Kto spał na moim łóżku i je pogiął… Opowieść o kochance męża młodszej od córki, rodzinnych sekretach…

Kto spał na moim łóżku i zgniótł je… Opowieść.

Kochanka mojego męża była ledwo starsza od naszej córki pulchne dziecięce policzki, naiwne spojrzenie, kolczyk w nosie (gdy Ola chciała taki zrobić, Adam krzyczał i kategorycznie zabronił). Trudno się było na nią złościć patrzyłem na jej sine, gołe nogi, na krótką kurtkę, i aż chciało się złośliwie powiedzieć: Jeśli planujesz urodzić temu durniowi dzieci, kup sobie puchową kurtkę i załóż rajstopy pod jeansy. Oczywiście nic nie powiedziałem. Po prostu oddałem Magdzie klucze, złapałem dwie torby z resztkami rzeczy i poszedłem na przystanek.

Panie Adamie, co to za szafeczka pod kuchennym blatem? zawołała do mnie dziewczyna. Tam się trzyma naczynia?

Nie mogłem się powstrzymać i rzuciłem na odchodne:

Zazwyczaj tam chowałem zwłoki kochanek Adama, ale Ty możesz tam myć talerze.

Nie czekając na reakcję, nawet nie patrząc na wystraszoną minę Magdy, zszedłem zadowolony na dół. No cóż i tak dwadzieścia lat życia poszło na marne.

O tym, że Adam ma kogoś, pierwsza dowiedziała się nasza córka. Ola postanowiła nie iść na lekcje, wróciła do domu, myśląc, że nikogo nie będzie, i zastała młodą nimfę, która piła kakao z jej ulubionego kubka. Biorąc pod uwagę, że nimfa była niemal naga, a w łazience kąpał się jej ojciec, sprytna Ola szybko połączyła fakty i zadzwoniła do mnie zdenerwowana:

Mamo, chyba tata ma kochankę, i jeszcze w moich kapciach siedzi, z mojego kubka pije!

Prawie jak w bajce, pomyślałem wtedy, bo córka bardziej niż zdradą ojca była załamana tym, że ktoś śmiał naruszyć jej rzeczy. Kto spał na moim łóżku i je pogiął…

W odróżnieniu od córki, przyjąłem to o wiele spokojniej. Oczywiście, poczułem ukłucie w samoocenę młoda była piękna, a ja sam ostatnio przybrałem na wadze, celulit, inne oznaki czterdziestki. Ale poczułem też ulgę ile lat znosiłem nocne, niewyjaśnione telefony, nienormalne godziny pracy, paragony z kawiarenek, do których mnie nigdy nie zabierał… Nigdy nie udało mi się go złapać, zawsze zmyślał tak skutecznie, że na końcu jeszcze mi wyrzucał podejrzenia.

To pierwszy raz łgał Adam. Nie wiem, jak to się stało, coś jakby kometa spadła mi na łeb.

Kometa była pokojówką z hotelu, gdzie Adam nocował na szkoleniu. Miała dwadzieścia lat i poza śliczną buzią nie posiadała żadnych innych zalet. Rozumu chyba też nie, bo pojechała za nim do Warszawy, gdzie za oszczędzone złote wynajęła obskurny pokój. Dlatego spotykali się w jego mieszkaniu tam można się było wykąpać, wyprać rzeczy. Zastanawiałem się tylko czemu ciągle włączał mi się szybki tryb w pralce zamiast mieszanych tkanin!

Mieszkanie było Adama, dostał je od ojca jeszcze przed ślubem, więc gdy podjąłem decyzję o rozwodzie, musiałem spakować siebie i Olę i wynieść się do kawalerki po babci na obrzeżach Warszawy. Córka była wściekła jak ona będzie teraz dojeżdżać do szkoły!

To zamieszkaj z nami zaproponował Adam, na co dostał kolejną porcję wyzwisk. Przynajmniej córka potrafiła mu wygarnąć, co o nim myśli.

Na początku było ciężko nowe trasy, nowe sklepy, do pracy i szkoły jechało się godzinę. Ale potem się wkręciłem zmieniłem pracę, Ola dostała się do technikum, gdzie miała dwa razy bliżej. Na zamartwianie się nie było czasu codzienne sprawy i egzaminy skutecznie odpędzały smutki, a gdy kryzys minął, nie czułem już żalu.

