Poród nie był dla mnie łatwy. W czasie ciąży przytyłam tylko 10 kg i było to całkiem normalne. Tylko mój mąż był do tego stopnia niezadowolony, że zaczął nawet otwarcie ze mnie kpić. Łatwo mu było powiedzieć, bo to nie on nosił dziecko pod sercem. Teraz każdemu jego słowu, towarzyszyły nieprzyjemne obelgi pod moim adresem, zastraszanie i wyrzuty. W dniu wypisu ze szpitala, spojrzał na mnie z obrzydzeniem i zażądał, aby tego brzucha nie było tydzień później. Ale brzuch nie zniknął — byłam gruba i nienawidziłam siebie za to. Mąż powiedział, że jestem tak otyła, że nawet nie chce na mnie patrzeć. Zaczął nawet spać w salonie na kanapie, żeby mnie nie widzieć. Według niego byłam tak gruba, że ledwo mogłam się zmieścić w łóżku. Sama chętnie zrzuciłabym kilka kg i chciałabym być tak szczupła jak zawsze. Z powodu cesarskiego cięcia, musiałam poczekać co najmniej dwa miesiące. Nie mogłam znieść tego napięcia. Wszystko doprowadziło do takiej sytuacji, że pewnego dnia, wrócił do domu z jakąś dziewczyną i zażądał abym od niego odeszła. Byłam w szoku, stałam i patrzyłam na nich, nie mogąc się ruszyć.
Ujął to w ten sposób:
– Teraz moja nowa piękność będzie ze mną mieszkać, a Ty możesz dziś wyjechać! Spakuj swoje torby i odejdź.
Nie miałam pojęcia, gdzie się podziać. Nie mogłam iść do rodziców, oni sami mieszkali w małym mieszkaniu, nie mogli mnie przyjąć. W ogóle nie miałam przyjaciół – od dawna przestałam się z nimi komunikować. Pozostała tylko teściowa, osoba, która nienawidziła mnie całym sercem. Nie przegapiła okazji, by wyśmiewać się ze mnie, czepiać o wszystkie drobiazgi. Kiedy spodziewałam się jej wizyty, po prostu robiłam szybkie sprzątanie, aby uniknąć jej ataków, ale tutaj też nie miałam szczęścia. Zawsze znajdowała powód do kłótni. Więc jak mam iść do domu tej kobiety, która byłaby zadowolona z mojej sytuacji? Zaczęłam szybko zbierać rzeczy, aby wyjechać w nieznane. Z pokoju słyszałam, jak mąż rozmawia z matką, a potem przyszedł do mnie i zażądał, abym zaczekała na teściową, która sama chce mnie wyrzucić. Cóż, Nie, Nie sprawię im takiej przyjemności, jeszcze szybciej się zbierałam. Teściowa pojawiła się na progu, a pierwszą rzeczą, którą zrobiła, było głośne spoliczkowanie syna.
– Odbiło Ci? Zupełnie straciłeś rozum! Wyrzucasz żonę z dzieckiem na ulicę? Jakim potworem musi być człowiek, aby zrobić to swojemu dziecku? Spakuj swoje rzeczy, możesz zabrać co najwyżej mopa i wyjdź stąd. A Ty – zwróciła się do mnie – przestań płakać i odłóż wszystkie rzeczy z powrotem na miejsce. Chodź do mnie, mój skarbie. – Powiedziała teściowa i wzięła wnuka na ręce.
– Dokąd pójdę? To mój dom! – Zaczął mężczyzna.
– Wcale mnie to nie interesuje. Duży chłopiec już jesteś, znajdziesz sobie dach nad głową! Spadaj stąd!
– Zobaczysz jeszcze, do czego jestem zdolny. – Groził i wyszedł ze swoją panią.
Teściowa wezwała specjalistę, aby zmienił zamek w drzwiach, a ona sama została ze mną w domu. Tej nocy, zażądała abym przestała płakać i zebrała siły dla syna. Ta kobieta nękała mnie przez całe życie, a teraz stała się najbliższa, pomogła mi w najtrudniejszym momencie mojego życia. Kilka dni później, otrzymałam wezwanie do sądu, mąż naprawdę nie zamierzał tak tego zostawiać. Siedziałyśmy w kuchni i piłyśmy z teściową herbatę. Myślała o tym, gdzie popełniła błąd podczas wychowywania syna!



