Restauracja, do której zaprosił mnie na drugie spotkanie Mateusz, była prawdziwą świątynią przepychu: półmrok, wyciszona muzyka, kelnerzy w białych rękawiczkach cicho prześlizgujący się między stolikami, wszystko dopracowane w najmniejszym szczególe. Sam Mateusz idealnie wkomponowywał się w tę atmosferę garnitur z najnowszej kolekcji, złoty zegarek, no i ten charakterystyczny uśmiech kogoś, kto jest pewny siebie i przyzwyczajony do bycia w centrum uwagi.
Zamawiaj, co tylko chcesz rzucił lekko, nawet nie zerkając w menu. Nie cierpię, gdy kobieta się ogranicza.
Brzmiało to jak scena z opowieści o hojnych królewiczach, ale w środku poczułem lekki niepokój. Może to przez jego sposób patrzenia, a może przez te opowieści o byłych dziewczynach, które jak twierdził widziały w nim tylko portfel.
Zamówiłem sałatkę z kaczką i kieliszek rieslinga. Mateusz poszedł na całość: stek, tatar, butelka wykwintnego czerwonego wina. Rozprawiał o biznesie, narzekał na ludzi, roztrząsał wartości i duchową bliskość. Słuchałem, przytakiwałem, ale czułem się bardziej jak na egzaminie niż na randce jakbym miał zaraz dostać podchwytliwe pytanie.
Teatr jednego aktora
Kiedy kelner położył na stole czarną skórzaną teczkę z rachunkiem, Mateusz nie przerywał swojej opowieści o moralnym upadku społeczeństwa. Powoli sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki, potem do innej, w końcu poklepał się po spodniach. Wyraz jego twarzy zmienił się pewność siebie ustąpiła miejsca udawanej bezradności.
Kurczę westchnął, patrząc mi prosto w oczy. Chyba zostawiłem portfel w biurze albo w drugim samochodzie.
Rozłożył ręce jak dzieciak, który coś spsocił, ale ani trochę nie był przestraszony. Nie prosił kelnera o trochę czasu, nie szukał możliwości przelewu przez aplikację. Po prostu patrzył na mnie.
No cóż, niezręczna sytuacja ciągnął dalej, odchylając się na krześle. Może mnie poratujesz? Zapłacisz teraz, a potem oddam albo przy następnej okazji postawię obiad z premią.
Wtedy już wszystko było jasne: to nie przypadek, to zaplanowany test, o którym pół godziny wcześniej tak chętnie mówił.
Znałem takie historie czytałem na forach, widziałem w tanich serialach, ale nigdy nie sądziłem, że przeżyję to osobiście, i to ze strony faceta, który na pierwszy rzut oka wydawał się dorosły i ogarnięty.
Jego logika była wręcz dziecinna jeśli kobieta bez szemrania płaci za dwóch, to znaczy, że jest w porządku i wygodna. Jeśli odmówi to pewnie tylko poluje na pieniądze. W tamtym momencie patrzyłem już na niego nie jak na biznesmena, a jak na zakompleksionego manipulatora testera.
Był przekonany, że wygrał. W jego świecie perspektywa relacji z atrakcyjnym kawalerem powinna sprawić, że bez słowa wyciągnę kartę z portfela.
Chłodna kalkulacja
Powoli i spokojnie otworzyłem saszetkę. Mateusz wyraźnie się rozluźnił był pewien, że wszystko poszło po jego myśli.
Jasne, nie ma sprawy powiedziałem łagodnie i skinąłem na kelnera.
Proszę podzielić rachunek oznajmiłem wyraźnie. Opłacam swoją część. Za stek, tatar i wino płaci dżentelmen.
Jego uśmiech natychmiast zniknął.
Ale jak to? wyszeptał, pochylając się do mnie. Przecież nie mam portfela.
Rozumiem przytaknąłem, przykładając telefon do terminala. Dopiero się poznajemy, więc płacenie za siebie jest naturalne. A kolacja faceta, który sam zaprosił mnie do drogiej restauracji i zamówił najdroższe dania wybacz, to już nie moja sprawa. Jesteś dorosły, ogarnięty i na pewno znajdziesz rozwiązanie.
Kelner zamarł, dyskretnie spoglądając raz na mnie, raz na niego. Mateusz zaczął się czerwienić i jego blichtr odpadał warstwa po warstwie, odsłaniając zwykłą nieuprzejmość.
Mówisz poważnie? syknął. O parę złotych? Powiedziałem, że oddam. To był tylko test.
I przeprowadziłeś test odparłem, wstając. Nie pozwalam sobą manipulować.
Już zmierzałem do wyjścia, ale czułem, że powinienem jeszcze postawić kropkę nad i. Został przy stole z nieopłaconą częścią rachunku, zły, skonfundowany, bez portfela.
Wróciłem, wyjąłem ze swojej sakiewki parę pogniecionych banknotów i garść drobnych tych prawie zawsze walających się na dnie torby.
Ach tak dodałem. Skoro portfel w drugim samochodzie, to chyba nawet na taksówkę nie masz?
Położyłem monety przy jego kieliszku drogiego wina.
To na bilet na metro. Dojedziesz bez problemu. Uznałbym to za mój wkład w twoje badania duszy kobiecej.
Kilka osób przy sąsiednich stolikach zwróciło uwagę. Mateusz wyglądał, jakby dostał w twarz.
Wyszedłem na ulicę.
Tamten wieczór kosztował mnie tylko sałatkę i kieliszek wina niewielka cena za odkrycie, z kim mam do czynienia i za oszczędzenie sobie lat rozczarowań. Mam nadzieję, że Mateusz wyciągnął lekcję, choć tacy ludzie rzadko się zmieniają.
A Ty jak byś się zachował na moim miejscu: ratowałbyś zapominalskiego kawalera czy wybrałbyś twardą, ale uczciwą postawę?


