Kiedy idę na imprezę do szwagierki to muszę zabrać ze sobą jedzenie.

Wczoraj zrobiłam obłędnie pyszne placuszki z wiśniami. Okazało się, że są boskie. Postanowiłam poczęstować sąsiadkę i zdradzić jej nowy przepis.

Kiedy dotarłam do Natalii, smażyła klopsiki. W misce było sporo mięsa mielonego, więc wiedziałam, że jeszcze przez chwilę nie będzie wolna.

– Czy mogłabyś dokończyć ich smażenie, proszę? Umyję tylko włosy.

– Nie ma sprawy, ale tutaj jest tyle farszu, jakbyś spodziewała się gości.

– To nie dla mnie. Moja szwagierka zaprosiła nas na imprezę urodzinową, więc robię klopsiki dla jej gości.

– Czy poprosiła Cię o pomoc, bo nie może nadążyć? A może to zamiast prezentu?

– Nie, nie prosiła. Jest to wkład w ucztę. Siostra mojego męża, ma po prostu swoje własne zasady dotyczące gości. Każdy musi przynieść coś z jej menu. Ona zajmuje się tylko krojeniem i deserem.

Co za pomysł! Może powinnam tego spróbować. Goście przynoszą prezenty i nakrywają do stołu. Nie trzeba wtedy wydawać fortuny na ucztę.

 

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

szesnaście − dwanaście =

Kiedy idę na imprezę do szwagierki to muszę zabrać ze sobą jedzenie.