Już w siódmej klasie ostrzegała koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mężem.

Już w siódmej klasie ostrzegła koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mąż.
Małgosia jeszcze w podstawówce oznajmiła przyjaciółkom, że Krzysiek to jej przyszły mąż i że kiedyś na pewno wezmą ślub. Żadna z dziewczyn nie śmiała się z niej sprzeciwić.

Teraz koleżanki wręcz bały się patrzeć na Krzyśka, bo babcia Małgosi uchodziła za wiedźmę. Mieszkała na wsi, zajmując się swoimi ciemnymi interesami, a Małgosia uczyła się czarnej magii po trochu w mieście, od czasu do czasu odwiedzając staruszkę.

A Krzysiek? Krzysiek kompletnie nie zwracał uwagi na Małgosię. Cały wolny czas spędzał na podwórku z Kasią. Kasia od dzieciństwa jeździła na wózku.

Nie wiem dlaczego, ale to właśnie Kasia skradła serce Krzyśka. Może przez jej skromność, może dobroć, ale coś w niej zauroczyło chłopaka. Do tego Kasia była bystra i z nią nigdy nie było nudno. Razem spędzali każdą wolną chwilę od kilku lat.

Pewnego dnia Krzysiek wyszedł z domu i skierował się w stronę podwórka, gdzie czekała Kasia. Na drodze stanęła mu Małgosia.

Cześć, Krzyś.
Cześć mruknął, próbując ją wyminąć.
Może przejdziemy się po mieście? zaproponowała.
Dzisiaj ani mowy odparł. Wybacz.

Małgosia zacisnęła usta, patrząc, jak Krzysiek podchodzi do Kasi, wita się i zaczynają się śmiać. Czarna fala złości i zazdrości zalała jej serce. Płakała, gdy nikt nie widział.

Minął rok. Krzysiek teraz woził Kasię nad Wisłę, do lasu, na łąki pełne stokrotek. Każdą wolną chwilę spędzali razem.

Małgosia zmieniła się w ciemnowłosą piękność. Wszyscy chłopcy wpatrywali się w nią jak zahipnotyzowani była zgrabna i olśniewająca. Ale Krzysiek wciąż widział tylko Kasię. Teraz ich uczucie było dojrzałe, nie takie dziecinne jak kiedyś.

Pewnego dnia, gdy Krzysiek szedł do Kasi, znów zastąpiła mu drogę Małgosia.

Cześć, Krzyśku. Znowu do swojej kaleki? Co ty w niej widzisz? Weź mnie lepiej. Tylko ze mną będziesz szczęśliwy. Przecież wiesz, że kocham cię od podstawówki.

Wiem odparł ale ja kocham Kasię.
Czym ona jest lepsza ode mnie, ta wózkowa kura?
Nie wiem. Ale że jest lepsza to pewne.

Krzyśku, wiesz, że nie musiałabym się nawet wysilać, żebyś mnie pokochał. Moja babcia to najpotężniejsza znachorka w okolicy. Ale nie chcę magii. Chcę, żebyś pokochał mnie sam. Co mam zrobić? Powiedz. Zrobię wszystko.

Krzysiek zatrzymał się i spojrzał na nią.
Spraw, żeby Kasia zaczęła chodzić. Wtedy się z tobą ożenię rzucił twardo.

Od tamtej pory Małgosia cały czas spędzała z Kasią. Przychodziła do niej o świcie i zostawała do późna. Krzysiek prawie nie miał już okazji się z nią spotykać. A Kasia nie protestowała. Robiła wszystko, co kazała Małgosia piła zioła, smarowała nogi maściami, męczyła się ćwiczeniami.

Krzysiek, obserwując wysiłki Małgosi, zaczął rozumieć, jak bardzo go kocha, skoro posunęła się tak daleko.

Minęły cztery miesiące.

Pewnego wieczoru Krzysiek, jak zwykle, poszedł na podwórko, gdzie Małgosia zajmowała się Kasią. Zauważył, że prawie całe osiedle wyległo na balkony, by to zobaczyć

Małgosia, trzymając Kasię za ręce, prowadziła ją coraz dalej od wózka. Tego dnia obie były najszczęśliwszymi dziewczynami na świecie. Zmęczone, ale szczęśliwe, usiadły na ławce. Krzysiek podszedł do nich, oszołomiony.

Krzyśku, mogę cię o coś zapytać? odezwała się Małgosia, odsuwając się od Kasi.
Krzysiek stanął przed nią.
Już czas? spuścił wzrok.
Jaki czas? zdziwiła się.
Na ślub szepnął.
Nie, Krzyśku zaśmiała się cicho. Chciałam tylko przeprosić za moje zachowanie. Magia jest bezsilna wobec miłości. Zresztą, magia nigdy nie zmieni niczego, jeśli człowiek sam tego nie zechce.

Dziś Kasia i Małgosia to najlepsze przyjaciółki. Kasia i Krzysiek mają córeczkę. Małgosia znalazła sobie faceta, którego nie cierpi i którego nikomu nie pokazuje. Mówi, że to pilot

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

2 × 5 =

Już w siódmej klasie ostrzegała koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mężem.