– Tato, nie chcę, żebyś się żenił, myślisz tylko o sobie. Przecież żyje się nam dobrze, po co chcesz brać ten ślub? – skarżył się Kamil.
– Kamil, synku,chcę mieć kogoś, kto się mną zaopiekuje. Sonia mnie kocha i traktuje Cię jak własnego syna.
– Ale nie akceptuję go jako macochy! Jeśli weźmiesz z nią ślub, to wyprowadzę się z domu – powiedział Kamil.
– Wyjdę za Sonię i nie zamierzam już wracać do tej dyskusji – dodał Bogdan.
Wkrótce Bogdan i Sonia pobrali się. Sonia wprowadziła się do mieszkania Bogdana. Była dobrym człowiekiem i naprawdę opiekowała się Bogdanem.
Sonia próbowała zaprzyjaźnić się z Kamilem, ale bezskutecznie.
– Kamil, Bogdan mówił, że chcesz nowe krzesło do biurka. Mogę Ci je kupić – proponował nieśmiało, chcąc jakoś wkupić się w łaski pasierba.
– Nie, nie chcę – odpowiedziała ostro chłopak.
Bogdanowi było źle z powodu tego, jak zachowywał się jej syn, ale Sonia zapewniała, że rozumie, że to pewnie bunt nastoletni. Rozumiała też, że Kamil jest zazdrosny o ojca, nie chce dzielić się z nikim jej miłością, troską i uwagą. Kiedyś Kamil wrócił do domu ze szkoły bardzo smutny. Nauczycielka powiedziała, że uczniowie będą tańczyć z rodzicami podczas balu maturalnego.
Kamil obwieścił, że nie weźmie udziału w studniówce. Sonia wtedy zaoferował swoją pomoc. Powiedziała, że dobrze tańczy, więc nauczy go i nie będzie wstydu, a poza tym chciała uczestniczyć w tym ważnym dla Kamila dniu. Wtedy nagle stosunek pasierba do macochy zmienił się. Chyba zrozumiał, że Sonia to już naprawdę członek ich rodziny i chce się także o niego troszczyć. Chłopak cieszył się, że nie jest sierotą. Kamil przeprosił Sonię i powiedział, że jest zadowolony z ojca i pochwala jego wybór. Sonia i Bogdan spojrzeli na siebie i uśmiechnęli się.



