Kiedy Patryk wrócił z pracy, Przystojniaka nie było – historia programisty z Warszawy, samotności, m…

Działo się to dawno temu, kiedy życie płynęło nieco wolniej, a ludzie mieli dla siebie więcej cierpliwości. Pamiętam tę opowieść o Patryku, chłopaku z Krakowa, który zawsze był prostolinijny i uczciwy, żył bez żadnych zgubnych przyzwyczajeń. Na swoje dwudzieste piąte urodziny dostał od rodziców coś, o czym wielu marzyło własne mieszkanie w starej, cichej dzielnicy. Nie dali mu go w prezencie, ale wspomogli go finansowo, pomagając zebrać środki na pierwszą wpłatę kredytu hipotecznego, w złotówkach rzecz jasna. Wtedy rozpoczął samodzielne życie, pracując jako programista w jednej z lokalnych firm, wśród głośnych komputerów, wolił jednak samotność i ciszę.

Z czasem samotność zaczęła mu doskwierać, więc podjął decyzję, by przygarnąć kociaka. Wybrał zwierzę, które nie miało szczęścia kotek urodził się z niesprawnymi przednimi łapkami. Gospodarze matki kota rozważali uśpienie, lecz serce Patryka nie pozwoliło mu na obojętność. Wziął malucha pod swój dach, nadając mu imię Zdzisiek. Mieszkali razem całkiem zgodnie, Patryk wracał czym prędzej do domu, a Zdzisiek wyczekiwał go na szmacianej wycieraczce przed drzwiami.

Po kilku miesiącach Patryk poznał w pracy nową koleżankę Jadwigę, dziewczynę o mocnym charakterze. Szybko zawróciła mu w głowie i niedługo później wprowadziła się do Patryka. Niestety, od razu okazało się, że Jadwiga nie przepada za Zdziśkiem i poprosiła Patryka, by oddał kota. Patryk stanowczo odmówił, tłumacząc, że Zdzisiek jest dla niego najważniejszy.

Jadwiga nie dała za wygraną i ponawiała swoje prośby o oddanie kota. Pewnego razu Patryk stwierdził, że nie zamierza się go pozbywać. Jadwiga upierała się, że kot jest wstydliwy i odstrasza ich gości swoimi niesprawnymi łapkami. Patryk czuł się rozdartym między uczuciem do Jadwigi a przywiązaniem do Zdziśka.

Rodzice Patryka także nie byli zachwyceni jego wyborem. Twierdzili, że Jadwiga jest zbyt śmiała, nawet nieco szorstka. Radzili, by nie podejmował pochopnych decyzji o ślubie i dobrze ją poznał.

Najbardziej pamiętny był jednak wieczór, gdy do mieszkania Patryka i Jadwigi przyjechali jej rodzice z Przasnysza. Ojciec Jadwigi, zaraz po wejściu do mieszkania, zaczął śmiać się z Zdziśka, mówiąc, że to dziwne stworzenie. Patryk bronił kota, ale przez resztę wieczoru Jadwiga i jej ojciec nie przestawali szydzić z wyglądu Zdziśka, wymyślając, gdzie można by go oddać. Nawet matka Jadwigi dołączyła do tych niewybrednych żartów.

Następnego dnia, gdy Patryk wrócił z pracy, Zdziśka w domu nie było. Zaniepokojony zapytał Jadwigę o kota, a ona odparła, że oddała go do lecznicy dla zwierząt i tam zostawiła.

Patryk nie zawahał się ani chwili przez pięć godzin biegał po mieście od lecznicy do lecznicy, aż wreszcie odnalazł Zdziśka, skulonego w kącie, ale mruczącego cicho z radości na widok swojego pana.

Tamtego wieczoru Patryk podjął decyzję kazał Jadwidze natychmiast spakować się i opuścić mieszkanie. Nie chciał jej nigdy więcej widzieć. Była dla niego całkiem obca.

Rankiem Jadwiga w milczeniu zabrała swoje rzeczy i wyszła, urażona. Nigdy nie przypuszczała, że kot okaże się dla Patryka ważniejszy niż ona. Od tamtej pory Patryk i Zdzisiek żyją razem, spokojnie, wśród książek i komputerów, a kot codziennie wita swego pana po powrocie z pracy, mrucząc cicho na wycieraczce. I choć minęło tyle lat, wszyscy, którzy pamiętają tę historię, nie mają wątpliwości, że dobroć i lojalność są w życiu najważniejsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dwadzieścia + czternaście =

Kiedy Patryk wrócił z pracy, Przystojniaka nie było – historia programisty z Warszawy, samotności, m…