Jesteś zdrajcą — ślubu nie będzie!

Kochanie, no co ty za bzdury mi tu pokazujesz? Paweł ledwo zerknął na zdjęcie. Przecież kocham tylko ciebie, nikogo więcej mi nie trzeba. To ewidentnie jakiś fotomontaż.

Tak? I komu niby miałoby na tym zależeć? Julii ścierpła skóra, że Paweł tak beztrosko i leniwie się tłumaczy.

Salon kosmetyczny, który babcia zostawiła jej w spadku, nie był może bliski sercu Julii.

Znacznie bardziej kopała ją radość z uczenia dzieci rysunku w szkole plastycznej. Spadku odmówić jednak nie zamierzała.

Salon ładnie się zwracał, prowadziła go sumienna kobieta z drygiem do zarządzania.

Dzięki temu Julia mogła spokojnie oddawać się swojej pasji i do tego nie liczyć każdej złotówki. Brakowało jej tylko rodziny.

Po śmierci babci 27-letnia Julia poczuła się naprawdę sama, aż po roku nie spotkała się na wernisażu z Pawłem.

Sympatyczny facet z nieco nieśmiałym uśmiechem zdobył ją elegancją, dobrocią i opiekuńczością.

Po dwóch miesiącach Paweł zaprosił ją do siebie na zapoznanie z ojczymem, panem Jerzym.

Rodzony tata zmarł, miałem cztery lata opowiadał ukochany. Mama wyszła drugi raz za mąż, jak miałem czternaście.

Jerzego ojcem nie nazywałem, ale dobrze się dogadujemy. Gdy mama odeszła dwa lata temu, zostałem z nim.

Jerzy od razu przypadł Julii do gustu. Szczupły, z bystrym spojrzeniem i nienaganną polszczyzną nie dałbyś mu jego 56 lat.

Julia też, widać, mu się spodobała.

Mój łachudra to naprawdę trafił szóstkę stwierdził galancko, całując przyszłą synową w rękę.

Jerzy, nie przesadzaj! Paweł udawał oburzonego.

Bo prawdziwy facet nie jest przecież od sprzedawania modelarskich bibelotów dowcipkował ojczym. Ale dziewczynę masz wybitną!

Julia na początku była onieśmielona, potem cały wieczór zanosiła się śmiechem z jego żartów, aż Paweł miał lekki grymas zazdrości.

Po pół roku Paweł się oświadczył. Julia była oczarowana i zatopiona w wizjach idealnej rodziny, więc przegapiła moment, kiedy w jej telefonie pojawiły się dziwne zdjęcia.

Gdy wreszcie je przejrzała, zbaraniała.

Na zdjęciach jej Paweł czule obejmował i całował jakąś dziewczynę, uśmiechając się tym swoim nieśmiałym sposobem.

Data w rogu: sprzed raptem dwóch tygodni.

Kochanie, coś ty za brednie mi wyciągasz? Paweł ledwie rzucił okiem na zdjęcia. Kocham tylko ciebie! To musi być photoshop.

A kto by miał takie coś tworzyć? Julia poczuła złość na jego luz. Nawet się specjalnie nie tłumaczył.

Skąd mam wiedzieć? odparł beztrosko. Wariatów nie brakuje.

I tu Julii puściły nerwy. Inny by się tłumaczył, przysięgał miłość, groził sprawcy zdjęć… A jej Paweł ani skruchy, ani żalu.

Jesteś zdrajcą! Ślubu nie będzie! Julia wybiegła z płaczem spod zdumionego spojrzenia narzeczonego.

Trzy dni wyła w domu, potem wzięła L4 i przez tydzień tylko leżała pod kocem. Paweł? Ani śladu. W końcu pozbierała się jakoś.

A jeżeli zdjęcia to jednak fejki? Ktoś złośliwy chce ich rozdzielić? Teraz przy tych wszystkich sztucznych inteligencjach da się zmontować każdą bzdurę… A ona, Julia, dała się zrobić.

Ku swojemu zdziwieniu, szybko znalazła dziewczynę ze zdjęć w internecie aż na trzech portalach. Nazywała się Wioletta i zgodziła się na spotkanie.

Te zdjęcia są stare jak świat parsknęła, gdy Julia przedstawiła sytuację i pokazała fotki. To było ponad rok temu.

Ale data jest przecież sprzed dwóch tygodni! zdziwiła się Julia.

Data? Proszę cię! To się zmieni w pięć sekund Wioletta spojrzała na nią współczującym wzrokiem. Gdyby bardzo komuś zależało.

To ty to zrobiłaś?

E tam! Po co mi to? Z Pawłem skończyłam dawno temu, przelotna historia, nie było chemii. Za dwa miesiące wychodzę za mąż.

No jakoś narzeczonego na twoim profilu nie widać… Julia spojrzała z podejrzliwością.

Z szczęściem się nie afiszuje odparła Wioletta bez zmieszania. Ale weselne zdjęcia na pewno wrzucę.

Czyli rzeczywiście ktoś wrabia Pawła, a ona dała się podejść i niesłusznie go zraniła. Trzeba to odkręcić.

Niestety, Paweł na wiadomości i telefony nie odpowiadał. Dwa dni później Julia zdecydowała się podjechać do niego do domu.

Przyjechała wieczorem, żeby mieć pewność, że go zastanie i zobaczyła, jak wysiada z auta swojej przyjaciółki Kingi.

