W czasie kolejnych świąt Bożego Narodzenia całą rodziną postanowiliśmy zorganizować rodzinną ucztę. Mam cudowną rodzinę: mamę, tatę i siostrę, która opiekowała się mną przez całe dzieciństwo. Siostra od zawsze była bardzo podobna do matki, a ja różniłam się od wszystkich. Na przykład wzrost moich rodziców to plus minus 170 cm, moja siostra ma 160 cm, a ja mam aż 190 cm. Różniłem się także budową ciała – moi krewni to ludzie o dość drobnej budowie, a ja mam szerokie ramiona i ogólnie jestem dobrze zbudowany.
Tego dnia, kiedy pomagałem mamie nakrywać do stołu, opowiedziałem jej, co mi się ostatnio przyśniło.
Zaatakował mnie w tym śnie niedźwiedź, a jakaś kobieta go przestraszyła i zaczęła mnie uspokajać zapewniając, że wszystko będzie w porządku, bo mama zawsze będzie patrzeć na mnie z nieba. Po mojej historii mama się rozpłakała, usiadła przy stole i wzięła mnie za rękę. Byłem zdziwiony, a ona wyjawiła mi po chwili całą prawdę.
Wszystko to miało miejsce w momencie, gdy moja mama trafiła do szpitala z zatruciem. W szpitalu mogła swobodnie chodzić po budynku i tam poznała pewną dziewczynę, która miała jakieś 17 lat. Miała na imię Weronika. Dziewczyna była w okropnym stanie, była prawie nieprzytomna i kiedy mama zapytała lekarzy, co się z nią stało odpowiedzieli, że bardzo ciężko przechodzi ciąże.
Po kilku dniach moja mama odkryła, że Weroniki nie ma już na jej oddziale. Lekarze powiedzieli, że jej dziecko urodziło się przedwcześnie, a ona sama zmarła przy porodzie. Mojej mamie zrobiło się żal tego małego dziecka i postanowiła je adoptować.Tym dzieckiem byłem ja i cała moja rodzina ukrywała tę tajemnicę przede mną przez wiele lat. Nie pamiętam mojej biologicznej mamy, ale w moim sercu zawsze będzie miejsce dla kogoś, kto oddał swoje życie za moje.


