Dziś zapisuję w pamiętniku tę historię, bo wiele mnie nauczyło.
Kto wierzyć, jeśli nie matce?
Weronika pamięta swoje szczęśliwe dzieciństwo, choć dziś ma dwadzieścia lat i już wiele zobaczyła w życiu radości, smutki i zdrady.
Gdy młody, wygadany porucznik Marek, świeżo po ukończeniu akademii wojskowej, ostatecznie oświadczył się swojej dziewczyne, Kasi, ta nie mogła uwierzyć własnym uszom. Chodzili ze sobą ponad dwa lata, podczas gdy Marek kończył studia, a ich spotkania były rzadkie kadetów rzadko wypuszczano na przepustki.
Kasia, chodźmy szybko do urzędu, wypełnimy papiery, a potem wyjadę do nowej jednostki, urządzę się. Ty dołączysz później, odebiorę cię mówił Marek, dumny z ukończenia nauki, zdobytych szlifów i stopnia, a przy okazji z tego, że wkrótce stanie się poważnym, żonatym mężczyzną.
Zgadzam się odparła uradowana Kasia. Od dawna marzyła, by uciec z domu od wiecznie pijanego i awanturującego się ojca. Matki też specjalnie nie żałowała.
Matka Kasi broniła ojca, gdy był trzeźwy, nosiła mu talerze, a potem wszystko zaczynało się od nowa. Na córkę nikt szczególnie nie zwracał uwagi. Byle było co jeść i w co się ubrać. Pensję ojca matka wyciągała z niego awanturami, aż wszystko przepił.
Właściwie nic dobrego w życiu nie widziała.
Gdy będę miała córkę marzyła Kasia pokocham ją i wychowam inaczej. I żadnych awantur u mnie nie będzie, bo za takiego jak nasz ojciec nigdy nie wyjdę. Znajdę porządnego chłopaka.
Kasia przyjechała do Marka do dalekiej wsi na Podlasiu, gdzie stacjonował. Miasteczko było małe, ale od razu dostali kawalerkę. Na przyjazd młodej żony Marek się postarał meble były po części wojskowe, resztę dokupił sam.
Marku, jak ja się cieszę, że jesteśmy razem i nikogo więcej nie potrzebujemy. Teraz tu ja jestem panią domu cieszyła się Kasia, a mąż zadowolony tulił ją.
Półtora roku później urodziła się ich córeczka, Weronika. Wtedy Kasia krzątała się już prawie sama mąż był na ćwiczeniach, w służbie, rzadko kiedy wieczorem kąpali córkę razem. Marek wracał, gdy dziewczynka spała, i wychodził, gdy jeszcze spał. Oczywiście tęsknił.
Czas płynął. Córka rosła, Marka przeniesiono do innego miasta wprawdzie niewielkiego, powiatowego, ale jednak nie mała wieś. Potem kolejne przeniesienia Weronika chodziła do różnych szkół. Jeździli po kraju, aż pewnego dnia ojciec wrócił ze służby i oznajmił:
No to jedziemy do nowej jednostki, do dużego miasta. Pewnie tam zostaniemy na stałe.
Nareszcie, zasłużyłeś powiedziała Kasia. Zmęczyło mnie już to ciągłe przenoszenie się. Inni żyją w jednym miejscu i nigdzie się nie ruszają.
Kasia, twój mąż jest wojskowym. Mogłaś wyjść za cywila. Nie rozumiem, co cię gryzie? Masz wszystko mieszkanie, samochód, pieniądze.
Ale Kasia widocznie wyszła charakterem po matce z czasem przestała poświęcać uwagę córce, a Weronika, im starsza była, tym bardziej ciągnęła do ojca. Mieli świetne porozumienie. Kasi było to obojętne.
Dostali trzypokojowe mieszkanie w centrum miasta. Wcześniej żyli w mniejszych, a gdy weszli do tego, oniemieli. Weronice szczególnie spodobał się balkon z dziesiątego piętra rozciągał się wspaniały widok.
Weronika chodziła do dobrej szkoły. Ojciec nadal służył, matka też pracowała. Córka często widziała i słyszała, jak matka kłóci się z ojcem. On milczał, a Kasia ciągle czegoś odeń wymagała. Zaczynała awantury bez powodu. Córce żal było ojca, który wychodził na balkon, siadał w fotelu i czytał gazetę, czekając, aż żona wyładuje złość. Na balkon nie śmiała wyjść krzyczeć ludzie by plotkowali.
Po dwóch latach rodzice się rozwiedli. Weronika została z matką, ojciec wyprowadził się do innej dzielnicy. Mieszkanie Marek zostawił żonie i córce.
Weronika, przyjeżdżaj do mnie w weekendy albo na wakacje, masz adres powiedział ojciec i wyszedł, a ona ścisnęła w dłoni cenny świstek z jego adresem i schowała go przed matką.
Weronika odwiedzała ojca na wakacjach, razem chodzili do parku, kina, jedli lody. Matka chyba miała do męża głęboką urazę, bo wyładowywała ją na córce. Gdy Weronika była już w liceum, nauczyła się odporności. Żyły obok siebie, jak obce.
Gdy przyszło wybrać, gdzie studiować w domu czy w innym mieście wybrała to drugie. Chciała jak najszybciej uciec od matki. Dostała się na studia, zamieszkała w akademiku i była szczęśliwa. Szczęśliwa, że nie widzi matki.
Na wakacje wracam do matki, odwiedzę ojca myślała.
Gdy nagle wakacje, Weronika wróciła do domu i spotkało ją rozczarowanie. Matka nie mieszkała sama, ale z Darkiem, który był tylko siedem lat starszy od córki. Weronika po raz pierwszy zobaczyła pijanego mężczyznę w domu. Ojciec nie pił no może od latki przy okazji więc dla niej to było wstrząsające. Darek był ciągle podniesiony. Weronika nigdy nie zrozumiała, czy pracował. Czasem gdzieś wychodził, wracał w tym samym stanie.
Mamo, podoba ci się, że Darek ciągle pijanie spytała w końcu i jeszcze się kłóci?
Nie twoja sprawa, nie wtrącaj się. Darek ma ciężkie życie. Nie podoba ci się, jedź do ojca, nikt cię tu nie trzyma.
Weronika pojechała do ojca, bo wcześniej, gdy matki nie było, Darek wtargnął do jej pokoju. Na szczęście wróciła matka. Weronika spakowała się o świcie i wyjechała, a po dwóch dni wróciła na zajęcia. Nie rozumiała, dlaczego matka broni Darka, znosi jego awantury a nawet podniesioną rękę.
Dopóki Darek tu mieszka, nie postawię tu stopy zdecydowała.
I tak było. Pewnego razu, już na czwartym roku, po sesji Weronika pojechała do ojca. On też żył już z inną kobietą, ale Agnieszka była miła i dobrze traktowała córkę męża. I jak to bywa tuż pod domem ojca potrącił ją samochód. Skutek złamana noga, szpital.
O


