Już wam nie służę!

**Dziennik Leny**

*10 października*

Już wam nie służę!
Nie jestem waszą służącą!

Cześć, kochanie! Mam dla ciebie wielką niespodziankę! Przygotuj dziś na kolację twój firmowy przepis!
Co się stało? zapytała Lena z niepokojem.
Wszystko w porządku! Opowiem wieczorem!

Rozmowa się urwała, a kobieta z wątpliwością spojrzała przez okno. Za oknem szalał październikowy wiatr. Telefon od męża nie poprawił jej humoru przez dwadzieścia pięć lat małżeństwa nigdy nie robił niespodzianek, a już na pewno nie wielkich.

Dzwonek do drzwi zaskoczył ją właśnie w momencie, gdy wyjmowała z piekarnika mięso w tajnym sosie.
Cześć, gospodyni! Jak pięknie pachnie! zawołał z entuzjazmem Tadeusz, stawiając butelkę na stole. Nakryj stół! Myśliwy wrócił do domu!
Dlaczego jesteś taki podekscytowany? Ach, myśliwy? Lena spojrzała na niego wzrokiem pełnym niedowierzania.

Umyję ręce i wrócę.
Nalewając wino do kieliszków, Tadeusz zaczął uroczyście:
Wznoszę ten toast za najlepszego męża i ojca na świecie! Za nas i za dwa tygodnie wspaniałego wypoczynku w najlepszym trzygwiazdkowym hotelu nad morzem!

Przez chwilę Lena nawet się ucieszyła, ale mąż ciągnął dalej:
Wiesz, że Krzysiek nurkuje z akwalungiem?
Co? kobieta była zdezorientowana.
No jak to, mamo! Krzysiek, mąż naszej ukochanej córki, Ewy.
I co ma do tego Krzysiek i Ewa?
Lenka, czy ty w ogóle wychodzisz z domu? Jedziemy wszyscy razem, jedna wielka rodzina.

Kobieta postawiła kieliszek, nawet go nie dotknąwszy. Zmęczonym wzrokiem spojrzała na męża.
Kto zapłacił za wyjazd?
Oczywiście ja! Tadeusz uderzył się dumnie w pierś.
Przez dwadzieścia pięć lat obiecywałeś mi rajskie wakacje, a teraz chcesz, żebyśmy lecieli z córką i zięciem?! Widzę ich przecież codziennie! Oni nawet nie gotują, bo u nas zawsze można coś zjeść! Kupujesz im produkty, płacisz za mieszkanie, bo nie ogarniają dorosłego życia.

Ale przecież Ewka zaczął Tadeusz.
Co Ewka?! Urodziłam ją, mając osiemnaście lat! Myślałam, że później będę żyć dla siebie! A teraz? Mam czterdzieści pięć. Nic nie widziałam, nigdzie nie byłam. Pracuję z domu. Nie odchodzę od kuchenki i zlewu.

W jej oczach pojawiły się łzy. Żal ścisnął gardło.
Lena kochała córkę, ale zupełnie obojętnie patrzyła na zięcia. Uważała, że dorośli powinni radzić sobie sami. Kiedy w wieku osiemnastu lat zaszła w ciążę i wyszła za mąż, nikt jej nie pomógł. Mąż, pracujący w instytucie naukowym, też niewiele wnosił. Nauczyła się księgowości i do dziś doradza kilku firmom. Czasem cała odpowiedzialność za rodzinę spoczywała na jej barkach.

Lenka! głos męża stał się ostrzejszy. Co to za marudzenie? I tak spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, a dzieci dopiero szukają swojego miejsca, trzeba im pomóc.
Czy ty kiedykolwiek pomyślałeś o mnie?
Oczywiście! Przecież ty też jedziesz! W czym problem?
Widocznie we mnie szepnęła kobieta i wyszła do pokoju.

Następnego dnia przyszła Ewa.
Cześć, mamo! Nie z pustymi rękami pomachała pudełkiem z mrożoną pizzą.
Cześć. Kuchenka mikrofalowa tam wskazała Lena na kuchnię i usiadła przed komputerem.
Mamo, co z tobą? Zaraz przyjdzie Krzysiek, myślałam, że zrobisz jakąś zupę do pizzy i herbatę.
Kuchnia tam powtórzyła, nie odrywając wzroku od pracy.
Dlaczego jesteś taka zła? Tata narzekał, że nie doceniłaś jego prezentu.
Żeby mnie zrozumieć, musiałabyś być mną cicho odpowiedziała Lena.

Co mamusia mamroce pod nosem? Córka przyszła w gości, a ty siedzisz i udajesz, że mnie nie ma! Myślałam, że przejrzymy zawartość szafy, a potem pójdziemy po zakupy na wakacje. Dlatego właśnie poprosiłam Krzyśka, żeby pomógł nieść torby!

Lena nie wytrzymała i wstała.
Słuchaj, córko, jeśli nie widzisz pracuję. Dwadzieścia siedem lat pracuję dla was! Żeby twój ojciec mógł spokojnie siedzieć na kanapie bez perspektyw i normalnej pensji. Żeby moja córka mogła traktować mnie jak kucharkę i bankomat na zakupy.

Wzięła głęboki oddech, ale przerwał jej dzwonek do drzwi. Przyszedł Krzysiek. Trzydziestolatek z gęstym wąsem, brodą i hulajnogą elektryczną.
Cześć, ciociu Lenko! Przyniosłem prezent! Od całego zespołu. Tadeusz też się dołożył! wyjął z plecaka blender. Przepraszam, że bez pudełka. Nie zmieścił się. Ale wszystkie akcesoria są.

No, czy to nie wspaniałe, mamo? Przecież lubisz gotować, to idealny prezent dla gospodyni domowej!

Lena tylko rozczarowana się uśmiechnęła i wyszła do swojego pokoju.
Co się z nią dzieje? usłyszała zirytowany szept Krzyśka.
Nie wiem. Może tata coś przeskrobał. Wyjdźmy stąd.
I co? Nawet nie zjemy?
Zabierz pizzę. Zjedz w domu.
Nienawidzę mrożonej pizzy. Wolę świeże ciasta.
To sobie upiecz! burknęła Ewa.

Gdy drzwi się zamknęły, Lena zakryła twarz dłońmi i szepnęła:
Może jestem złą matką i żoną

Nocą śniła małą Ewę, której bolał brzuszek. Potem sen, w którym chłopcy dokuczają jej na podwórku, a Lena broni córki. Później śniło jej się, że Tadeuszowi obniżono pensję, a ona pociesza męża i bierze dodatkową pracę. Na koniec śniło się, że ucieka goni ją Krzysiek na hulajnodze.

A potem Zrobiło się cicho. Stoi na szczycie wzgórza. W dole płynie rzeka, w oddali widać góry, a zachód słońca oświetla ich szczyty.

Obudziwszy się, Lena wiedziała, co zrobi

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

osiemnaście − jeden =

Już wam nie służę!