Kiedy nie potrafiłeś puścić byłej dziewczyny

Wracasz do niej z nowu?

Katarzyna wpatrywała się w męża. Paweł w milczeniu wiązał buty.

Do dzieci, Kasia. Do dzieci, a nie do niej mruknął Paweł, wstając po chwili. Ile można to ciągle wałkować?

Katarzyna zaciskając usta, milczała. Chciała powiedzieć tyle, ale słowa utknęły w gardle, tworząc bolesny guł.

Przed ślubem ci to nie przeszkadzało ciągnął Paweł, sięgając po kurtkę. Wiedziałaś, że mam dzieci. Od początku byłem szczery. Mówiłaś, że rozumiesz. A teraz co? Sceny? Przesłuchania?

Katarzyna zacisnęła zęby mocniej. Paweł zarzucił kurtkę na ramiona i, nie czekając na odpowiedź, wyszedł. Drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem, zostawiając ją samą.

Minęło kilka sekund, zanim Kasia zdołoła się poruszyć. Nogi miały ciężkie, jakby z ołowiu. Osunęła się na kanapę w salone. Włączyła jakiś głupi serial tylko po to, by zagłuszyć myśli.

Z Pawłem byli razem trzy lata. Dwa z nich w małżeństwie. I tak, wiedziała od początku. Rozwód. Dwoje dzieci. Chłopiec i dziewczynka. Paweł powiedział o nich na trzeciej randce. Wtedy Kasia się uśmiechnęła. Mówiła, że to nie problem. Że rozumie. Że dzieci nie są przeszkodą.

Teraz te słowa wydawały się naiwne, wręcz głupie.

Kasia zakryła oczy dłonią i wzięła głęboki oddech. Łzy napierały coraz mocniej, a w piersi czuła ucisk, jakby ktoś położył na niej niewidzialną płytę.

Z czasem stawało się to nie do zniesienia. Dwa razy w tygodniu wtorek i sobota stałe jak w zegarku. Paweł szedł do byłej. Oficjalnie zobaczyć się z dziećmi. Ale zostawał na kolację. Spędzał czas z byłą żoną. Z Magdą.

Katarzyna wiedziała, że to głupie. Ufała mężowi. A przynajmniej próbowała się w tym przekonać. Ale coś podpowiadało jej, że nadchodzi kłopot. Niewyraźne przeczucie, od którego robiło się niedobrze.

Gdy Paweł wychodził, Kasia zostawała sama w mieszkaniu. Pogrążała się w samoudręczeniu. Winiła się, że nie potrafi postawić na swoim. Że daje się przekonać jego słowom. Że milczy, gdy powinna krzyczeć.

Sięgnęła po telefon i szybko wysłała wiadomość do przyjaciółki:
*Znowu u niej.*

Telefon zadzwonił Monika.

Cześć odezwała się Kasia, starając się, by głos nie drżał.
Kasia, co ty wyprawiasz? Monika nie owijała w bawełnę. Ile można to znosić? On cię zdradza. To oczywiste.
Nie, Monika, nie rozumiesz zaczęła Kasia, ale przyjaciółka przerwała.
Rozumiem doskonale. Dwa razy w tygodniu znika u byłej. Zostaje do nocy. I chcesz mi wmówić, że tam tylko układa z dziećmi klocki?

Kasia przetarła dłonią twarz. Wiedziała, że Monika ma rację. Ale przyznać to na głos znaczyło uznać, że jej małżeństwo to farsa.

Mówi, że między nimi nic nie ma szepnęła. Że chodzi tylko o dzieci.
Boże, jaka ty jesteś naiwna westchnęła Monika. Kasia, błagam, otwórz oczy. Normalni faceci nie spędzają pół wieczoru u swoich byłych. Normalni zabierają dzieci do siebie, idą z nimi na spacer, a potem odwożą z powrotem. A twój siedzi u niej w kuchni, je jej zupę i pewnie trzyma ją za rękę, gdy dzieci nie widzą.
Monika, przyszło Kasia ścisnęła telefon mocniej.
Dobra. Ale zapamiętaj moje słowa. Jeszcze się z nim nałyżesz gorzkiego. A gdy to się stanie, nie mów, że cię nie ostrzegałam.

Rozmowa się skończyła. Kasia wpatrywała się w sufit. Z telewizora dobiegał śmiech, ale jej to nie obchodziło.

Paweł wrócił przed północom. Słyszała, jak rozbiera się w przedpokoju. Jak idzie do łazienki. Gdy położył się obok, poczuła obcy zapach perfum słodkich, mdłych.

Nie spytała, czemu się spłonił. Nie miała siły. Ale Paweł sam zaczął mówić, układając się wygodnie.

Przepraszam, że późno. Córeczka miała zadanie do przedszkola. Pomogłem jej mruknął, już zamykając oczy. Zrobiła krowę z szyszek. Śmieszna wyszła.

Kasia skinęła głową w ciemności, choć Paweł tego nie widział.

Tak mijały kolejne miesiące. Wtorek. Sobota. Wyjście. Powrót. Zapach obcych perfum. Wymówki.

A potem Paweł się zmienił. Stał się ponury i zamknięty w sobie. Godzinami siedział wpatrzony w telefon, marszczając brwi. Kasia próbowała dopytywać, ale Paweł tylko machał ręką. Mruczał coś pod nosem i wychodził.

Pewnego dnia oznajmił:

Słuchaj, w piątek idziemy na podwójną randkę.

Kasia odwróciła się, unosząc brew.

Z kim?
Z Magdą i jej nowym facetem.

Katarzynie zrobiło się lżej. Więc Magda ma kogoś? Więc Paweł nie był z byłą? Nie zdradzał? Wszystkie jej obawy były bezpodstawne?

Uśmiechnęła się i objęła męża za szyję.

Jasne, idziemy.

Piątek nadszedł szybko. Kasia kupiła nawet nową sukienkę błękitną, podkreślającą figurę. Chciała wyglądać dobrze. Pokazać Magdzie, że jest dla Pawła właściwym wyborem.

Restauracja, do której poszli, była przytulna drewniane stoliki, miękkie światło. Magda siedziała już przy stole z mężczyzną koło czterdziestki. Wysoki, wysportowany, z miłym uśmiechem.

Cześć Magda wstała. To Marek.

Wyglądała świetnie zadbana, elegancka.

Marek skinął głową, ściskając dłoń Pawła. Usiedli.

Kasia miała dobre przeczucie. Wieczór powinien minąć spokojnie. Poznają się, pogadają i rozejdą.

Ale było inaczej.

Cały wieczór Paweł zachowywał się, jakby próbował odebrać Magdę rywalowi. Przerywał Markowi. Pokazywał, że zna Magdę lepiej.

Gdy Marek zaproponował pizzę z pikantną salami, Paweł wtrącił się:

Magda nie lubi ostrogo.
Wiem spok

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × 2 =

Kiedy nie potrafiłeś puścić byłej dziewczyny