Michał wcześnie się ożenił. Miał wtedy zaledwie dwadzieścia lat. Z żoną się mu poszczęściło. Karolina była naprawdę atrakcyjną panną we wsi, a przynajmniej wszyscy tak o niej myśleli. Twierdzili, że jest bardzo miłą i pracowitą dziewczyną. Oprócz tego była piękna, troskliwa i uczciwa. Najpierw parze urodził się syn. Karolina ledwo co odchowała trochę syna, a już była w drugiej ciąży. Druga urodziła im się córka.
Żyło im się dobrze. Michał sam utrzymywał rodzinę, a oprócz tego nie miał problemu z tym, żeby pomagać w domu. Tym bardziej czuł, że musi to robić, ponieważ Karolina zajmowała się praktycznie tylko dziećmi i nie przepadała za zajmowaniem się domem. Michał jednak nie miał do niej o to nigdy pretensji – przecież miał parę sprawnych rąk, więc mógł sam zrobić obiad czy posprzątać dom. Robił więc to wszystko bez zbędnych komentarzy. Kiedy najmłodsza córka miała trzy lata, Karolina często chodziła do mamy, a przynajmniej tak mówiła. Twierdziła, że jej mama potrzebuje pomocy z obowiązkami na gospodarstwie, więc musi koniecznie ją wesprzeć. Tak naprawdę umawiała się na schadzki z Sebastianem, który niedawno zamieszkał w wiosce u jednego z gospodarzy prowadzących plantację truskawek, aby sobie trochę dorobić. Karolina po jakimś czasie po prostu się w nim zakochała. Potem kochanek namówił ją, by porzuciła rodzinę i wyjechała z nim do miasta. Obiecał jej miastowe, wystawne życie. Karolina więc po cichu uciekła z domu, zostawiając dzieci mężowi. Jadąc z kochankiem do swojego nowego miejsca zamieszkania, po drodze zatrzymali się przy stacji benzynowej.
Kiedy Karolina była w środku, mężczyzna ot tak zniknął – nie było ani jego, ani jego samochodu. Później okazało się, że policja go złapała – był poszukiwany od dawna. Podczas jednej z libacji alkoholowej mocno okaleczył swojego kumpla od kieliszka, sprawiając, że ten stał się kaleką. Po tym wszystkim Karolina próbowała wrócić do Michała, ale on jej już nie chciał. Nie mógł wybaczyć jej zdrady. Karolina została sama. Bardzo żałowała, że zrobiła taką głupotę.



