Jestem już emerytką, ale do końca życia nie przestanę powtarzać młodym ludziom, jak łatwo można zniszczyć rodzinę, a jak trudno już jakąś zbudować. Warto więc dbać o to, co jest nam bliskie. Zaraz opowiem historię mojego życia i zaraz zrozumiecie, dlaczego tak bardzo to podkreślam.
Dość wcześnie wyszłam za mąż, bo w wieku dwudziestu lat. Miałam wielu adoratorów i skradałam uwagę mężczyzn, ponieważ byłam szczupła i ładna. Na męża wybrałam jednak zwykłego faceta — młodego inżyniera z mojego miasta. Z zawodu byłam krawcową i pracowałam przy produkcji odzieży damskiej i dziecięcej. Dobrze się z mężem dogadywaliśmy.
Nie byliśmy typem pary, która kochała się mocno i okazywała sobie miłość na każdym kroku, ponieważ raczej byliśmy powściągliwi w gestach, ale to było dla nas w porządku. Krótko po ślubie zaszłam w ciążę i urodziłam syna. To było w latach 80. Pensja mojego męża wystarczała nam na życie, ale na nic więcej nie było nas stać. Nie będę ukrywać, że pomimo tego, że byłam mężatką i miałam dziecko, to mężczyźni nadal zwracali na mnie uwagę. To dzięki temu, że dbałam o siebie.
Zadbałam o to, by po ciąży szybko wrócić do swojej dawnej wagi. Zawsze byłam miłośniczką pięknego życia. Chciałam się ładnie ubierać, jeść w dobrych restauracjach i nosić piękną biżuterię. Uwielbiała kamienie szlachetne. Niestety, zdałam sobie z czasem sprawę, że na męża wybrałam sobie takiego człowieka, który nie mógł mi tego wszystkiego zapewnić.
Minęło kilka lat. Kiedy miałam 35 lat, poznałam młodszego od siebie faceta. Był asystentem laboratoryjnym na Uniwersytecie, ale też synem najbogatszego człowieka w mieście, więc miał mnóstwo pieniędzy. Miałam z nim romans. Jarek powiedział, żebym zostawiła męża, a on da mi wszystko, co tylko zechcę. Zdecydowałam, że wolę z nim być i powiedziałam o wszystkim mężowi. Nie spodziewałam się jednak z jego strony takiej reakcji. Zapytał mnie po prostu:
– Czy pomyślałaś o swoim synu?
Szczerze mówiąc, w tamtym momencie myślałam tylko o sobie. Mój syn był grzecznym chłopcem, skromnym i inteligentnym, oczywiście dzięki ojcu. To on uczył się z synem. Mimo wszystko rzuciłam męża, a miesiąc po rozwodzie wzięłam już ślub z Jarkiem.
Wprowadziłam się do nowego mieszkania Jarka, które podarowali mu jego rodzice. Wydawało się, że moje marzenia się spełniły, bo podróżowaliśmy, miałam w szafie trzy futra, przepiękne sukienki, a posiłki jadaliśmy w najlepszych restauracjach.
Wkrótce jednak zaczęłam zauważać, że mąż zachwyca się pewną młodą dziewczyną. Jak się okazało, nie była to chwilowa słabość czy zauroczenie, ponieważ cztery lata później powiedział, że zakochał się w niej i złożył już pozew o rozwód. Wyprowadziłam z jego domu z dwiema walizkami pełnymi drogich ubrań i futrem i pojechałam na wieś do mamy.
Teraz jestem na emeryturze i od tego czasu nadal jestem sama. Bardzo się cieszę, że mój syn nie odwrócił się ode mnie i często odwiedza mnie ze swoimi dziećmi i żoną.



