Julia wyleciała na jubileusz teściowej dobę wcześniej niż inni, a gdy tylko usiadła w fotelu samolotu, wzdrygnęła się — ktoś niespodziewanie zawołał ją po imieniu…

**Dziennik osobisty:**

Wyleciałam do teściowej na jubileusz dzień przed resztą rodziny. Ledwo usiadłam w fotelu samolotu, gdy drgnęłam ktoś niespodziewanie zawołał mnie po imieniu

Nerwowo kręciłam pasek torebki, stojąc w kolejce do odprawy. Do jubileuszu był jeszcze cały dzień, ale celowo wybrałam wcześniejszy lot. Wiedziałam, że Olek, jak zwykle, zostawi wszystko na ostatnią chwilę i pewnie poleci dopiero następnego ranka. Minęły trzy lata od rozwodu, a przez ten czas udawało nam się żyć w tym samym mieście, nigdy się nie spotykając. Teraz najmniej chciałam zakłócać tę delikatną równowagę.

*Miejsce 12A* przeleciało mi przed oczami na karcie pokładowej. Przy oknie, tak lubiła. W samolocie sięgnęłam po książkę nową powieść, którą zaczęłam wczoraj i nie mogłam się od niej oderwać. Historia o miłości, zdradzie i przebaczeniu. Kiedyś unikałam takich tematów, ale czas leczy rany.

*”Jola?”* znajomy głos sprawił, że drgnęłam. *”To dopiero spotkanie”*

Podniosłam powoli wzrok. Olek stał w przejściu, trzymając walizkę. Wciąż taki sam, wysportowany, w swojej ulubionej szarej marynarce. Tylko na skroniach pojawiły się siwe włosy, których wcześniej nie zauważyłam.

*”Zawsze się spóźniasz”* wyrwało mi się zamiast powitania.

*”A ty zawsze wszystko planujesz z góry”* uśmiechnął się, wyjmując bilet. *”No proszę 12B.”*

Poczułam, jak policzki mi płoną. Trzy godziny lotu obok człowieka, którego tak skrupulatnie unikałam przez te wszystkie lata. Wyglądało na to, że los postanowił zadrwić z naszych planów.

*”Mogę się z kimś zamienić”* zaczął Olek.

*”Nie ma potrzeby”* przerwałam. *”Jesteśmy dorośli.”*

Skinął głową i usiadł obok. Pachniał tym samym wodą kolońską, a ten zapach boleśnie dotknął czegoś głęboko we mnie. Ile razy budziłam się, czując go

*”Jak praca?”* zapytał po starcie, gdy cisza stała się nie do zniesienia.

*”Dobrze. Otworzyłam własne studio jogi”* odpowiedziałam, starając się mówić spokojnie. *”A ty wciąż w tej samej firmie?”*

*”Nie, przeszedłem do konsultingu. Pamiętasz, że zawsze o tym marzyłem?”*

Oczywiście pamiętałam. Tak samo jak to, ile się o to kłóciliśmy. Ja bałam się zmian, on pragnął czegoś nowego. Teraz, po latach, oboje dostaliśmy to, czego chcieliśmy. Dlaczego więc tak ściska serce?

*”Mama będzie się cieszyć, że cię widzi”* powiedział Olek po chwili. *”Wciąż trzyma tę ceramiczną wazę, którą podarowałaś na poprzedni jubileusz.”*

*”Halina Kazimierzówna zawsze była”* zawahałam się, szukając słów *”dla mnie bardzo dobra.”*

*”Nawet po rozwodzie mówiła, że byłaś najlepszą synową, o jakiej mogła marzyć.”*

Zaczęło mnie szczypać w oczach. Sięgnęłam po książkę, próbując ukryć wzruszenie.

*”Co czytasz?”* Olek spojrzał na okładkę.

*”*Czas przebaczenia*”* odpowiedziałam, i oboje zamilkliśmy, uświadamiając sobie ironię tytułu.

Resztę lotu spędziliśmy w ciszy, ale była to już inna cisza nie napięta jak struna, lecz niemal przytulna, jak dawniej. Gdy samolot wylądował we Wrocławiu, Olek pomógł mi zdjąć torbę z półki bagażowej.

*”Może weźmiemy jedną taksówkę?”* zaproponował. *”Jedziemy w tę samą stronę.”*

Wahałam się. Trzy lata temu rozstaliśmy się, pewni, że nigdy więcej nie będziemy obok siebie. A jednak oto jesteśmy, i świat się nie zawalił.

*”Dobrze”* skinęłam głową. *”Tylko ja będę pilnować trasy, bo ty zawsze kłócisz się z nawigacją.”*

Olek z

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

9 − 7 =

Julia wyleciała na jubileusz teściowej dobę wcześniej niż inni, a gdy tylko usiadła w fotelu samolotu, wzdrygnęła się — ktoś niespodziewanie zawołał ją po imieniu…