Żyjąc w rytmie praca – dom, dom – praca, nie miałam czasu na randki i ogólnie chodzenie po klubach czy na imprezy, gdzie można kogoś poznać. Uznałam więc pewnego dnia, że trzeba skorzystać z dobrodziejstw techniki i zdecydowałam się założyć sobie profil na portalu randkowym.
Przesuwałam widocznych kandydatów głównie w lewo, odrzucając ich, aż w końcu przesunęłam palcem po ekranie w prawo, gdy zobaczyłam Maksymiliana. Oczarował mnie jego promienny uśmiech widoczny na zdjęciu, a potem, kiedy nas „sparowało”, okazało się, że miał też coś ciekawego do powiedzenia. Rozmowa z nim była dla mnie niezwykle interesująca i już niebawem aż zarywałam nocki, aby z nim tylko jak nadłużej móc porozmawiać.
Po dwóch miesiącach takiej naszej internetowej znajomości w końcu się spotkaliśmy. Rozmawiało nam się świetnie, spędziliśmy ze sobą kilka godzin, a spotkanie skończyło się namiętnym pocałunkiem. Po kilku tygodniach od czasu, kiedy zobaczyliśmy się po raz pierwszy uprawialiśmy seks i od tego czasu wszystko zaczęło się psuć. Spotykaliśmy się głównie u niego w mieszkaniu, bo on nie chciał nigdzie wychodzić – ani do kina, restauracji, nawet na spacer nie chciał się ruszyć. Kiedy go o to zapytałam, powiedział, że on tak naprawdę nie potrzebuje prawdziwej relacji, tylko seksu, a skoro to już dostał i ma regularnie, to nie musi się starać. Dla mnie on był już bliską osobą, na której mi zależało, dlatego aby go nie stracić, zgodziłam się na taki układ. Miałam nadzieję, że z biegiem czasu on zmieni swoje podejście, pokocha mnie i zostaniemy normalną parą. Niestety, nic się nie zmieniło.
Odzywał się tylko wtedy, kiedy miał na to ochotę i widać było, że nie planuje ze mną przyszłości. Potem okazało się, że prócz mnie spotykał się jeszcze z dwoma innymi dziewczynami, co uważam za obrzydliwe. Praktycznie z dnia na dzień mnie zostawił mówiąc, że seks ze mną stał się już nudny, bez polotu, a poza tym widzi, że ja oczekuję czegoś więcej, dlatego musimy zakończyć tę relację. Bardzo mnie to zabolało i teraz nie wiem, co zrobiłam źle, że to wszystko nie wyszło? Czuję się jak zwykła panienka do towarzystwa.



