Jestem nieszczęśliwa dzięki moim rodzicom

Wśród społeczeństwa zwyczajowo mówi się o miłości i wdzięczności wobec starszych rodziców, którzy Cię wychowali, a inna opinia jest ostro krytykowana. Nie obchodzi mnie, co powiedzą inni ludzie. Dzisiaj opowiem swoją historię.

Nie mam za co kochać mojej matki i mogę śmiało o tym powiedzieć. Efektem ubocznym takiej szczerości, są zaokrąglone oczy kogoś, kto to usłyszy. Mówią coś takiego:

– Jak możesz? Dała Ci to, co najlepsze!

– Skąd wiesz, co było dla mnie najlepsze?- mówiłam.

Tak, zawsze byłam dobrze odżywiona i ubrana, z czystymi włosami i paznokciami. W szkole wykonywałam wszystkie zadania i żaden z nauczycieli, nigdy na mnie nie narzekał. Czy byłam z tego zadowolona? Nie.

Jako już dorosła osoba, jestem mocno świadoma, że jedzenie i schronienie nad głową, nie wystarczą dziecku. Matka i ojciec byli dla mnie zimni emocjonalnie, nigdy mnie nie przytulali, nie mówili też, że mnie kochają. Tata interesował się tylko moimi ocenami, a mama ganiła za każdy mój czyn, wszystko co zrobiłam, było złe. Nigdy nie była ze mnie zadowolona, ani też nigdy mnie za nic nie pochwaliła.

Jako nastolatka, miałam ogromne trudności z komunikowaniem się z rówieśnikami. Byłam wtedy otyła, bardzo nieśmiała i do tego dochodziły problemy z zębami. Ząb mleczny pozostał ze mną do dwunastego roku życia, a trzonowy nigdy mi nie wyrósł. Aby ząb znajdujący się w pobliżu mógł normalnie rosnąć, konieczne było usunięcie mlecznego, ale rodziców to w ogóle nie interesowało. Zamiast normalnego uśmiechu, w ustach była ogromna dziura. Oczywiście od razu dostałam przydomek -„Baba Jaga”.

Nie było mowy o żadnych wielbicielach. Podczas, gdy inne dziewczyny modnie się ubierały, malowały, robiły fajne fryzury, ja chciałam umrzeć. Nie chciało mi się dbać o siebie, czułam się tak źle emocjonalnie. W szkole byłam codziennie obrażana, a głównie chłopcy mówili, że jestem brzydka.

Matka ciągle krzyczała:

– Ale z Ciebie maszkara, inne dziewczyny takie zadbane, a Ty jesteś taka paskudna, mogłabyś coś ze sobą zrobić!

Jej krzyki tylko pogorszyły mój stan psychiczny. Zamiast mi jakoś pomóc z fryzurą, kupić modne ubrania, iść ze mną do dentysty poprawić uśmiech, ona tylko się ze mnie wyśmiewała:

– Gdzie są Twoi adoratorzy? Chyba będę musiała im zapłacić, żeby do Ciebie przyszli.

Właśnie wtedy, gdy najbardziej potrzebowałam jej wsparcia, moja matka rzucała tylko wyzwiskami. Czy jedzenie lub dach nad głową są potrzebne, gdy nie chcesz żyć?

Nie wyobrażam sobie związku z mężczyzną w dorosłym wieku. Boję się facetów i unikam ich w każdy możliwy sposób. Wyrosłam na osobę raczej bezduszną, która nie zna radości, przyjaźni i wzajemnej pomocy. Jak ja miałabym okazać mu miłość, jak sama nie zaznałam tego uczucia?

Dzięki mojej „cudownej” matce, nigdy nie czułam się kobietą. W dorosłe życie zabrałam jedną rzecz, gotowość do bycia zranionym. To tak jakbym żyła bez zdejmowania rękawic bokserskich i rozglądania się. Ojciec mógł dać mi pewność, jaką córka powinnam dostać od rodziców. Tego nie było, zbyt skrupulatnie zajmował się budowaniem życia osobistego.

Teraz są zupełnie inni, uprzejmi, życzliwi, zainteresowani wszystkimi obszarami mojego nieudanego życia. Obrażają się, gdy rzadko dzwonię i sucho odpowiadam na pytania.
Odwiedzam ich formalnie, przynosząc czasem jakieś artykuły spożywcze, ale nic więcej. Matka ciągle próbuje się czegoś dowiedzieć, porozmawiać, ja jednak nie mam takiej potrzeby.

Chcę powiedzieć wszystkim rodzicom, że karmienie i kupowanie dziecku zeszytów, to nie wszystko. Rozmawiajcie z dziećmi, interesujcie się ich problemami, pomagajcie im przezwyciężyć trudności. W przeciwnym razie otrzymacie moją kopię, człowieka zamkniętego, wycofanego, rozbitego i nieszczęśliwego.

Oceń artykuł
Dodaj komentarze

;-) :| :x :twisted: :smile: :shock: :sad: :roll: :razz: :oops: :o :mrgreen: :lol: :idea: :grin: :evil: :cry: :cool: :arrow: :???: :?: :!:

5 × cztery =

Jestem nieszczęśliwa dzięki moim rodzicom