Magda kilka razy dzwoniła do mnie pytała, jaki nastawić tryb piekarnika na ciasto, gdzie wrzucić tabletkę do zmywarki. Raz nawet wpadła przyniosła zapomniane zdjęcia, które Ola pilnie potrzebowała do matury. Adam sam nie mógł (albo bał się), ja leżałem chory, a Ola za nic nie chciała jechać do starego mieszkania, bała się, że to odbije się na jej psychice, a za chwilę egzamin z informatyki.

Przytulnie tu u pana nieśmiało powiedziała Magda, oglądając wyblakłe tapety i babcine kinkiety.

Uśmiechnąłem się pod nosem no tak, przytulnie, co tu dużo mówić. Tam wygodnie, nowocześnie, dwadzieścia lat życia nad tym pracowałem. No cóż, niech korzysta.

Ten przypadek zemścił się po roku jednego wieczoru rozległ się dźwięk zamka w drzwiach.

Do Ciebie ktoś? spytałem Olę.

Zrobiła wielkie oczy.

Na progu stała Magda zapłakana, z czarną tuszą i brokatowymi cieniami spływającymi po policzkach. W rękach sportowa torba.

Co się stało z Adamem? spytałem przestraszony.

Złapałam go z sekretarką! łkała. Chciałam zrobić mu niespodziankę, bo zostaje dziś późno w pracy i…

Rozpłakała się znowu, chowając twarz w dłonie jak dziecko.

A czego ode mnie oczekujesz? zapytałem, już rozumiejąc, na co wskazuje zapięta po brzegi torba.

Mogę przenocować? Nie mam żadnych pieniędzy. Jutro wyjeżdżam do mamy pociągiem.

A za co pojedziesz, skoro nie masz pieniędzy?

Myślałam, że mi pan pożyczy.

Nie wiedziałem, czy się śmiać, czy płakać.

Za mnie odpowiedziała Ola.

Wynoś się! powiedziała z pogardą i dorzuciła kilka solidnych przekleństw, których nigdy wcześniej przy mnie nie użyła.

Spojrzałem na córkę z dezaprobatą.

Wejdź, Magda powiedziałem. Jest noc, nie wyrzucę Cię na ulicę.

Ale potem było jeszcze gorzej.

Ola była tak wścieklona, że postawiła sprawę ona albo Magda. Wzruszyłem ramionami jesteś dorosła, decyduj sama. Chcesz, pojedź do ojca.

Potrzebny mi wasz ojciec! syknęła Jadę do Kasi!

Wezwałem jej taksówkę. A potem zająłem się Magdą, poiłem ją herbatą i wyciszałem nerwowo przez rok w Warszawie nie dorobiła się ani pracy, ani przyjaciół, tylko nowego kolczyka w języku. Pożyczyłem jej trochę złotych co miałem zrobić, nie będę jej u siebie trzymał. Nawet odprowadziłem na dworzec, żeby się nie zgubiła.

Magda długo mi dziękowała, przepraszała i obiecywała zacząć nowe życie pójść na studia i nie pakować się w związki z żonatymi facetami.

Mama zawsze mówiła, że jestem niesforna. Miała rację.

Nie żegnałem jej na peronie, nie machałem ręką. Z Olą szybko się pogodziliśmy, ale jeszcze długo nie mogła zrozumieć, jak mogłem wpuścić tę rozbijaczkę do naszego domu. Głaskałem ją po włosach, uśmiechałem się i mówiłem:

Dorośniesz, zrozumiesz.

Adam zadzwonił po tygodniu. Powiedział, że wszystko zrozumiał, rzucił Magdę i chce zacząć od nowa.

Skończyły Ci się czyste koszule? zapytałem drwiąco.

W sumie tak westchnął były mąż. Ona nie umie prać, już rok chodzę w tłustych spodniach.

Oczywiście nie wróciłem. Nie triumfowałem też w środku. Ale nie da się ukryć od tego czasu zyskałem lekkość myśli i serca, zacząłem częściej się uśmiechać. Kupiłem psa, wychodziłem z nim na spacery po osiedlu. Poznałem sympatycznego sąsiada co z tego, że o dziesięć lat starszy, też nie jestem młodzieńcem. Życie toczy się dalej.

Moja lekcja? Nigdy nie warto zamykać serca na dobro nawet wobec tych, którzy nas skrzywdzili. Z czasem wszystko się jakoś układa, jeśli nie pozwolisz, by złość zamieszkała w Twoich czterech ścianach.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy + pięć =

Kto spał na moim łóżku i je pogiął… Opowieść o kochance męża młodszej od córki, rodzinnych sekretach…