Jesteś starszym bratem, więc powinieneś pomóc młodszej siostrze. Masz dwa mieszkania, oddaj jej jedno!
Niedawno świętowaliśmy imieniny mojej szwagierki. Żaneta nigdy nie pałała do mnie sympatią, a ja szczerze mówiąc, odwzajemniałem się jej podobnymi uczuciami. Na przyjęcie przyjechała cała nasza rodzina: od dziadków, przez kuzynów, aż po samą jubilatkę. Każdy z krewnych czuł się w obowiązku pogratulować mojemu bratu z okazji imienin siostry, równocześnie wychwalając jego rzekomą hojność.
Przyjmowaliśmy z żoną gratulacje i nie rozumieliśmy, o co chodzi. W rękach trzymaliśmy kopertę, w której było pięćset złotych. Uważam, że taki prezent jest całkiem w porządku na taką okazję, ale nazwanie go szczególnie hojnym to przesada. Wszystko stało się jasne, kiedy moja teściowa zaczęła składać życzenia jubilatce.
Marku, twoja siostra ma dzisiaj imieniny. Nadal jest sama, nie ma partnera, więc jako starszy brat powinieneś się nią zaopiekować i zapewnić jej bezpieczeństwo. Masz teraz dwa mieszkania, więc jedno przekaż Żanetce!
Cała rodzina zaczęła bić brawo, a ja prawie spadłem z krzesła z zaskoczenia, bo nie spodziewałem się takiej bezczelności. Ale to nie był koniec.
Braciszku, przekaż mi mieszkanie w nowym bloku! Kiedy mogę się tam wprowadzić? zapytała Żaneta. Postanowiłem wyjaśnić sytuację.
Z żoną faktycznie mamy dwa mieszkania. Jedno odziedziczyła po babci, zrobiliśmy w nim kilka drobnych remontów i wynajmujemy je. Pieniądze z najmu przeznaczamy na spłatę kredytu za nasze mieszkanie w nowym bloku, gdzie mieszkamy. Ja nie mam żadnych praw do mieszkania z babcinego spadku, a żona planuje oddać je naszemu dziecku. O szwagierce nie ma mowy.
Zapomnij, to mieszkanie, które wynajmujemy, należy do mojej żony, a w tym, w którym marzysz mieszkać, żyjemy sami.
Dziecko, bardzo się mylisz, bo jesteś żoną mojego syna, więc cały majątek jest wspólny i powinien nim zarządzać twój mąż!
Nie mam nic przeciwko temu, możesz pomagać siostrze, jak tylko chcesz, ale bez naruszania mojej własności! Marku, może chcesz coś powiedzieć?
Kochanie, zarobimy jeszcze więcej i kupimy kolejne mieszkanie, a to oddamy Żanecie, przecież ma dziś imieniny.
Mówisz poważnie? zdziwiłem się. Jeśli uznasz, że trzeba oddać jej część wspólnego mieszkania, to tylko po rozwodzie!
Nie wstyd ci tak rozmawiać z mężem? Jeśli chcesz rozwodu, to dostaniesz go! Synu, uważam, że powinieneś się spakować, wrócić do matki, a ty jesteś podła i chciwa! wykrzyczała matka mojego brata.
Po tych słowach wyszedłem z tego zwariowanego domu, bo nie zamierzam być wśród ludzi, którzy uważają, że mają prawo decydować o mojej własności.



