Mój mąż nigdy nie był dla mnie oparciem. Nigdy się nie zdarzyło, żeby pomógł mi w domu, czy to przy dzieciach, czy to przy innych, domowych obowiązkach. Był tak leniwy, że pół roku potrafił naprawiać krzesło, które trzymało się na słowo honoru. O zrobieniu sobie chociażby kanapek w kuchni, ba, nawet herbatę trzeba było mu podstawiać pod nos. Naczynia zostawiał w całym mieszkaniu, bo nie potrafił ich nawet donieść do zlewu. Syn dorastał i wiadomo, stopniowo zaczął powtarzać jego zachowanie. Kiedy był dzieckiem, to nie zwracałam nawet na to uwagi, ale kiedy zaczął dojrzewać wiedziałam, że muszę jakoś zareagować, tym bardziej, że zaczął mi pyskować i odzywać się do mnie jak do służącej, czyli tak, jak robił to mój mąż. Męża zresztą to cieszyło i uważał, że syn wie, jak trzeba traktować kobiety, żeby im nie odbiło, więc tylko go wspierał w jego zachowaniu. Wtedy złożyłam wniosek o rozwód, bo wiedziałam, że tak nie da się dalej żyć. Mąż zupełnie się tym nie przejął.
Już kilka miesięcy później znalazł sobie kolejną naiwną, z którą wziął ślub i założył rodzinę. Wtedy już zupełnie zapomniał o nas, szczególnie o synu. Ja jednak wtedy postanowiłam się skupić na dziecku i tłumaczyłam synowi, że jego wcześniejsze zachowanie było po prostu złe. Mimo tych początkowych trudności udało mi się wychować mojego syna na prawdziwego mężczyznę. W trzeciej klasie szkoły podstawowej już sam ścielił łóżko, a wieczorem sam robił sobie kanapki na kolację i parzył pyszną herbatę. Wcześniej sam odrabiał lekcje i sprzątał swój pokój. Najważniejsze jednak było to, że traktował mnie z szacunkiem. Teraz syn jest już dorosłym człowiekiem, niedawno wziął ślub z piękną kobietą. Z jej mamą znam się już od lat, ponieważ kiedyś pracowałyśmy razem. Pochodzi ona więc z dobrej rodziny, a sama Gabriela jest także dobrze wychowaną i skromną kobietą. Niestety, potem zauważyłam, że moja synowa jest zbyt opiekuńcza w stosunku do mojego syna.
Ona dosłownie nie pozwalała mojemu synowi nawet kiwnąć palcem. Nie robi więc nic w domu, a ona biega tam i z powrotem, byleby tylko wszystko zdążyć zrobić. Powiedziałam więc synowej, że popełnia błąd i nie powinna brać wszystkiego na swoje barki, jednak ona chce wciąż zaimponować mężowi, przez co tak go traktuje. Syn przestał myć już po sobie naczynia, nie gotuje, nie potrafi nawet po sobie pościelić łóżka. Jedyne, co robi w domu, to czasami zmieni żarówkę. Niedawno synowa oświadczyła, że jest w ciąży. Mijały miesiące, ona wykonywała coraz mniej prac domowych, bo po prostu nie mogła, a mój syn także nie czuł się za to odpowiedzialny, bo żona przyzwyczaiła go do tego, że to ona się wszystkim zajmuje i nie chce wracać do tego, co było. Synowa niedawno zadzwoniła do mnie i narzekała na to, jak bardzo mam leniwego syna. Ja jej odpowiedziałam, że to jej wina, a ja ją ostrzegałam.

