Klaudia zabrała dziecko z sierocińca i jego życie uległo poprawie, ale po jednym wybryku chłopca natychmiast z powrotem oddali go do domu dziecka

Wolontariusze odbyli wspólną pogawędkę, od której zaczęła się ta historia. Cieszyli się ze szczęścia każdego dziecka, któremu udawało się znaleźć nowy dom, dlatego też chłopiec Darek nie był wyjątkiem – dzisiaj w końcu został zabrany z domu dziecka przez nowych rodziców. Tym razem mamą dla chłopca była Klaudia, która kiedyś także była wolontariuszką w sierocińcu. Minęło pół roku, a kobieta porzuciła swoje hobby i wszyscy myśleli, że pogrąża się w macierzyństwie, bo nie było od niej żadnych wieści. Niestety, po jakimś czasie zdjęcie Darka znowu pojawiło się na stronie domu dziecka tak, jakby znów można było go adoptować. Wolontariusze szybko zareagowali:

 – Nie no, to na pewno jakiś błąd, coś pomieszali. Musimy szybko skontaktować się z Klaudią. 

Z Klaudią przez długi czas nie było kontaktu, a kiedy w końcu odpowiedziała na liczne telefony i wiadomości, postanowiła opowiedzieć Wiktorii – czyli jednej z wolontariuszek – całą historię, która ją zszokowała.

 – Wiktoria, czuję się jak potwór, chyba nigdy sobie tego nie wybaczę – rozpłakała się Klaudia.

– Co się stało? Coś z Darkiem?

 – Darek okazał się chłopakiem, do którego po prostu nie miałam siły. Pierwszy tydzień był w porządku, a potem odkrył przede mną oraz przed moim mężem swoje prawdziwe oblicze. Na początku byłam entuzjastycznie nastawiona do nowej sytuacji i wiedziałam, że może być na początku ciężko. Dodatkowo odbywałam różne kursy dla rodziców adopcyjnych, aby lepiej zrozumieć chłopca. Mąż jednak był coraz bardziej sceptycznie do wszystkiego nastawiony bo uważał, że chłopiec na początku był inny, a teraz jest po prostu małym tyranem.  Chłopak na śniadanie, obiad i kolację żądał pizzy i frytek i na początku myślałam, że jakoś przekona się do innego jedzenia, nawet gotowałam dla niego specjalnie osobny obiad, układałam jedzenie na pięknych talerzach, ale nic nie pomagało. Jeżeli nie były to frytki albo pizza, to zrzucał jedzenie po prostu na podłogę wraz z talerzem. 

Wszystkie pluszowe zabawki wypatroszył, a ściany w pokoju pomalował kredkami i farbami. Książki podarł. Żadne prośby nie pomagały. Naprawdę miałam już dość i ledwo się powstrzymywałam, żeby nie wybuchnąć, ale wiedziałam, że jemu to by się spodobało i że do tego chciał mnie doprowadzić. W pewnym momencie już nie mogłam tego znieść i oddałam Darka do domu dziecka. Teraz czuję się jak zdrajczyni. 

Niestety, ale Darek po raz trzeci trafił do sierocińca. Klaudia wciąż jest z mężem, a Wiktoria przeprowadziła się do innego miasta i nigdy więcej o nich nie słyszała.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwa × 5 =

Klaudia zabrała dziecko z sierocińca i jego życie uległo poprawie, ale po jednym wybryku chłopca natychmiast z powrotem oddali go do domu dziecka