Dziewczyny znały się od dziecka, mieszkały na jednym osiedlu. Dawniej były bliskie, ale Julia nie nadążała za energią i tupetem Kingi z jej neonowymi paznokciami.

Kontakt ograniczyły do minimum, a ocieplił się dopiero rok temu, gdy zmarła babcia Julii.

Kinga bardzo upierała się, żeby Julia sprzedała jej salon. Przekonywała, że idealnie nadawałby się pod gabinety masażu.

Kingę własność już dwóch takich lokali nie zaspokajała; tutaj lokalizacja marzenie.

I Julia dobrze wiedziała, co tam się naprawdę w gabinetach dzieje! Sami jej salon potrzebny!

Wielokrotnie odmawiała sprzedania, więc co? Kinga postanowiła odebrać jej jeszcze narzeczonego?

Myśli galopowały tak szybko, że nie zauważyła, jak Kinga i Paweł czule się żegnają.

Widzisz, mówiłem, że Paweł niczego sobie oszust Julia podskoczyła słysząc cichy głos pana Jerzego, tuż za uchem.

Dobry wieczór, panie Jerzy… speszyła się.

Dobry, dobry… Paweł nie tęskni, wiesz co, wyjdź za mnie za mąż rzucił żartem, ale oczy miał poważne.

Przepraszam, nie mam teraz czasu odparła płonąc ze wstydu i prawie uciekła.

Znalezienie Kingi nie było trudne. Kiedy dotarła na swoje podwórko, Kinga akurat parkowała.

Serio, postanowiłaś mi faceta odbić? Julia patrzyła jej prosto w oczy. Ale z tymi zdjęciami to się nie popisałaś! Już wszystko wiem.

Jakie zdjęcia? Kinga szczerze się zdziwiła. Ty w ogóle o czym gadasz?

Nie udawaj! To ty wysłałaś mi zdjęcia Pawła z inną? Miało być kompromitująco, ale się nie udało?

Julia, wszystko ok u ciebie? Nic ci nie wysłałam. A Paweł sam zaczął się za mną uganiać tydzień temu zadzwonił. Myślałam, że ty rzuciłaś go pierwsza…

Spojrzała na Kingę wydawała się mówić prawdę. Wszystko to wymagało przemyślenia w domowym zaciszu.

A ja już myślałam, że mi w końcu salon odsprzedasz! krzyknęła Kinga na odchodnym, ale Julii nawet powieka nie drgnęła.

W domu, po kilku głębokich oddechach, znowu wykręciła numer Pawła. Ku zdumieniu, odebrał.

Możesz wpaść, jak chcesz westchnął smętnie. Trochę mi nie dobrze, chyba się czymś strułem.

Julia nie musiała się prosić dwa razy.

Paweł, ale ja się pomyliłam! Przepraszam cię. Po prostu tak bardzo cię kocham, strasznie się przejęłam… Przepraszam…

Spoko wzruszył ramionami. Zdarza się.

Jesteś cudowny! Julia rzuciła mu się na szyję. Jak ja cię kocham!

Ale Paweł grzecznie ją odsunął.

Zostańmy przyjaciółmi.

Że jak? Przecież mieliśmy się pobrać…

Julio skrzywił się żenię się z Kingą.

Co? Przecież przysięgałeś miłość… Mieliśmy ślub…

Skończmy te dramaty. Właśnie przez twoje… wybuchy emocji zmieniłem zdanie. Potrzebuję stabilności.

Kinga też ma lepszy biznes i dochody. Muszę myśleć o przyszłości.

Julia oniemiała. Paweł użył jej jak chusteczki i wymienił na lepszy model.

Uciekła z jego mieszkania, sturlała się po schodach i osunęła na ławkę pod blokiem nogi odmówiły współpracy.

Po pięciu minutach dosiadł się do niej pan Jerzy.

Biedna dziewczyno pogładził ją czule po głowie. Nie martw się, lepiej teraz niż później.

Nie rozumiem tylko, kto to wszystko zorganizował?! Julia rozszlochała się na całego.

Ja… powiedział cicho pan Jerzy.

Pan?! Ale po co? zapomniała nawet płakać.

Zakochałem się w tobie od pierwszego wieczoru, gdy przyszłaś do nas. Od razu wiedziałem, że chcę cię za żonę, ale ty ciągle tylko Paweł i Paweł…

Poza tym podsłuchałem, jak wyznaje koledze, że szuka bogatej żony.

Wiedziałem, że cię nie zostawi póki masz pieniądze, więc… musiałem coś wymyślić. Zresztą, to nieistotne.

Wie pan, że zrujnował mi pan życie?!

Nie. Uratowałem je. Cierpiałabyś bardziej później. Może wyjdziesz za mnie, Julka?

Pan jest szalony! Julia zerwała się z ławki i pomaszerowała prosto do domu.

Wyprowadziła się z miasta, ale Jerzy ją odszukał i dalej ją przekonywał. Ostatecznie zostali przyjaciółmi.

Rok później pan Jerzy zmarł, zostawiając jej cały majątek, choć dla Julii nie miało to już znaczenia. Przywykła do ojczyma byłego narzeczonego.

Paweł wściekł się na wieść o stracie mieszkania, ale Julii nie zrobiło to żadnej różnicy.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

1 × 2 =

Jesteś zdrajcą — ślubu nie będzie!