Kto wie, dokąd zawiedzie nas rzeka przeznaczenia

Kto wie, dokąd popłynie rzeka losu

Przez ostatni miesiąc Staś chodził jakby nieobecny, a do żony Joanny odzywał się tylko wtedy, gdy naprawdę nie dało się uniknąć. Asia patrzyła na niego i myślała:

Choruje na pewno Czterdziestka piątka za pasem, planuję przecież jego jubileusz w restauracji, a tutaj coś z nim nie tak. Muszę go zaciągnąć do przychodni, znajomy lekarz już czeka. Badania zrobić, ekg, morfologa Jakie to jeszcze teraz są modne badania?

O swoich obawach Asia zwierzała się najlepszej przyjaciółce, Milenie. Ta jednak miała własną teorię:

Mój Mirek też tak łaził zbolały! A potem wyszło, że się wpakował w romans z jakąś Grażyną. Po prostu chory chodził, zanim się wydało.

Daj spokój, Milena. Co ty porównujesz swojego Mirka do mojego Stasia? Asia machnęła ręką.

A czym on taki lepszy, twój Staś?

No, właśnie problem w tym, że nie jest lepszy! Twój Mirek to amant, żartowniś, dusza towarzystwa. Mój Staś dwóch zdań na krzyż nie skleci, ja sama w młodości mu się oświadczałam! I sama do niego się przeprowadziłam! Gdyby nie ja, nadal by chodził z głową w chmurach i mieszkał z babcią.

Rok temu Milena przyłapała swojego Mirka na zdradzie z jakąś obcą kobietą. Asia ją podnosiła na duchu:

Rzuć dziada, zajmij się sobą, przestań łkać i wygoń tego zdrajcę z domu!

Milena wzięła sobie do serca, ale po swojemu. Wygoniła Mirka, a sama wpadła w wir imprez bary, kawiarnie, zagadywanie każdego wolnego faceta. Obcięła się na modłę „pixie”, tłumacząc każdemu: „Nowy etap nowa fryzura!”, a Asia tylko patrzyła na to z przerażeniem, bo miała na myśli raczej kurs tańca albo fitness, może nawet warsztaty kulinarne, niż łapanie nowych facetów w knajpach.

Po pół roku Milena przyjęła Mirka z powrotem, a Asia nie mogła tego zrozumieć.

Ja bym Stasiowi nigdy nie wybaczyła powtarzała w myślach.

Ze Stasiem są małżeństwem już prawie dwadzieścia sześć lat, znają się jak łyse konie. Przeżyli razem prawie wszystko, wychowali dwóch synów starszy ma dwadzieścia trzy lata, młodszy dwadzieścia jeden, więc czas pakować się powoli na spokojną starość. Jeszcze nie zdziadzieli, no ale jubileusz trzeba mężowi godnie wyprawić. Już nawet z rodziną ustalają szczegóły! Jemu powie po fakcie, bo i tak się nie wtrąca.

Poznali się z Stasiem na rajdzie studenckim. Ona studiowała filologię polską, on elektronikę, ale mieszkali w tym samym mieście Poznań. To było na czwartym roku, oba wydziały ruszyły w Bieszczady. Siedzieli przy ognisku Asia zauważyła skromnego Stasia i nie mogła oderwać wzroku, choć na początku się wstydziła. Potem sama zaczęła go zagadywać, nawet opieką go otoczyła koszulę mu zszywała, jak się zahaczył o gałąź.

Staś za to nosił jej ciężki plecak i tak się zaprzyjaźnili. To przerodziło się w miłość oczywiście Asia wszystko wzięła w swoje ręce, pierwsza się oświadczyła. A potem Staś cichutko odparł:

Asia, chyba ja też się w tobie zakochałem.

No patrz! To przybywam z walizkami. Składamy papiery do urzędu stanu cywilnego i już.

I tak, Asia spakowała manatki do mieszkania, gdzie Staś mieszkał z babcią Heleną. Najbardziej się ucieszył ojciec Stasia, bo babcia Helena była jego matką. Matka Stasia z teściową w życiu się nie dogadała, więc opieki nie było, a Staś nie miał serca zostawić samotnej babci. No to od teraz Asia się babcią zajmowała.

Staś, słuchaj, twoja Asia to złoto dziewczyna, zaradna, energiczna, no i śliczna. Taką żonę ci trzeba! Po ślubie mieszkanie będzie wasze. Dbaj o Asię! mawiała babcia Helena.

Wzięli ślub, babcia po jakimś roku zmarła, a synowie pojawili się jeden za drugim. Życie Asi i Stasia biegło swoim torem wczasy zaliczone, urlopy nad morzem, w Tatrach, raz nawet wycieczka do Egiptu była, zawsze razem z dzieciakami. Dopiero ostatnio Staś jakby się zatracił. Pewnego wieczoru powiedział:

Czujesz, Asia? Życie przeleciało, a my ani nic szczególnego nie widzieliśmy

Staś! Oszalałeś? Wakacje prawie co roku, Mazury, Zakopane, raz nawet do Chorwacji, potem Egipt! Dzieci odchowane, wnuków się doczekamy! oburzyła się Asia.

Ja nie o tym… westchnął i zamilkł, a Asia machnęła ręką, bo była pochłonięta swoimi organizacyjnymi sprawami.

Staś, jak uważasz, świętujemy z Maksem i Niną? Dobrzy znajomi, choć do Krakowa kawałek.

Z jakiej okazji?

Twój jubileusz! Czterdziestka piątka, idziemy w miasto!

