Dziewczyna szła ulicą bez konkretnego celu, nie zwracając uwagi na przechodniów, na wiatr ani na to, że zaczyna padać. Nie obchodziło jej to, nie potrafiła myśleć o niczym innym. Nie czuła już tego przeszywającego bólu, który pojawił się w pierwszych minutach po zdradzie, nie miała żadnych uczuć, była pusta i oziębła. Nikt by się nie spodziewał, że tak piękna para doświadczy tak traumatycznego rozstania. Poznała Wojtka na imprezie, na którą zaprosił ich wspólny znajomy. Było fajnie, wszyscy tańczyli, ale dziewczyna zauważyła przystojnego mężczyznę stojącego na balkonie wpatrującego się w niebo. Postanowiła podejść do niego i od tego momentu wszystko potoczyło się jak w filmie.
Spotkali się, spoglądali na gwiazdy, uciekli z imprezy i zaczęli spędzać razem każdą wolną chwilę. To było po prostu magiczne lato, trudno było sobie wyobrazić większe szczęście. Jednak wraz z rozpoczęciem studiów coraz mniej mieli czasu dla siebie. Chłopak zaczął gdzieś znikać. Ona jednak nie zwracała na to większej uwagi, ponieważ studiowała medycynę i była zajęta. Pewnego dnia, wracając ze sklepu do domu, minęła kawiarnię i nagle dostrzegła Wojtka… Siedzącego przy stoliku z miłą dziewczyną, obejmującego ją i szeptającego coś do jej ucha.
Ona słodko się śmiała i patrzyła na niego pełnymi miłości oczami. Pierwszym odruchem dziewczyny było wejście do kawiarni i zrobienie prawdziwej sceny, ale Wojtek odwrócił się w stronę okna. Zauważył dziewczynę, ale nie zwrócił na to większej uwagi i odwrócił się z powrotem. Było to tak bolesne, że dziewczyna skierowała się w stronę mostu. Była późna jesień, a na zewnątrz było tak zimno, że jej palce marzły. Oparła się o barierkę mostu i spuściła wzrok w dół. Nagle dostrzegła chłopaka stojącego obok niej. „Czy jesteś przygnębiony życiem?” – zapytała. „Tak… to nie ma sensu. Jaki jest sens w życiu, w którym narzeczona Cię zdradza? Mieliśmy miłość, prawdziwą miłość u cudowny związek. Przynajmniej tak mi się wydawało… A ona po prostu odeszła bez słowa. Jednak oprócz miłości jest wiele innych rzeczy, dla których warto żyć. Przynajmniej dla siebie, dla robienia tego, co się kocha, podróżowania, zwiedzania, chodzenia do kina, muzeów… Patrzenia na radość bliskich, przytulania psa. Jest wiele rzeczy, dla których warto żyć.” „W takim razie proponuję dodać do tego stosu kawę, którą możemy wypić w pobliskiej kawiarni” – zasugerował facet. A ona się zgodziła. Kto by pomyślał, że taka prosta rozmowa na moście może uratować życie i stworzyć nową rodzinę, i to już rok później? Dopiero po latach facet przyznał, że tak naprawdę nie zamierzał skoczyć z mostu. Wymyślił tę historię, aby dziewczyna zmieniła zdanie na temat skoku i znalazła nowe powody do życia.



