Każdemu według zasług
Popełniając nierozważne czyny, nie sposób przewidzieć, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Wszystko ma swoje wytłumaczenie tak zadecydował sam los. Często przeznaczenie wystawia nas na próby wytrzymałości, lojalności czy cierpliwości.
Z trzaskiem zatrzasnąwszy drzwi, Kacper wypadł z mieszkania, zaciskając pięści i zgrzytając zębami ze złości. Był wściekły na siebie i na żonę, Olę.
Zdrowy, młody facet, a nie potrafię postawić się kobiecie. Własnej żonie, którą kocham i uwielbiam, dla której zrobiłbym wszystko. Nie rozumiem, co robię nie tak myślał przygnębiony.
Naprawdę nie mógł pojąć, dlaczego Ola była wobec niego wiecznie niezadowolona. Jej pogardliwe spojrzenie, chłód, szyderczy uśmiech i ciągłe docinki upokarzały Kacpra.
Takie traktowanie zabijało ich związek. Mimo że żyli razem pięć lat i mieli trzyletniego synka, Bartka.
Jeszcze niedawno pędził z pracy do domu z bukietem róż i prezentem dla żony. Akurat dziś przypadała piąta rocznica ich ślubu. Cieszył się, że Ola się uśmiechnie i przyjmie od niego podarunek, że ucieszy ją, iż nie zapomniał o tej ważnej dacie.
Podając Oldze duży bukit czerwonych róż i małe pudełeczko ze złotym wisiorkiem, oczekiwał słów wdzięczności. Weszłszy do pokoju z radosnym hałasem, wręczył żonie kwiaty i niebieskie pudełko. Odrzuciła kwiaty na sofę, a po otwarciu pudełka spojrzała na niego tak, jakby znajdowało się tam nie biżuteryjne cacko, ale jakaś tandetna błyskotka.
I to wszystko, na co cię stać? warknęła z pogardą zamiast podziękować. Myślałam, że wyszłam za mąż za prawdziwego mężczyznę, który będzie mnie doceniał, a to co? Nie mogłeś kupić pierścionka z diamentami? Nie zasłużyłam na coś lepszego po pięciu latach małżeństwa? Oddaję ci najlepsze lata życia. Pomyliłam się żyję z nieudacznikiem, który obdarowuje mnie tanimi prezentami.
Ola rzuciła pudełko na sofę, gdzie już leżały kwiaty. Widziała, jak zmieniła się twarz męża, ale nie czekając na odpowiedź, dodała:
Myślałam, że wyszłam za mężczyznę, a ty okazałeś się mięczakiem i fajtłapą, nie potrafisz zarobić przyzwoitych pieniędzy.
Kacper ledwo się powstrzymał, by nie odpowiedzieć żonie ostro. Kochał ją, była matką jego dziecka. Dlatego wybiegł z domu. Pretensje i niezadowolenie Oli sypały się niemal codziennie, były niesprawiedliwe i upokarzające. Kacper znosił to, czasem próbował nawet żartować. Ale z każdym dniem czuł, że żona się oddala.
Co jeszcze muszę zrobić, żeby Ola była zadowolona? zadawał sobie pytanie. Żeby odtajała i przestała mnie krytykować.
Widział, że gdy tylko żona zaczynała wykrzykiwać pretensje, Bartek płakał. Chłopiec rozumiał, że rodzice się kłócą. Próbował zwrócić na to uwagę Oldze, ale ona machała ręką, a Kacper był tym coraz bardziej przygnębiony.
Tego dnia próbował raz jeszcze zmiękczyć serce żony, śpiesząc się z prezentem, ale wyszło jak zawsze. Myślał, że ucieszy się z róż i wisiorka w kształcie jej znaku zodiaku, ale nic z tego. Znów starała się dotknąć jego dumy, upokorzyć. Wszystko jak zwykle. Nic się nie zmienia.
Kacper szedł przed siebie bez celu. Zauważył kawiarnię i wszedł do środka. Usiadł przy barze, poprosił o coś mocnego. Zanim wypił, powiedział do siebie:
No, Kacper, wszystkiego najlepszego z okazji piątej rocznicy i poprosił o następną, i jeszcze jedną.
Zwykle nie pił nie lubił stanu, w którym traci kontrolę nad myślami. Tym razem jednak się upił. Nie wiedział, gdzie teraz pójdzie, ale był pewien, że nie wróci do domu.
Cześć usłyszał za sobą kobiecy głos. Napijemy się razem?
Mimo zamrocz