Tak? Nie wiedziałem, że już wszystko zaplanowałaś powiedział znowu z tym dziwnym grymasem.

Trzecia godzina na kanapie, Asia wpatruje się w dywan, nawet nie płacze. Zaskoczyło ją to, co się stało później.

Staś wrócił z pracy wcześniej niż zwykle ostatni rok wiecznie wracał o szesnastej, jak robot. Weszła do kuchni:

Cześć Stasiu, zdejmij kurtkę, umyj ręce, siadaj do stołu, zaraz kolacja! zawołała, jak zawsze.

Staś siedzi oparty w krześle, nie patrzy na nią.

Asia odchodzę. Przepraszam.

Słucham? Co ty wygadujesz, Stasiu, zdejmij kurtkę, zaraz ci herbata ostygnie. Może chory jednak jesteś? Jutro pójdziemy do lekarza

Podniósł głowę i spojrzał wprost na nią.

Jestem zdrowy jak koń. Tylko Asia, ja się zakochałem. Od dwóch lat spotykam się z koleżanką z pracy.

Młodszą znalazłeś syknęła Asia.

Nie, jest w moim wieku, ani modelka, zwyczajna kobieta po prostu kobieta.

A ja, Staś? Ja dla ciebie to kto?

Ty? zniżył głos ty jesteś moją przełożoną, jak piesek na smyczy. Nie mogę bez twojej zgody gdziekolwiek iść. Decydujesz o wszystkim gdzie jedziemy na wakacje, co jemy, co pijemy, jak świętujemy. Nawet na mecz mi nie pozwalasz pójść, bo uważasz, że to strata czasu, a ja lubię kibicować!

Przecież chcę dobrze, chcę dla ciebie jak najlepiej! zaczęła Asia.

Wiem, ale wszystko jest tak, jak TY chcesz. Zarabiam, oddaję wszystko, a ty mi tylko czasem rzucisz „stówkę” na papierosy albo kawę. Nawet na piwo z kolegami po pracy mnie nie stać, bo nie mam w portfelu nawet trzydziestu złotych. Nigdy nie mogę po prostu być facetem, mieć własnych spraw!

Asia przykucnęła przy nim, próbując mu spojrzeć w oczy.

Stasiu, przecież tak zawsze mieliśmy, nagle ci przeszkadza? Dobra, od dziś co piątek dostajesz kasę na browar z kumplami, pójdziemy na mecz i nawet do galerii możesz sam po koszulę chodzić!

Staś patrzył na nią inaczej niż zwykle:

Asia, bo ty nie rozumiesz, w czym rzecz! podniósł głos, aż się zdziwiła. Ja chcę decydować o swoim własnym życiu mieć wybór co jem, co robię, gdzie idę i co oglądam w telewizji. Przez dwadzieścia sześć lat nie miałem odrobiny przestrzeni dla siebie! Jesteś jak opiekunka, a ja twoim podopiecznym.

A ona ona nie jest taka? zapytała Asia już przez łzy.

Jest zupełnie inna. Pozwala się sobą opiekować, pozwala mi być normalnie facetem Rozumiesz?

Pierwszy raz widziała Stasia takiego żywego, nakręconego. Zrozumiała, że Staś naprawdę się zakochał. Wyglądał jak wtedy, gdy byli młodzi.

Jak tak można, w naszym wieku? Wstyd! myślała Co on wyprawia? Co ludzie powiedzą!

Na głos jednak wyszeptała:

Dla przelotnego romansu rozwalasz rodzinę. Pomyśl, Staś. Każdy mówi, że mamy idealne małżeństwo.

Jakie „wszyscy”? Jaka „idealna”? zdziwił się Staś.

W tym momencie Asia pojęła, że Staś zrobił jej rewolucję, jakiej nigdy się nie spodziewała. Nic nie mogła zrobić. Popłakała się pierwszy raz w życiu.

Asia, płaczesz? spytał Staś cicho.

Przytuliła go Staś spokojnie odsunął jej ramiona, poszedł do sypialni, spakował walizkę i wyszedł z mieszkania. A w mieszkaniu została tylko cisza.

Czy ja się spodziewałam, że rzeka życia zrobi taki zakręt? Z żony i gospodyni zamieniłam się w samotną kobietę przed mną starość Sama.

Zdzwoniła do Mileny, ta przybiegła, tuliła ją, pocieszała jak mogła.

Asiu, jeszcze nie jesteśmy takie stare! Daj spokój, pamiętasz, jak mi radziłaś jakieś kursy, yogę, salsę Niech no pomyślę, ani salsa, ani angielski w życiu mi się nie przydały! Mirek wyprosił wybaczenie, kocha mnie, nie znajdzie lepszej! Staś może wróci Chociaż chyba nie. On to nie mój Mirek tamten tylko zgrywa cwaniaka, a Staś poważny chłop.

Nie wróci, Milena. Tym, co mi dziś powiedział, zamknął sprawę na zawsze. Staś to Staś trzeba go znać.

Milena wyszła, a Asia długo jeszcze siedziała w ciszy, patrząc na panele. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić, o kogo się troszczyć, kim kierować, komu rozdawać rozkazy. No cóż, trzeba przywyknąć do samotności. A może rzeka życia popłynie jeszcze innym korytem. Może jeszcze gdzieś wyspy szczęścia dla niej się znajdą. Kto wie, co przyniesie los?

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście + szesnaście =

Kto wie, dokąd zawiedzie nas rzeka przeznaczenia