcze może nie zdawał sobie z tego sprawy albo nie chciał przyznać, ale Joanna widziała wszystkie oznaki. Jak zaczął bardziej dbać o siebie, kupił nową koszulę, częściej się golił. Jak wypatrywał każdej okazji, by wyjść na podwórko, gdy Kamila wracała z pracy. Jak płonęły mu oczy, gdy o niej mówił.
Dawno temu tak samo płonęły, gdy patrzył na Joannę.
— Mamo, tata powiedział, że ty też masz wyższe wykształcenie — Ola wróciła do kuchni z podręcznikiem w ręku. — A dlaczego nie pracujesz?
Pytanie zaskoczyło Joannę. Córka patrzyła na nią ze szczerym zaciekawieniem typowym dla czternastolatki.
— Pracowałam, kiedy byłaś mała — odpowiedziała. — Potem zdecydowałam się zająć domem i rodziną.
— A nie jest nudno?
Czy nudno? Joanna nigdy nie zadawała sobie tego pytania. Po narodzinach Oli poszła na macierzyński i już nie wróciła do pracy. Marcin dobrze zarabiał, rodzinie niczego nie brakowało. Wydawało jej się, że to właściwe — być w domu, troszczyć się o męża i dziecko.
— Nie, nie nudno — powiedziała córce. — Mam pełno zajęć.
— Rozumiem. A ciocia Kamila mówi, że kobieta powinna być niezależna. Że nie można całkowicie zatracać się w rodzinie.
Joanna drgnęła. Kiedy Ola zdążyła porozmawiać z Kamilą na takie tematy?
— Kiedy ci to powiedziała?
— Wczoraj spotkałyśmy się przy klatce. Zapytała o szkołę, zaczęłyśmy rozmawiać. Ona jest taka fajna, prawda? Dużo wie, wiele widziała.
— Tak — zgodziła się Joanna. — Fajna.
Wieczorem, gdy Ola odrabiała lekcje, Joanna i Marcin siedzieli w salonie. Mąż czytał coś na tablecie, ona przeglądała magazyn. Zwyczajna rodzinna idylla, gdyby nie to ciężkie milczenie.
— Marcin — zdecydowała się w końcu Joanna. — Chyba musimy porozmawiać.
Podniósł wzrok znad ekranu.
— O czym?
— O nas. O naszej rodzinie.
— A co z nami nie tak?
Joanna przez chwilę milczała, szukając słów. Jak powiedzieć mężowi, że widzi, jak zakochuje się w innej kobiecie? Jak wytłumaczyć, że czuje się jak niewidzialna we własnym domu?
— Mam wrażenie, że oddalamy się od siebie — zaczęła ostrożnie.
— Skąd taki pomysł? — Marcin zmarszczył brwi. — Żyjemy normalnie. Nie ma żadnych problemów.
— Kiedy ostatnio rozmawialiśmy szczerze? Nie o codziennych sprawach, ale naprawdę?
— Nie pamiętam. A to ważne?
Pytanie zabrzmiało obojętnie, i Joanna zrozumiała, że ta rozmowa nie ma sensu. Marcin nie widział problemu, bo nie chciał go widzieć.
— Chyba nie bardzo — odpowiedziała i wróciła do magazynu.
Następnego dnia Joanna poszła na siłownię. Dawno planowała, ale ciągle odkładała. Teraz miała więcej czasu — Ola była starsza, domowych obowiązków trochę ubyło.
W szatni natknęła się na Kamilę.
— Joanna! — ucieszyła się sąsiadka. — Co za spotkanie! Też postanowiłaś zająć się sportem?
— Tak, pomyślałam, że najwyższy czas — uśmiechnęła się Joanna.
Kamila wyglądała świetnie w sportowym stroju. Wysportowana sylwetka, ani śladu po wieku. Joanna mimowolnie porównała się z nią i zrobiło jej się smutno.
— Wiesz co, może poćwiczymy razem? — zaproponowała Kamila. — Więcej frajdy w towarzystwie.
— Dobrze — zgodziła się Joanna, choć w środku wszystko się temu sprzeciwiało.
Po ćwiczeniach poszły do kawiarni obok siłowni.
— Nie wiesz, jak się cieszę, że w końcu mam tu koleżankę — powiedziała Kamila, mieszając kawę. — Po rozwodzie było tak samotnie.
— Dlaczego się rozstaliście? — spytała Joanna, choć wiedziała, żeJoanna wzięła głęboki oddech i wyprostowała plecy, bo zrozumiała, że najważniejsza miłość, jaką musi odnaleźć, jest już w niej samej.



