Kiedy los decyduje

Kasia, no co ty tam tak długo męczysz? powiedział Michał, gdy w końcu wybiegła z domu. Chodzili do tej samej klasy. Spóźnimy się do szkoły.

Mama nalała gorącej herbaty, mało się nie oparzyłam odparła Kasia, śmiejąc się. Czekałam, aż ostygnie. Nie spóźnimy się, niedaleko mamy.

Michał i Kasia mieszkali obok siebie, tylko płot dzielił ich podwórka. Rodzice żyli w zgodzie, a czasem nawet żartowali, że dzieci warto byłoby kiedyś ze sobą zeswatać, bo przyjaźnili się od małego. Michał był jedynakiem Tatiany i Andrzeja. Matka rozpieszczała go, uważając za najmądrzejszego, najprzystojniejszego i najgrzeczniejszego chłopca i rzeczywiście taki wyrósł. Kasia była cicha i skromna, ale złota rączka już w liceum potrafiła szyć, robić na drutach i gotować, gdy matka była w pracy. Wiele nauczyła się od niej.

Nasz Michał powinien wziąć Kasię za żonę mówiła Tatiana mężowi.

Jak się pobiorą, to i płot rozbierzemy, będziemy mieszkać jak jedna rodzina żartował Andrzej.

Wszyscy we wsi byli pewni, że tak się stanie. Michał i Kasia zawsze razem. On lubił ją, ale bez szaleństwa przyjaźń była mocna. Kasia patrzyła na sąsiada z nadzieją.

W dziesiątej klasie do szkoły przyszła nowa uczennica Marianna. Michał zakochał się od pierwszego wejrzenia. Ciemnowłosa, z dołeczkiem w brodzie, miała smutne oczy.

Marianna z matką Wandą przyjechały do wsi z miasta. Smutek w jej oczach był po stracie ojca. Utonął, ratując sąsiedniego chłopca w rzece wypchnął go, sam nie dał rady wyjść. Później mówili, że wtedy odmówiło mu serce.

Po pogrzebie, którego tak bardzo nie zniosła, nie mogła patrzeć na tego chłopca. Myśl o nim nie dawała spokoju.

Mamo, tak tęsknię za tatą, że czasem brakuje mi powietrza nie potrafiła nawet wypowiedzieć jego imienia.

Wanda postanowiła wyjechać. Wszystko w mieście przypominało o mężu. Wynajęła mieszkanie, kupiła dom na wsi i wyjechała z córką, by uciec od tragedii.

Kasia zaprzyjaźniła się z Marianną, a poznając jej historię, szczerze współczuła. Widziała, że Michał zakochał się w nowej, ale nie miała do nich żalu.

Czas mijał. Michał spotykał się z Marianną, ale jego miłość zmartwiła Tatianę.

Synu, nieładnie oszukiwać uczucia Kasi. Razem jesteście od dzieciństwa, a tu jakaś przyjezdna ci głowę zawróciła. Kasia byłaby dobrą żoną, a ta Marianna to zagadka. Pewnie nawet nic nie umie, a Kasia już gospodyni gotowa.

Mamo, nie znasz Marianny, po co tak mówisz? Zresztą, Kasia wie, że nic jej nie obiecywałem. To ty postanowiłaś, że mamy się pobrać.

Andrzej milczał, ale gdy żona naciskała, stawał w obronie syna:

Daj mu spokój, to jego życie.

Jego życie? Zepsuje je z tą dziewczyną, a ty mówisz, jakby nie był twoim synem! To wszystko przez twoją matkę!

Andrzej miał dość waśni między swoją matką a żoną. Od początku jej nie zaakceptowała, a kłótnie trwały. Teściowa raz nawet rzuciła, że wnuk nie jest podobny do jej syna.

Po maturze Michał i Marianna postanowili się pobrać. Ojciec radził, by nie śpieszyli się. Michał się wściekł.

Tato, zostaw mnie w spokoju. Kochamy się, wszystko przemyślałem. Tylko z Marianną będę szczęśliwy.

Wiedział, że przy matce takich rozmów nie warto prowadzić. Złożyli papiery w urzędzie i miesiąc później cicho się pobrali. Wrócili jako małżeństwo, stawiając wszystkich przed faktem.

Tatiana urządziła awanturę:

Nie pozwolę tej przyjezdnej przekroczyć progu mojego domu! i wiele innych słów padło.

Michał spakował rzeczy i wyprowadził się do Wandy. Z teściową dogadywał się dobrze. Z rodzicami zerwał kontakt, nawet na wojskową przysięgę ich nie zaprosił.

Misiek, przyjadę na przysięgę obiecała żona, a on uśmiechał się, szczęśliwy.

Marianna dotrzymała słowa. Przyjechała, tym bardziej że służył niedaleko.

Michał, jestem w ciąży. Będziemy mieli dziecko szepnęła.

Był jeszcze szczęśliwszy. Nawet napisał rodzicom, ale ci nie odpowiedzieli. Gdy urodził się syn, Marianna bolała, że teściowa nie uznaje jej ani dziecka.

Wrócił z wojska. Po drodze wstąpił do rodziców, bo stęsknił się.

Synku, wróciłeś! powitała go matka. Chodź, ojciec w pracy.

Nalała mu wódki, potem kolejną. Michał, nieprzyzwyczajony, upił się. Widząc to, Tatiana zaczęła:

Synu, to nie twoje dziecko. Gdy wyjechałeś, u Wandy gościł jakiś młody. Mówią, że to kuzyn, ale nie wierzę. Chłopak wcale nie jest do ciebie podobny.

Mamo, co ty pleciesz? wściekł się.

Ludzie gadają, że podobny do tamtego.

Na trzeźwo by nie uwierzył, ale matka była sprytna.

Gościła bez mnie? Wyrwał ojcu broń i wybiegł.

Tatiana pobiegła za nim, przerażona. Gdy wpadli do domu Marianny, Michał celował już w żonę i syna. Wanda zasłaniała córkę.

Tatiana pchnęła go, spust został naciśnięty, ale broń była niezaładowana.

Synku, nie rób tego! krzyczała, zwisając mu na ramieniu.

Wanda wypchnęła ich i zatrzasnęła drzwi. Michał walił w nie pięściami, aż matka zabrała go do domu.

Za co ona tak? powtarzał.

Tymczasem Wanda uspokajała Mariannę:

Nie płacz, córeczko. Spakujemy się i wyjedziemy. Tatiana nie da nam tu żyć. Michał jest dobry, ale matka to podła kobieta.

Nikt nie przyszedł na ich „powitanie syna”. Tatiana była zadowolona, że wszystko się ułożyło. Chciała go odciągnąć od żony. Zorganizowała ucztę, ale przyszło tylko dwóch sąsiadów. Michał leżał pijany pod sklepem.

Kasia też nie przyszła, choć Tatiana ją namawiała:

Kasiu, nie przegap szansy. Teraz Michał jest złamany, weź go sobie.

Naprawdę myślicie, że aż tak mi na nim zależy? Nie będę uczestniczyć w tej podłości.

W jakiej podłości?

Dlaczego oczernialiście Mariannę? Pozbawiliście MichałaKasia westchnęła głęboko, patrząc, jak Michał i Marianna, trzymając się za ręce, prowadzili swojego synka w stronę zachodzącego słońca, bo prawdziwa miłość zawsze znajdzie drogę do przeszłości, ale nienawiść zostawia w sercu blizny na zawsze.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

14 − 12 =

Kiedy los decyduje