Kiedy Laila miała szesnaście lat, stara cyganka na bazarze chwyciła ją za rękę, wpatrzyła się w lini…

Opowiem wam historię. Kiedy Grażynie skończyło szesnaście lat, staruszka romska na warszawskim targu wzięła ją za rękę, spojrzała w linie losu i rzekła: Nigdy nie wyjdziesz za mąż. Grażyna tylko się roześmiała. Lata minęły, a gdy Wojciech stanął przed nią z pierścionkiem, przypomniała sobie te słowa i uśmiechnęła się: No, przynajmniej będę panną młodą zażartowała, zgadzając się. Żenią się. Dzieci nie przyszły od razu. Lekarze stwierdzili surowo: bezpłodność. Definitywnie. Bez szans. No, przynajmniej będę żoną westchnęła Grażyna, starając się nie płakać. Lecz stało się cud zaszła w ciążę. To niebezpieczne, możecie nie przeżyć ostrzegali lekarze. Grażyna tylko się uśmiechnęła: No, przynajmniej będę w ciąży. Urodziła zdrowego, silnego chłopca. Lata mijały. Z Wojciechem przeżyli wszystko radości i straty, śmiech i łzy, wzloty i upadki. Czterdzieści lat przeszło jak jeden dzień. A potem nowa diagnoza. Zostało wam pół roku życia powiedzieli lekarze. Grażyna spojrzała mu prosto w oczy i odpowiedziała: W takim razie skoczę ze spadochronem. Zawsze o tym marzyłam. I skoczyła. Raz. Drugi raz. I kolejne. Po kilku miesiącach, gdy zrobiła powtórne badania, choroby już nie było. Bo dopóki człowiek naprawdę żyje, los jedynie marszczy ramiona i zapisuje jego historię od nowa.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × trzy =

Kiedy Laila miała szesnaście lat, stara cyganka na bazarze chwyciła ją za rękę, wpatrzyła się w lini…