Już w siódmej klasie ostrzegała koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mężem.

Już w siódmej klasie ostrzegła koleżanki, że ten chłopak będzie jej mężem.
Weronika jeszcze w podstawówce oznajmiła swoim przyjaciółkom, że Kacper to jej chłopak i że kiedy przyjdzie czas, na pewno się pobiorą. Żadna z dziewczyn nawet nie próbowała się z nią sprzeczać.

Teraz koleżanki wręcz bały się patrzeć na Kacpra, bo babcia Weroniki uchodziła za czarownicę. Mieszkała na wsi, zajmując się mrocznymi praktykami, a Weronika uczyła się czarnej magii w mieście, od czasu do czasu odwiedzając staruszkę.

A Kacper? Kacper w ogóle nie zwracał uwagi na Weronikę. Cały wolny czas spędzał na podwórku z Martą. Marta od dzieciństwa była niepełnosprawna i poruszała się na wózku.

Nie wiadomo dlaczego, ale to właśnie Marta skradła serce Kacpra. Może przez jej skromność i dobroć, a może przez coś innego coś, co urzekło chłopaka. Poza tym Marta była bardzo bystra i rozmowy z nią nigdy się nie nudziły. Kacper i Marta od lat spędzali razem każdą wolną chwilę.

Pewnego dnia Kacper wyszedł z domu i skierował się w stronę podwórka, gdzie czekała Marta. Na jego drodze stanęła Weronika.

Cześć, Kacper.
Cześć odparł krótko, próbując ją ominąć.
Może przejdziemy się po mieście? zapytała Weronika.
Dzisiaj nie ma mowy odpowiedział Kacper. Wybacz.
Weronika zacisnęła wargi, patrząc, jak chłopak podchodzi do Marty, wita się z nią, a potem oboje zaczynają śmiać się i rozmawiać. Fala czarnej złości i zazdrości zalała serce Weroniki. Płakała, gdy nikt nie widział.

Minął rok. Kacper teraz zabierał Martę nad Wisłę, do lasu, na łąki pełne stokrotek. Każdą wolną chwilę spędzali razem.

Weronika przemieniła się w ciemnowłosą piękność. Żaden chłopak nie mógł oderwać od niej wzroku była tak urodziwa i zgrabna. Ale Kacper wciąż widział tylko Martę. Teraz ich uczucie było już dojrzałe, nie takie dziecinne jak kiedyś.

I oto pewnego dnia, gdy Kacper szedł do Marty, znów zagrodziła mu drogę Weronika.

Cześć, Kacper. Znowu do tej kaleki idziesz? Co w niej widzisz? Po co ci ona? Lepiej zabierz mnie. Tylko ze mną będziesz szczęśliwy. Wiesz przecież, że kocham cię od szkoły.

Wiem odparł Kacper ale ja kocham Martę.
Czym ona jest lepsza ode mnie, ta beznoga kura?
Nie wiem. Ale że jest lepsza to pewne.

Słuchaj, wiesz, że nie muszę się starać, żebyś mnie pokochał. Moja babcia to najpotężniejsza czarownica. Ale ja tego nie chcę. Chcę, żebyś sam mnie pokochał. Co mam zrobić? Powiedz. Zrobię wszystko.

Kacper zatrzymał się i spojrzał na nią.
Spraw, żeby Marta zaczęła chodzić. Wtedy cię poślubię rzucił twardo.

Od tamtej pory Weronika cały swój czas poświęcała Marcie. Przychodziła do niej rano i zostawała do późnego wieczora. Kacper prawie nie miał już okazji, by się z Martą spotkać. A Marta nie protestowała. Robiła wszystko, co kazała jej Weronika. Piła zioła, smarowała nogi maściami, męczyła się ćwiczeniami.

Kacper, obserwując wysiłki Weroniki, zaczął rozumieć, jak bardzo go kocha, jeśli gotowa jest na coś takiego.

Minęły cztery miesiące.

Kacper jak zwykle wieczorem poszedł na podwórko, gdzie Weronika opiekowała się Martą. Zauważył, że prawie wszyscy sąsiedzi wyszli na balkony i przyglądali się uważnie

Weronika, trzymając Martę za ręce, prowadziła ją coraz dalej od wózka. Tego dnia obie były najszczęśliwszymi dziewczynami na świecie. Zmęczone, ale szczęśliwe, usiadły na ławce. Kacper podszedł do nich, oszołomiony tym, co zobaczył.

Kacper, mogę cię o coś zapytać? powiedziała Weronika, odchodząc na bok.
Chłopak zbliżył się do niej.
Już czas? spuścił wzrok.
Na co czas? zdziwiła się.
Na ślub cicho odpowiedział.
Nie, Kacper zaśmiała się. Chciałam cię przeprosić za moją natarczywość. Magia wobec miarki jest bezsilna.
W ogóle magia niczego w życiu nie zmieni, jeśli człowiek sam tego nie pragnie.

Dziś Marta i Weronika są najlepszymi przyjaciółkami. W rodzinie Marty i Kacpra urodziła się córka. Weronika znalazła sobie chłopaka, którego nie cierpi i którego nikomu nie pokazuje. Mówi, że jest pilotem

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewięć + dziesięć =

Już w siódmej klasie ostrzegała koleżanki, że ten chłopak zostanie jej mężem.