Julia zaszła w ciążę. Jej mąż Jerzy przez cały ten czas nie odstępował jej na krok. Spełniał wszystkie jej zachcianki i kaprysy. W końcu nadszedł ten wyczekiwany moment i Jerzy zawiózł Julię do szpitala na poród.

Joanna zaszła w ciążę. Jej mąż Krzysztof przez cały okres ciąży nie odstępował żony na krok. Spełniał każde jej życzenie i kaprys. Wreszcie nadszedł ten moment i Krzysztof zawiózł Joannę do szpitala położniczego. Gdy na świat przyszła zdrowa córeczka, odetchnął z ulgą. Zadowolony i szczęśliwy świeżo upieczony tata pojechał do domu, by odpocząć. Następnego dnia przyjechał odwiedzić żonę z córeczką. Pańskiej żony tu nie ma oznajmiono mu nagle. Niemożliwe! nie uwierzył Krzysztof. Może wyszła gdzieś? Proszę jej poszukać! Nie, odeszła, oto list powiedziała pielęgniarka i podała złożony na pół papier. Krzysztof rozwinął go i zbladł po przeczytaniu.

Kierownik działu sprzedaży Krzysztof był nieżonaty, więc gdy zobaczył młodą i piękną Joannę, od razu się zakochał. Pierwszego dnia pracy w jego dziale podszedł do niej od razu.

Dzień dobry, koleżanko powiedział z tak ciepłym uśmiechem, że wzrok Joanny mimowolnie zatrzymał się na nim.

Dzień dobry odpowiedziała miękkim głosem i uśmiechnęła się w odpowiedzi.

Więc zabierasz się do obowiązków. Wprowadzi cię w sprawy Ewa, ona jest tu starsza spojrzał w jej stronę. Zapoznaj się z instrukcją stanowiska. Życzę powodzenia, mam nadzieję, że się dogadamy.

Koleżanki, głównie kobiety, z zaciekawieniem spojrzały na swojego szefa, a gdy wyszedł, Ewa szepnęła do Agnieszki:

Od kiedy nasz Krzysztof interesuje się nowymi pracownikami? i obie się zaśmiały.

Joanna początkowo się przyglądała. W końcu nowy zespół. Zachowywała się nie tyle skromnie, co cicho zajęła pozycję obserwatora.

Młoda dziewczyna, miała zaledwie dwadzieścia dwa lata, ale już od siedemnastego roku życia zniszczyła kilka rodzin.

Udało jej się nawet w trakcie studiów wdać w romans z wykładowcą znacznie starszym od siebie, ale ten pierwszy otrzeźwiał i zerwał z nią, gdyż do jego żony dotarły plotki.

Minął trochę czasu i Krzysztof pewnego dnia zaproponował jej wspólne wyjście do kawiarni po pracy.

A czemu nie, jesteś moim szefem, a z szefem zawsze warto mieć dobre relacje, nawiązywać kontakty uśmiechnęła się.

Joanna uśmiechała się tak słodko i bezinteresownie, że pomyślał, iż żartuje. Ale ucieszył się, bo się zgodziła. Krzysztof miał trzydzieści lat, nigdy nie był żonaty, zdarzały się związki, ale nigdy nie doszło do poważnego kroku. Dlatego ten związek rozwinął się szybko, zakochał się, spotykali się, aż w końcu wszyscy koledzy ze zdumieniem usłyszeli, że zaprasza ich na ślub z Joanną.

Spełniał każde jej życzenie i zachciankę bez pytania. Zaakceptował nawet jej warunek.

Na razie nie planujemy dzieci, chcę żyć dla siebie. Gdy będę gotowa zostać matką, powiem ci. Na razie, kochanie, żadnych pieluch i śpioszków.

Krzysztof sądził, że minie trochę czasu i żona zrozumie, że rodzina bez dzieci to nie rodzina. Czas mijał, a Joanna nie zamierzała rodzić, i za każdym razem, gdy zaczynał rozmowę o dziecku, ostro go ucinała.

