Kiedy moja córka dowiedziała się, co zrobiliśmy z mężem dla naszego syna, dała nam popalić. Ale nie wzięła pod uwagę jednego bardzo ważnego faktu.

Mój syn dostał się na studia dziennie. Dlatego kwotę, którą wraz z mężem zaoszczędziliśmy na jego edukację, otrzymał na swoje mieszkanie. Moja córka domaga się teraz tego samego. Ale my już zapłaciliśmy za jej edukację! Kiedy nasze dzieci były małe, założyliśmy z mężem konta bankowe i oszczędzaliśmy pieniądze na ich przyszłość. Myśleliśmy, że w ten sposób, jakoś im pomożemy. Nasza córka, Ania, nie radziła sobie w szkole. W ogóle się nie uczyła. Ostrzegaliśmy ją, że w ten sposób nie dostanie się na studia. Mąż zabronił mi zatrudniać korepetytorów. Powiedział, że powinna to zrobić sama, ale oczywiście, nie dostała się na studia dzienne. Poprosiła nas o opłacenie jej studiów, mówiąc, że na pewno pójdzie po rozum do głowy.

Wycofaliśmy więc pieniądze z jej konta i zapłaciliśmy. Dołożyliśmy też do tego trochę dodatkowych pieniędzy. Potem wyszła za mąż i teraz mieszka w innym mieście w mieszkaniu męża. I nie było problemu z Anią, ale dowiedziała się o sytuacji z bratem. Zawsze dobrze radził sobie w szkole, ukończył studia z dyplomem inżyniera. Na studiach otrzymał indywidualne stypendium. Wszystko osiągnął samodzielnie. Teraz spotyka się z dziewczyną, są razem od roku. Kiedyś w rozmowie powiedział nam, że nie ożeni się, dopóki nie będzie miał własnego mieszkania. Chcę wziąć odpowiedzialność i potrzebuje mieszkania dla rodziny. Ojciec i ja cieszyliśmy się, że nasz syn tak myśli. W końcu jest poważny i inteligentny.

Wtedy zaproponowaliśmy, że otrzyma od nas pieniądze z jego konta, które oszczędzaliśmy przez wiele lat. W ten sposób, nie będzie musiał brać dużego kredytu. Syn ucieszył się i zgodził. Kiedy Ania się o tym dowiedziała, powinniście byli widzieć jej stan. Powiedziała nam, że bardziej kochamy jej brata, niż ją. Ostrzegaliśmy ją, że jeśli nie będzie się uczyć to nie dostanie się na studia w ramach budżetu. Nigdy nie wyróżnialiśmy żadnego z dzieci. Mój mąż tłumaczył jej, że ona i jej brat, mieli takie samo konto, z identyczną kwotą, ale ona wyczerpała swoje środki na edukację, ale do niej to nie docierało. Uważa, że ją oszukaliśmy, a my nie możemy udowodnić, że jest inaczej.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

12 − dziesięć =

Kiedy moja córka dowiedziała się, co zrobiliśmy z mężem dla naszego syna, dała nam popalić. Ale nie wzięła pod uwagę jednego bardzo ważnego faktu.