Kiedy dostrzegł leżącego przy ławce psa, podbiegł do niego. Jego wzrok spoczął także na smyczy, którą niechlujnie zostawiła Natalia.

Amint zauważa leżącego przy ławce psa, od razu podbiega do niego. Do jego pola widzenia wchodzi również smycz, którą niechlujnie odrzuciła Natalia. Mars patrzy ze smutkiem na swojego właściciela zmęczonymi oczami

Jego siostra od prawie dwóch lat prawie nie rozmawia z nim. Bogna wciąż nie rozumie, jak z drobnego nieporozumienia wybuchła tak gwałtowna kłótnia.

Bogna i Wiktor Rumianiec urodzili się z roczną różnicą. Od najmłodszych lat byli nierozłączni, zawsze stawali w obronie siebie nawzajem. Niezależnie od wymyślonych wybryków, odpowiedzialność dzielili po równo i nigdy nie chowali się za plecami drugiego.

Ich rodzinna wioska, Jarosławice, z roku na rok się rozwija i kwitnie. Mieli szczęście, że władca wsi Paweł Michalski, urodzony na tym samym podwórku, okazuje się znakomitym specjalistą od rolnictwa.

Po ukończeniu studiów rolniczych wraca do Jarosławic i zaczyna działać na miejscu. Jego starania szybko są doceniane, a po dziesięciu latach Paweł Michalski zostaje przewodniczącym samorządu wsi.

W życiu prywatnym też idzie im dobrze. Bogna po zakończeniu technikum medycznego zaczyna pracę w miejscowej przychodni jako pielęgniarka. Paweł nie potrafi przejść obojętnie obok takiej piękności. Bogna odwzajemnia zainteresowanie. Biorą ślub, a cała wioska hucznie go świętuje. Wiktor szczerze cieszy się z szczęścia siostry, choć jego własne małżeństwo z Natalią dalekie jest od beztroski.

Gdy Bogna jest pełna energii, Natalia od czasu do czasu warczy na nią, nazywając ją niepotrzebną i zarozumiałą. Po ślubie jednak zazdrość zamienia się w roszczenia. Natalia coraz częściej domaga się od męża nowego domu, większego samochodu, lepszych mebli

Coraz częściej rzuca Wiktorowi: Inni mają wszystko, a my nic! Mężczyzna stara się, jak może, ale nie jest w stanie spełnić żądań Natalii ani pieniędzmi, ani siłą.

Również Natalia nie jest szczęśliwa: nie otrzymała daru macierzyństwa od losu. W tym czasie Bogna pomyślnie się żeni, rodzi syna, potem córkę, buduje przestronny dom, a jej mąż awansuje na zaszczytny stopień

Spotkania rodzinne coraz częściej kończą się kłótnią. Za każdym razem, gdy Wiktor odwiedza Bognę, Natalia natychmiast zaczyna go ganić.

Ostatni konflikt wybucha w dniu urodzin Wiktora. Bogna przynosi mu z miasta szczeniaka labradora od dawna marzył o takim psie. Paweł podarowuje mu nowy motocykl.

Wszystko idzie gładko, dopóki pijana Natalia nie wpada w gniew i nie wywala na Bognę skumulowane frustracje:

No i co, Lenką? Ten pies to jakaś kpina? Skoro nie mamy już dzieci, to przynajmniej kupmy psa, co?!

Lena próbuje załagodzić sytuację:

Natalko, uspokój się. Później i tak się pożałujesz

Słowa nie przynoszą skutku. Powstaje wielka sprzeczka, goście dzielą się na dwa obozy. Paweł szepcze żonie, by odeszli, i po pożegnaniu opuszczają przyjęcie.

Mija dwa lata. Tej nocy Wiktor zaczyna unikać siostry, ich kontakt ogranicza się do kilku rzadkich spotkań. Między nim a Natalią napięcie rośnie.

Wieczorami Wiktor coraz częściej spaceruje nad rzeką z Marsem. Oboje wydają się szczęśliwi: Wiktor rzuca kijem, Mars radośnie goni, po czym leży przy jego stopie i słucha cichych opowieści właściciela.

Bogna dowiaduje się o tym od sąsiadów, ale nic nie robi Wiktor pozostaje nieugięty.

Po kolejnej kłótni Natalia zaczyna nienawidzić Bogny i podarowanego jej Marsa. Gdy Wiktor nie ma domu, wyrzuca psa, wyciąga go z domu, czasem go nawet bije.

Ciekawskie sąsiadki podkręcają ogień:

Słyszysz, Natalko, twój mąż znów spaceruje nad rzeką z psem

Wczoraj spotkali się Lenka i jej mąż z dziećmi Śmiali się, cieszyli!

Zazdrość całkowicie przytłacza Natalię. Pewnego dnia Wiktor pyta:

Natalko, nie krzywdzisz Marsa?

Czy ja potrzebuję twojego psa?! rzuca z wściekłością i wychodzi z pokoju.

Mars coraz częściej chowa się przed Natalią, drży, gdy ona się pojawia.

Wszystko kończy się, gdy pewnego ranka Wiktor, pełen gniewu, krzyczy:

Mam dość tego wiecznego zazdrościwego porównywania!

Samotna, rozżarowana gniewem, Natalia wyciąga Marsa na podwórko, przywiązuje go do ławki i rzuca mu sznur. Biedny pies szczerzy się w bólu. Po wyładowaniu gniewu Natalia zrzuca sznur, pakuje się i na zawsze opuszcza dom.

Wieczorem Wiktor wraca, lecz nie znajduje psa przy bramie. W domu panuje bałagan. Przy ławce dostrzega Marsa, ręce mu drżą. Szybko go uwalnia i niesie do przychodni.

Bogna właśnie szykuje się do wyjścia, kiedy widzi brata trzymającego krwawiącego psa:

Lenka, pomóż błaga rozpaczliwie Wiktor.

Przenoszą Marsa do gabinetu. Bogna dokładnie bada zwierzę:

Kto to uczynił?

Natalia opuszcza wzrok Wiktor.

Bogna skinęła głową. Zaszła szwy, przemyła oczy, podała wodę.

Później na korytarzu Wiktor szepcze skruchą:

Przepraszam, Lenko

No już uśmiecha się zmęczona siostra. A co z Natalią?

Nie, Lenko. To już koniec.

Bogna dzwoni po Pawła:

Paweł, przyjdź, proszę.

Gdy słyszy wyczerpany głos żony, Paweł od razu rusza.

Po pół godziny stoi już w korytarzu. Widząc rodzeństwo skulone, a Marsa cichego, łamiącego język, nie pyta nic, tylko uśmiecha się:

No chodźcie, bohaterowie.

Zabierają Wiktora i udzielają rad, jak dbać o psa.

Gdy Bogna opowiada matce, co się stało, ta wzdycha:

Dawno już powinni się rozstać.

Z tym myśląc, rusza do syna, by pomóc posprzątać dom.

Na podwórku Wiktor siedzi i głaszcze Marsa. Matka podchodzi, dotyka ich obu:

Żyją?

Żyją odpowiada Wiktor.

Z domu unosi się słodki zapach: gotowane mięso i świeże warzywa. Mars potrąca nosem, macha ogonem. Wiktor się uśmiecha i wstaje.

Życie toczy się dalej.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście − 3 =

Kiedy dostrzegł leżącego przy ławce psa, podbiegł do niego. Jego wzrok spoczął także na smyczy, którą niechlujnie zostawiła Natalia.