Już dość!

Znowu ta bezmozgowa muzyka! wrzasnęła Zofia Nowak, walnąwszy pięścią w kaloryfer. Pierwsza w nocy, a oni tam koncert rockowy urządzili!

Mamo, uspokój się westchnęła córka Alicja, nie odrywając wzroku od telefonu. Pogadaj z nimi jutro.

Jak długo można gadać! Miesiąc już znoszę tych tych wymachiwała rękami, szukając słów. Jakichś ćpunów!

Mamo, nie krzycz tak. Obudzisz Zosię.

Niech się obudzi! Niech wie, w jakim domu mieszka! Zofia podeszła do okna i szeroko je uchyliła. Hej, wy tam na górze! Dość tej wrzawy!

Z okna na drugim piętrze wychyliła się rozczochrana głowa młodego chłopaka.

Babciu, sama nie wrzeszcz! Ludzie śpią!

Jaka ja ci babcia, gamoniu! zapieniła się Zofia. Zaraz wezwę dzielnicowego!

Wzywaj! huknął chłopak i zatrzasnął okno.

Muzyka zabiła jeszcze głośniej.

Zofia opadła na kanapę, łapiąc się za serce. Dłonie jej drżały, oddech się urywał. Alicja wresz w końcu oderwała oczy od telefonu i spojrzała na matkę.

Mamo, co z tobą? Wziąć tabletki?

Daj korwalol wyszeptała Zofia.

Alicja przyniosła lekarstwo i szklankę wody. Matka wypiła krople i odchyliła się na poduszki.

Nie mogę już, Alicjo. Naprawdę nie mogę. Dawniej mieszkali tu porządni ludzie. Cisza, spokój. A teraz

Machnęła ręką w kierunku sufitu, skąd dobiegał łoskot bębnów.

Kiedy się wprowadzili? spytała Alicja.

Miesiąc temu. Młoda para. Wydawali się normalni, kulturalni. Witali w klatce, uśmiechali się. A okazali się

Zofia nie dokończyła. Na górze coś z hukiem upadło, potem dały się słyszeć okrzyki i śmiech.

Na pewno ćpuny zamruczała. Normalni ludzie o pierwszej w nocy śpią.

Alicja przeciągnęła się i ziewnęła.

Mamo, pojadę już do domu. Późno.

Nie zostawiaj mnie samej z tymi świra mi!

Mamo, co ja mogę zrobić? Mam jutro pracę, Zosia ma szkołę. Sama se załatw sąsiadów.

Alicja spakowała się i wyszła. Zofia została sama w mieszkaniu, gdzie każdy odgłos z góry rozbrzmiewał bólem w sercu.

Wyjęła z szuflady notes i znalazła numer dzielnicowego. Nie odbierali. Spróbowała dodzwonić się na komendę.

Słucham rozległ się zmęczony głos.

Dobry wieczór, to Zofia Nowak z ulicy Krasińskiego. Mamy tu sąsiadów z głośną muzyką, spać nie dają.

Która godzina?

Pierwsza w nocy!

Rozumiem. Zapiszę zgłoszenie. Patrol przyjedzie, jak zwolnią się.

Kiedy to będzie?

Nie mogę powiedzieć. Zgłoszeń dużo.

Zofia odłożyła słuchawkę i zaciśnęła pięści. Patrol przyjedzie, jak zwolnią się. A kiedy się zwolnią? Rano? Jutro? Za tydzień?

Podeszła do okna i spojrzała na ulicę. Pusto, cicho, tylko latarnie świecą. A u niej w domu piekło. Muzyka grzmi, ludzie tupią, wrzeszczą. I nikogo to nie obchodzi.

Zofia wspomniała, jak żyło się dawniej. Trzydzieści lat w tym mieszkaniu. Widziała, jak zmieniali się sąsiedzi, jak rodziły się i dorastały dzieci. Wszyscy się znali, szanowali. Po dziesiątej wieczorem panowała idealna cisza.

A teraz coś takiego. Młodzi przybysze skądś, myślą, że im wszystko wolno. Rodzice pewnie bogaci, mieszkania kupują, ale zero wychowania.

Na górze zaczęła grać nowa piosenka. Zofia rozpoznała melodię coś współczesnego, z wyjącymi gitarami i wrzawą. Ściany drżały od basu.

Nie wytrzymała i znów podeszła do okna.

Wyłączcie muzykę! wrzasnęła z całych sił. Ludzie śpią!

Nikt nie odpowiedział. Muzyka wciąż grzmiała.

Zofia narzuciła szlafrok i wyszła na klatkę schodową. Weszła piętro wyżej i zadzwoniła. Długo nikt nie otwierał, wreszcie rozległy się kroki.

Kto tam? zapytał męski głos.

Sąsiadka z dołu. Proszę otworzyć.

Drzwi uchyliły się na łańcuch. W szparze ukazało się oko młodego faceta.

Czego?

Młody człowieku, można ciszej z tą muzyką? Już pierwsza w nocy.

A co, przeszkadzamy?

Naturalnie, że przeszkadzacie! Jak sp
Teraz Walentyna wiedziała, że czasem wystarczy odrobina odwagi i bezpośrednie stanięcie w swojej obronie, aby okazało się, że nieprzyjaciel to tylko sąsiad, który potrzebował przypomnienia o wspólnym zamieszkiwaniu i że szacunek, choć trudny do uzyskania, jest fundamentem dobrych stosunków, nawet w kamienicy pełnej różnic pokoleniowych.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 4 =

Już dość!