Rok temu bardzo zachorowałem i o ile moje wcześniejsze życie z żoną nie należało do najlepszych, tak moja choroba jeszcze bardziej pogorszyła sytuację. Mój lekarz powiedział mi, że na pewno dojdę do siebie, ale zajmie mi to trochę czasu… Dowiedziawszy się o tym, moja żona była zdenerwowana, a potem zacząłem zauważać, że powoli się ode mnie oddala. Żona zaczęła coraz mniej czasu poświęcać rodzinie, wracała coraz później z pracy, nawet na mnie nie patrzyła… Doskonale wiedziałem, o co chodzi, ale bałem się przyznać to przed samym sobą. Kiedyś trafiłem na tydzień do szpitala.
Moja żona myślała, że wrócę do domu dopiero w środę, ale wypisali mnie dzień wcześniej ze szpitala, więc mogłem zrobić niespodziankę żonie i synowi. Wziąłem więc taksówkę i pojechałem do domu. Po cichu wszedłem do domu, chciałem już wykrzyczeć: ” niespodzianka!”, ale moja “niespodzianka” czekała już na mnie na kanapie: żona całowała się z jakimś facetem, który wyglądał w dodatku na młodszego od niej. Szybko się ubrałem, wziąłem coś po drodze i odszedłem. Żona nawet się nie zmieszała… Powiedział, że ma teraz nowego faceta i nie chce mnie już więcej widzieć. Nasz związek się rozpadł… Wówczas syn został z nimi, ponieważ ja przez chorobę nie miałem stałego dochodu i musiałem się gnieździć z bratem. Po rozwodzie wzięłem się w garść, kupiłam sobie karnet na siłownię, ogólnie zadbałem o siebie i zacząłem się lepiej sam ze sobą czuć.
Niedawno przyszła do mnie żona. Powiedziała, że syn przeszkadza jej nowemu facetowi, więc mogę zabierać dziecko na całe weekendy. Zabrałbym syna od razu na stałe, ale widzę, jak cierpi w tej całej sytuacji i nie chce tracić matki. Póki co więc spędzamy weekendy.


