Naprawdę już nie mogę tego znieść. Wkurza mnie to, że ludzie nie mają swojego życia i ciągle wtrącają się w nieswoje sprawy. Czy naprawdę nie lepiej byłoby się zająć sobą i swoim życiem?
Sytuacja jest taka: mam 25 lat, własne mieszkanie (rodzice je dla mnie kupili), samochód (wzięłam na niego na kredyt), ciekawą pracę i… związek bez zobowiązań. Wcale mi to nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie, bo nie czuję potrzeby, aby wiązać się z kimś na poważnie. Cieszę się, że mogę robić to, co kocham i mogę spędzać wieczory tak, jak chcę. Nie chcę być od nikogo uzależniona i liczyć się ze zdaniem drugiej osoby, to wcale mi nie pasuje. Nie chcę każdej sprawy obgadywać z partnerem i zastanawiać się, czy danym zachowaniem go nie urażę. Po co mi to?
Czasami zdarzy się, że przypadkiem spotkam jakieś dawne koleżanki z liceum. Za każdym razem chwalą się swoimi mężami, dziećmi, a mnie pytają: „kiedy wyjdziesz w końcu za mąż? Popatrz, już wszystkie dziewczyny z klasy wyszły za mąż, a Ty dalej sama! Też powinnaś sobie kogoś znaleźć”. Dokuczały mi i dogryzały, zamiast zająć się z sobą.
Mama znalazła sobie nowego faceta, który ma tyle samo lat co ja! To obrzydliwe
Wcześniej starałam się z nimi porozmawiać o czymś innym, ale najwyraźniej nie mają już innych tematów i powtarzają to samo w kółko. Teraz więc na takie pytania staram się odpowiadać również pytaniami. Dlaczego muszę wyjść za mąż? Dlaczego muszę mieć dzieci?
Co zaskakujące, ludzie nie mogą wymyślić nic lepszego niż „na starość nie będziesz miała nikogo, kto przyniesie Ci chociażby szklankę wody”. A kto powiedział, że ja w ogóle chcę dożyć starości? A co, dzieci to niewolnicy, którzy mają się nami zajmować? Bzdura!
Nie chcę ślubu? Kto powiedział, że nie chcę? Chcę! Ale kocham tylko tego jednego mężczyznę, który ma już żonę i na pewno nie weźmie ze mną ślubu, a ja nie chcę rozwalić jego rodziny.
Jeśli spotkam mężczyznę i go pokocham, to wyjdę za mąż. A małżeństwo z osobą, której nie kochasz… Po co? Gdzie tu logika? Faceci też nie są idiotami, więc przy związku z przymusu po pewnym czasie zorientowałby się, że nie jest kochany.
Obecnie preferuję relacje z mężczyznami bez żadnych dodatkowych zobowiązań. Wszyscy mamy potrzeby, które warto zaspokoić, ale nikt nie ma prawa mnie oceniać.



