Jesteś moim bohaterem

**Dziennik – Jesteś moim bohaterem**

Kasia wygładziła przed lustrem sukienkę na biodrach, przeciągnęła różową szminką po ustach, potem podkręciła sprężysty loczek. Zrobiła krok do tyłu i przyjrzała się sobie krytycznie. *„Nieźle!”* – z satysfakcją uśmiecha się do swojego odbicia.

W drzwiach przedpokoju pojawił się mąż, opierając się ramieniem o futrynę.

— Łał! I gdzie to się tak wystroiłaś?

— Do pracy. Zazdrościsz, co? – Kasia szeroko otworzyła oczy, już i tak duże, starannie podkreślone kredką.

— Oczywiście, że zazdroszczę. Może zawiozę cię samochodem? W autobusie cię pogniotą – zaproponował Szymon z gotowością.

— Siedź w domu. Gdzie się wybierasz z gipsem? – Kasia zapięła suwak na jasnym pikowanym płaszczu, poprawiła szalik na szyi, podciągając go pod brodę dla ciepła.

— Idę. – Ale zatrzymała się przed drzwiami.

— A, zupełnie zapomniałam. Dzisiaj się spóźnię. Nina wychodzi za mąż. Będzie coś w stylu wieczoru panieńskiego. Posiedzimy w kawiarni. Nie martw się.

— Poczekaj, może jednak przyjadę cię odebrać? – Szymon oderwał ramię od futryny.

— Nie trzeba. – Kasia wysunęła usta w ciup, cmoknęła w powietrzu i wyszła z mieszkania.

Szymon podeszedł do okna i czekał, aż na dole pojawi się Kasia.

— Ile razy mówiłem, żebyś zrobiła prawo jazdy. Teraz jechałabyś do pracy samochodem, a nie pchała się w zatłoczonym autobusie – powiedział głośno, patrząc na Kasię, która szybkim krokiem szła przez podwórko, jakby mogła go usłyszeć.

W kawiarni grała muzyka. Przy zsuniętych stolikach siedziało sześć kobiet, piły koktajle i opowiadały na wyścigi o zabawnych zdarzeniach na swoich ślubach, śmiejąc się głośno i zaraźliwie. Nagle podszedł kelner z tacą i postawił przed Kasią butelkę drogiego wina.

— To od pana przy sąsiednim stoliku. Otworzyć? – Kelner służbowo pochylił się lekko do przodu.

Kasia odwróciła się i spojrzała na hojnego nieznajomego. Skinął jej głową i uśmiechnął się. Serce nagle przestało bić na chwilę, a potem zaskoczyło w rytmie muzyki. Twarz oblał rumieniec, a uśmiech zniknął z jej ust jak śnieg z górskiego szczytu – szybko i nieubłaganie.

Poznała go. Czy można zapomnieć? Paweł był najprzystojniejszym chłopakiem na uczelni, studiował na starszym roku. Dziewczyny mdlały o nim. Przed letnią sesją nie zdała zaliczenia. Siedziała na szerokich żeliwnych schodach między piętrami i płakała. Pierwszy egzamin już za dwa dni, a bez wpisu w indeksie nie będzie dopuszczona do sesji.

— Czego płaczesz? Oblałaś egzamin?

Kasia podniosła głowę i zobaczyła obok Pawła. On do niej mówił! A ona siedziała zapłakana, z rozmazanym tuszem i czerwonym nosem.

— Nie zdałam zaliczenia – odpowiedziała i zaczęła wycierać łzy spod oczu.

— Wielkie rzeczy. Tylko tusz rozsmarowałaś.

Kasia westchnęła i sięgnęła do torebki po lusterko. Paweł podał jej szKasia spojrzała na Szymona śpiącego obok i pomyślała, że największym szczęściem w życiu nie jest być kochaną przez najprzystojniejszego, tylko przez tego, który zawsze będzie przy tobie, gdy zawiedzie cały świat.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

dziewiętnaście + siedemnaście =

Jesteś moim bohaterem