Kochanie, od razu cię uprzedziłam, a ty się zgodziłeś, więc nie dręcz mnie tematem dziecka. Nie jestem jeszcze gotowa na ten krok.

Minęło jeszcze trochę czasu, aż pewnego dnia mąż zauważył, że żona wyszła z łazienki smutna, z testem ciążowym w ręku.

Co, Joanno, jesteś w ciąży?!

Kiwnęła głową.

A on z radości podniósł ją na ręce, a ona rozpłakała się.

Nie chcę rodzić, nie chcę być gruba. Musisz coś zrobić.

Ale on trzymał ją w ramionach i całował mokre od łez policzki.

Nie złość się i nie płacz, to przecież szczęście. Jak bardzo cię kocham, Joanno. Będziemy mieli dziecko!

Lecz Joanna była zdecydowana, poszła do lekarza, by zakończyć ciążę. Na szczęście Krzysztof zdążył przybiec do szpitala na czas jeszcze nie weszła do gabinetu. Ze złością wyprowadził ją na ulicę.

Proszę cię, Joanno! Nie rób nic, niech urodzi się nasze dziecko. Pomogę ci we wszystkim. Obiecuję!

Żona zgodziła się pod warunkiem, że nie będzie zmieniać pieluch ani wstawać w nocy do dziecka. Przez całą ciążę nie odstępował jej na krok, spełniał każdą zachciankę. Wreszcie nadszedł ten moment zawiózł ją do szpitala. Dopiero gdy na świat przyszła zdrowa córeczka, odetchnął z ulgą.

Zadowolony i szczęśliwy świeżo upieczony tata pojechał do domu odpocząć. Następnego dnia, gdy przyjechał do szpitala odwiedzić żonę z córeczką, usłyszał:

Pańskiej żony tu nie ma, uciekła, zostawiła dziecko.

Niemożliwe! nie uwierzył Krzysztof. Może wyszła gdzieś, poszukajcie jej!

Nie, odeszła, oto list podała mu pielęgniarka kartkę złożoną na pół.

Krzysztof rozwinął kartkę i zbladł.

Były tam tylko trzy słowa: Nie szukaj mnie.

Ani w biurze, ani w domu Joanna się nie pojawiła, nie odbierała telefonów, zmieniła numer. Dopiero po półtora miesiąca zadzwoniła do Krzysztofa.

Spakuj moje rzeczy, przyjedzie po nie mój Artur. Na rozwód sam złóż papiery, i tak nie przyjdę.

Nawet nie wspomniała o córce nie była jej potrzebna, tak jak i Krzysztof. Tak został dla córeczki Oli zarówno ojcem, jak i matką. Na szczęście niedaleko mieszkała jego mama, która pomagała w opiece nad wnuczką.

Gdy rozległ się dzwonek telefonu, Marta odebrała. Dzwoniono ze szkoły. Pani Anna wychowawczyni jej syna, Jakuba, który chodził do drugiej klasy.

Proszę natychmiast przyjść do szkoły, syn narobił tu bałaganu! rzuciła i odłożyła słuchawkę, nie wdając się w szczegóły.

Marta złapała torbę, zwolniła się z pracy i pobiegła do szkoły.

Co mógł zrobić Jakub? Przecież to spokojne dziecko, nigdy nie sprawiał problemów myślała, idąc szybko.

Jej Jakub urodził się wbrew wszystkim prognozom lekarzy. Mąż Tomasz przed ślubem uczciwie ją uprzedził, że nie może mieć dzieci, a nawet miał zaświadczenie. To

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

trzy × 1 =

Julia zaszła w ciążę. Jej mąż Jerzy przez cały ten czas nie odstępował jej na krok. Spełniał wszystkie jej zachcianki i kaprysy. W końcu nadszedł ten wyczekiwany moment i Jerzy zawiózł Julię do szpitala na poród.