Dzwonek do drzwi uparcie oznajmił, że ktoś przyszedł. Alina zdjęła fartuch, otarła ręce i podeszła otworzyć. Na progu stała jej córka z młodym chłopakiem. Matka wpuściła ich do mieszkania.
Cześć, mamo córka pocałowała ją w policzek. Poznaj, to Tomek, będzie z nami mieszkał.
Dzień dobry przywitał się chłopak.
A to moja mama, ciocia Alina.
Alinka poprawiła córkę.
Mamo, co mamy na kolację?
Grochówkę i parówki.
Ja nie jem grochówki odparł Tomek, zrobił krok w tył i poszedł do pokoju.
No cóż, mamo, Tomek nie je grochówki córka szeroko otworzyła oczy.
Chłopak rozsiadł się na kanapie, rzucając plecak na podłogę.
To właściwie mój pokój powiedziała Alina.
Tomku, chodź, pokażę ci, gdzie będziemy mieszkać zawołała Kinga.
Ale mi się tu podoba mruknął chłopak, wstając z kanapy.
Mamo, może wymyśleć coś innego dla Tomka?
Nie wiem, mamy jeszcze pół opakowania parówek wzruszyła ramionami Alina.
Styknie z musztardą, keczupem i chlebem odparł.
Dobrze odrzekła tylko Alina, idąc do kuchni. Wcześniej ciągała do domu kotki i szczeniaki, a teraz przyprowadziła to Nakarmić go jeszcze.
Nalała sobie grochówki, wrzuciła na talerz dwie usmażone parówki, sięgnęła po miskę z surówką i z przyjemnością zabrała się za kolację.
Mamo, co tu jesz sama? do kuchni weszła córka.
Wróciłam z pracy i jestem głodna odpowiedziała Alina, przeżuwając parówkę. Kto chce jeść, niech sobie sam nakłada albo ugotuje. I jeszcze jedno: dlaczego Tomek ma z nami mieszkać?
Jak to dlaczego? To mój mąż.
Alina o mało się nie zakrztusiła.
Mąż?
Tak. Córka jest dorosła i sama decyduje, czy wychodzić za mąż, czy nie. Mam już dziewięlatnaście lat.
Nawet mnie nie zaprosiliście na wesele.
Nie było wesela, tylko urzędowo się pobraliśmy. Skoro jesteśmy mężem i żoną, będziemy mieszkać razem odparła Kinga, zerkając na przeżuwającą matkę.
No to gratulacje. Dlaczego bez wesela?
Jeśli masz pieniądze na wesele, możesz nam dać, a my znajdziemy, na co je wydać.
Rozumiem Alina wróciła do jedzenia. A dlaczego akurat u nas?
Bo oni mieszkają w kawalerce we czwórkę.
Nie pomyśleliście o wynajmie?
Po co wynajmować, skoro jest mój pokój? zdziwiła się córka.
Rozumiem.
To dasz nam coś zjeść?
Kinga, garnek z grochówką stoi na kuchni, parówki na patelni. Jeśli mało, w lodówce jest jeszcze pół opakowania. Bierzcie, nakładajcie i jedzcie.
Mamo, ty nie rozumiesz, masz teraz ZIĘCIA podkreśliła ostatnie słowo Kinga.
I co? Mam tu teraz zatańczyć krakowiaka? Kinga, wróciłam z pracy, jestem zmęczona, odpuśćmy sobie te rytualne tańce. Ręce i nogi macie, radźcie sobie sami.
Dlatego właśnie jesteś sama!
Kinga spojrzała na matkę ze zło



