Kilka dni później przyszła do mnie z groźbami córka sąsiadów z groźbami. Krzyczała, że złamałem umowę i naraziłem na straty jej rodzinę

Chcę podzielić się z wami moją historią, która przydarzyła mi się wiele lat temu. Mam działkę, na której stoi mój domek letniskowy. Działka, która znajdowała sie tuż za moją należała do bardzo zamożnych ludzi. Tereny naszych działek stykały się, ale wyjścia z nich prowadziły na dwie różne ulice. 

Szybko zmęczyli się chodzeniem swoją ulicą i chcieli skrócić sobie drogę, dlatego poprosili mnie o tymczasowe przesunięcie ogrodzenia o 30 cm, aby utworzyć szczelinę na przejście. Przekonywali, że to tylko na rok, a potem kupią jeszcze jedną działkę i obie połączą, dzięki czemu będą mieli wyjazd na kolejną ulicę, ale już tę położoną bliżej drogi głównej. 

Mnie od razu nie spodobał się ten pomysł, ale z drugiej strony pomyślałem, że to tylko 30cm, więc czemu by nie pomóc. Tym bardziej, że to miała być tylko tymczasowa opcja. Dodatkowo uzgodniliśmy, że jeśli tylko zażądam powrotu do tego, co było wcześniej, to oni nie będą mieli z tym problemu. 

Sąsiedzi bardzo podziękowali mi za moją życzliwość i obiecali, że podziękują mi jeszcze drogim trunkiem i pysznym ciastem. Ponadto zadeklarowali się, że są gotowi mi pomóc w każdej chwili i ze wszystkim. Niestety, żadnych z tych obietnic nie dotrzymali, za to przejście zrobili szybko. 

Jesienią ostatni raz byłem na działce, a kiedy wróciłem tam wiosną, zastałem tam szokujący obraz. Sąsiedzi jeszcze nie wrócili na działkę po zimie, za to nasze ogrodzenie przesunęło się o kilka metrów! Przejście zostało utwardzone i wyłożone kostką brukową. Teraz można było tam przejechać samochodem. Mimo głębokiej dezorientacji szybko przywróciłem ogrodzenie do stanu pierwotnego i przesunąłem je na swoje dawne miejsce. 

Kilka dni później córka sąsiadów przyszła do mnie z groźbami. Krzyczała, że złamałem umowę i naraziłem na straty ich rodzinę. Zażądała, abym wszystko przywrócił na “miejsce”, bo w przeciwnym razie ściągnie tutaj prawnika i to on wyjaśni całą tę sytuację. Akurat przyszła do mnie w momencie, kiedy remontowałem coś w domku i miałem w ręce pistolet na gwoździe. Poinformowałem ją, żeby lepiej sobie poszła, bo jeszcze ze zdenerwowania od jej krzyków przypadkowo jej się dostanie takim gwoździem. 

Potem sąsiedzi przez kilka miesięcy nadal mi grozili, ale z jakiegoś powodu nie zgłosili tego ani do sądu, ani na policję. W końcu nie kupili drugiej działki, a ja jesienią zainstalowałem tzw. “ślepy płot”. Niektórych sąsiadów lepiej nie widzieć.

A co Wy byście zrobili na miejscu tego mężczyzny?

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 5 =

Kilka dni później przyszła do mnie z groźbami córka sąsiadów z groźbami. Krzyczała, że złamałem umowę i naraziłem na straty jej rodzinę