Po studiach niemal natychmiast wyjechałam do pracy za granicę. Tam zaproponowano mi dobre stanowisko i bardzo przyzwoitą pensję, dzięki czemu w ciągu dziesięciu lat zaoszczędziłam sporo pieniędzy. Przez cały ten czas pomagałam także rodzicom, ponieważ wiedziałam, że w dzieciństwie bardzo starali się, by dać mi wszystko, co najlepsze, dlatego chciałam, aby teraz w końcu mogli skorzystać trochę z życia. Sama jednak odczuwałam już zmęczenie i chciałam wrócić do ojczyzny. Po przyjeździe do Polski kupiłam sobie mieszkanie w centrum, działkę za miastem z domkiem letniskowym i dobry samochód. Rodzice zaczęli mi sugerować, żebym nie zwlekała z małżeństwem i znalazła sobie jakiegoś przyzwoitego faceta, ponieważ oni chcieliby już wnuków. Sama też pragnęłam założyć już rodzinę i postanowiłam, że czas zacząć umawiać się na randki. Przed tym nieoczekiwanie wpadłam jednak na Grześka, byłego kolegę z mojej klasy.
Kiedyś był najprzystojniejszym facetem w szkole i wszystkie dziewczęta do niego wzdychały. On jednak miał swoje wymagania i zwracał uwagę tylko na bardzo szczupłe dziewczyny z bogatych domów. Wtedy od razu zrozumiałam, że nie mam u niego szans. Teraz sytuacja bardzo się zmieniła. Z biegiem lat Grzesiek wcale nie starzał się i nie wyglądał jakoś gorzej, no może trochę przytył ale mimo tego wciąż wyglądał bardzo efektownie i atrakcyjnie. Chwilę porozmawialiśmy i wymieniliśmy się numerami pod pretekstem tego, aby znowu się spotkać i powspominać stare czasy. Zadzwonił do mnie w weekend i zaproponował spotkanie wieczorem. Tamtą noc spędziliśmy razem. Wtedy Grzesiek opowiedział mi o swoim życiu.
Jest rozwiedziony, ma dwójkę dzieci. Kiedy zaczęliśmy się spotykać, często nawiązywał do małżeństwa i mówił, że jej dzieci nie będą nam przeszkadzać, ponieważ to jego troska. Od razu, gdy zaczęliśmy mieszkać razem, okazało się, że jest strasznym bałaganiarzem i ciężko jest iść z nim na kompromis w czymkolwiek, gdyż jest niezwykle uparty. Byliśmy ze sobą tylko przez rok. Wydaje mi się, że miał nadzieję, iż będzie mógł całymi dniami leżeć w domu, a ja będę na niego pracować, ale mu się nie poszczęściło. Wtedy też przyrzekłam sobie, że nie będę już spotykała się z rozwodnikami, bo jak widać z jakiegoś, zapewne słusznego powodu, byłe żony nie chciały już dłużej być z takimi facetami.



